Gdzie ci kwiaty?

„All You Need Is Love” Jerzego Jarniewicza (Znak, Kraków 2016) to wbrew tytułowi i – skądinąd bardzo urodziwej – okładce znacznie więcej niż tylko afirmacja Dzieci Kwiatów, z ich wolną miłością, tłustym dżointem i naiwnym pacyfizmem. Podtytuł książki jest bardziej precyzyjny, to rzeczywiście sceny z życia kontrkultury lat 60.
Najwięcej, oczywiście, pocztówek z Ameryki – od premiery „Hair” przez marsz na Pentagon i festiwal Woodstock po działalność Weather Underground – ale są też wątki europejskie, takie jak provosi z Amsterdamu czy berlińska Kommune 1. Sporo muzyki: Beatlesi plus Ameryka. Tu zresztą życie najszybciej dopisało ciąg dalszy do wciąż przecież nowej, bo wydanej późną jesienią 2016, książki. Rozdział poświęcony twórczości Dylana zaczyna się bowiem od konstatacji, że nie wiadomo, czy pieśniarz ma szansę na literackiego Nobla, a ten, którego głównym bohaterem jest Leonard Cohen… no cóż, nie uwzględnia ani „You Want It Darker”, ani – tym bardziej – odejścia artysty.

img_3509

Nie zmienia to jednak faktu, że „All You Need Is Love” jest rzetelnym i wciągającym wprowadzeniem do świata kontrkultury. Wprowadzeniem właśnie – bo w krótkich rozdziałach autor tylko sygnalizuje jakieś zjawisko, w paru słowach kreśli kontekst, wskazuje kierunek interpretacji, po czym pędzi dalej. Dzięki temu może po prostu przedstawić więcej epizodów tak złożonej przecież historii, a jeśli coś was szczególnie zainteresuje – dalej już szukajcie sami. Jarniewicz podpowie gdzie, bo chętnie odwołuje się do źródeł. Ma warsztat naukowca, ale temperament eseisty, a nawet literata, często bierze górę. „All You Need Is Love” nie jest więc książką naukową, bo autor nawet nie próbuje pozorować obiektywizmu – czuje się częścią opisywanego przez siebie zjawiska, daje się ponieść emocjom. Najczęściej uwiarygadnia tym fakty, ale mam wrażenie, że zdarza mu się zagalopować w interpretacji fotografii z epoki (nie wszystkie, do których się odwołuje, znalazły się w książce – czasem trzeba googlać), a nawet po prostu pomylić, choćby wtedy, gdy „subkulturze raperskiej” zarzuca „zuniformizowaną formę buntu” (jako kontrast do stawiających na jednostkowość hippisów). Głównie jednak pisze o tym, co dobrze zna i – przede wszystkim – doskonale czuje, a serce, najpewniej słusznie, podpowiada mu, że my z kontrkultury wszyscy. Że choć poszczególne bitwy najczęściej kończyły się porażką, w najlepszych wypadkach pyrrusowym zwycięstwem, wojna z systemem została wygrana i dziedzictwo kontrkulturowej rewolucji lat 60. to dziś immanentna część naszego życia społecznego, politycznego i obyczajowego.

Fajnie, fajnie, ale czytając „All You Need Is Love” na przełomie 2016 i 2017 roku nie mogłem się pozbyć natrętnej myśli, że owszem, te burzliwe, acz radosne czasy przyniosły pożądane zmiany, ale… lepiej już było. Obszar wolności się kurczy, pod każdą szerokością geograficzną. Wniosek jest prosty – przydałaby się nam nowa kontrkultura – ale niekoniecznie prawdziwy. Dzisiaj to już nie takie proste. Nie wiadomo, gdzie postawić barykadę. Oko Wielkiego Brata lśni brokatem i mruga do nas porozumiewawczo. Wątki kontrkulturowe zostały rozpracowane do ostatniej molekuły przez marketerów i polityków, którzy bez skrupułów wykorzystują je, by osiągnąć swoje cele. Przecież antydemokratyczna konserwa, która od paru lat wygrywa wybory na całym świecie – od Polski po Stany – również gra na tę kontrkulturową, antysystemową nutę. Nie mówiąc już o tym, że ma w swoich szeregach wielu przebranych w garnitury ekshipisów, działaczy organizacji wolnościowych, byłych punków. Którzy nader często wykazują się wyjątkową gorliwością we wznoszeniu nowych murów, dowodząc prawdziwości przysłowia, które mówi, że najlepiej wilkowi powierzyć pilnowanie stada.

No więc tak, ja też uważam, że światu potrzebna jest dziś nowa kontrkultura. Myślę jednak, że tym razem akcent powinien być nie na „kontr”, ale na „kultura”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s