On i Ten Drugi

Najbardziej w krytycznym wzmożeniu wokół Me And That Man podobają mi się głosy, że to w ogóle nie jest oryginalne. Tym bardziej, że często formułują je muzycy zespołów unikalnych w skali światowej (wężykiem) oraz, że Nergal przecież od miesięcy zapowiadał rewolucję, wymyślenie nowego gatunku muzycznego, a może nawet dwóch (wężykiem, wkleić cytat: I love Madrugada, Leonard Cohen, Wovenhand, Nick Cave and more… and I wouldn’t be surprised if you find these inspirations in this new music).

Jak zwykle nie zawodzą rozkminiacze motywacji oraz strażnicy kalendarza – a więc ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy oraz tępy metalowiec Nergal usłyszał przedwczoraj King Dude’a i też chce taki być. No, w sumie ma to sens – przecież Behemoth ledwie wiąże koniec z końcem, a King Dude wyprzedaje największe areny. To może i jego nędzna kopia jakoś się odkuje. (tak, wężykiem)

Tu anegdota. Pod koniec lat 90. często wpadaliśmy na siebie z Nerem tu i tam, głównie przy okazji wspólnych koncertów i rozmawialiśmy m.in. o muzycznych fascynacjach, czasem podrzucając sobie płyty. Dzięki niemu po raz pierwszy usłyszałem na przykład Gojirę (przywiózł mi wersję jeszcze z Boycott i wręczył z komentarzem: „graliśmy z takim nowym bandem we Francji i pomyślałem, że to coś dla ciebie” – dobrze pomyślał).
Otóż pewnego dnia Nergal wręczył mi CDRa opisanego „Johnny Cash”. W pierwszej chwili myślałem, że to taki dowcip, bo przecież Cash to nudny dziadek, co pitoli te swoje kowbojskie piosenki, najgorzej… Ale posłuchałem i zrozumiałem, że nie żart, że raczej srogo – to była druga lub trzecia część „American”, najpóźniej 2000 rok.
Choć nie wiem w sumie, po co o tym opowiadam, bo jak wskazują najnowsze badania opinii publicznej, wszyscy słuchają i kochają Casha od przedwojny, a już na pewno dłużej i bardziej niż Darski.

Bardzo jestem ciekaw całej płyty Me And That Man, licząc na to, że będzie mniej gotyku (czy tam Danziga), za to rzeczywiście więcej country. Nicka Cave’a może być ile wlezie 😉 Przede wszystkim jednak liczę na to, że będzie więcej That Mana – i w dźwięku, i w obrazku. Bo na ten przykład teledysk do „My Church is Black” nie podoba mi się w ogóle i wolałbym, żeby zamiast tych wszystkich gołych dup przez cztery minuty łypał na mnie złym okiem John Porter. Serio.
Liczę też na to, że dzięki Me And That Man ludzie zainteresują się tym, co ostatnio Porter porabiał solo, bo „Back in Town” i „Honey Trap” to świetne, niesłusznie przegapione płyty, które w kraju wielbiącym Cohena, Cave’a czy Afghan Whigs powinny być bestsellerami.

Niezależnie jednak od osobistych preferencji, z całej siły trzymam kciuki za powodzenie projektu, szczególnie poza naszym podwórkiem. A wszystko jest na dobrej drodze, bo nie wiem czy zza gołych bab wszyscy państwo dostrzegli, kto wydaje na świecie debiutancki album Me And That Man? Otóż jest to brytyjska wytwórnia Cooking Vinyl, dla której obecnie nagrywają m.in. Amanda Palmer, Richard Ashcroft, James, Röyksopp, The Cult, Marilyn Manson i The Prodigy.
To dopiero będzie trudny orzech do zgryzienia, jeśli Nergalowi uda się odnieść sukces na świecie z drugim zespołem, c’nie? W dodatku z takim, który niemal każdy użytkownik Facebooka potrafiłby naprawić, tylko frajer Nergal nie chce dać sobie pomóc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s