Niech będą Pochwalone

W piątkowy wieczór koncert Pochwalonych. We wcześniejszym – całkiem jeszcze niedawnym – wcieleniu proponowały wielowątkowy misz-masz etno z rockiem, realizowany w dużym składzie, ale nagle zmutowały w nietypowe power trio. Wachlarz dostępnych brzmień jest mniejszy, ale z to energia zwala z nóg. Bo dzisiaj Pochwalone to po prostu totalna sekcja rytmiczna – mamuniu, co Tekla wyprawia na tym basie, jaki ona ma sound! – plus Nika, która jest sceniczną bestią, groźną nawet kiedy scena ma 2 na 2 metry. Swoją drogą dowiedziałem się, że niektóre koncerty tej inkarnacji Pochwalonych – w tym krakowski – są nagrywane z myślą o wydawnictwie płytowym. Zgaduję, że dziewczyny mogą obawiać się, że tej mocy, którą wytwarzają na scenie, nie da się odtworzyć w studiu, dłubiąc samotnie nad śladami poszczególnych instrumentów – bo to rzeczywiście może być trudne. No cóż, poczekamy–usłyszymy, a póki co, jak ktoś bardzo niecierpliwy, musi się zadowolić YouTubem.

Można oczywiście dumać nad porównaniami – że Sabot, że Shellac, że Mike Watt, a nawet, że Primus… – każdy ma swoich znajomych i każdy sobie to jakoś w głowie w odpowiednią szufladkę upcha. Ważne, że żre, że dudni i stuka, łomocze i pędzi. Ważne też, że ten napęd rakietowy niesie treści, w które warto się wsłuchać.
Mi na przykład nie może wyjść z głowy tekst jednego z nowych utworów zaprezentowanych tego wieczoru, chyba też przez sam zespół szczególnie ulubionego, bo usłyszeliśmy go również na bis (to – jak się później dowiedziałem – wiersz Joanny Mueller-Liczner „To nie jest tak jak myślisz siostro”, przystrzyżony i uformowany w piosenkę przez Barbarę Klicką i Nikę). A leci tak:

Siostro, odpuść skrajnościom, gdy się naparzają,
a mówiących od czapy nie potępiaj w czambuł.
I nawet kiedy wybór pomylę z kapitulacją,
obejmij mnie narracją, która nie wyklucza.

Reklamy