Nowe szaty Cesarza

Dzisiaj w krakowskim ICE wielka feta z okazji 20. urodzin Mystic Production. W rolach głównych Grzegorz Turnau, Artur Andrus i Piotr Bukartyk. W pozostałych rolach Czesław Mozil i Organek (bo Gaba, niestety, chora). Uważam, że skład tego koncertu to absolutny skandal. Jak się zaczynało na Emperorze, to na Emperorze trzeba kończyć. Ja na przykład zaczynałem od wywiadu z Phlegethon i po wsze czasy będzie Phlegethon. W życiu bym nie zrobił wywiadu – o książce nie wspominając – z takim Czesławem czy Marylą!


No, skoro mamy to już za sobą, mogę przyznać, że choć główne gwiazdy wieczoru nie należą do moich ulubionych wykonawców z katalogu Mystic, dobrze się bawiłem, przy okazji rozmyślając właśnie o tym – jak długą drogę przeszli Basia i Michał przez te dwie dekady. Sam przez jakiś czas zresztą im towarzyszyłem, jako mysticowy pan od promocji. Przeżyliśmy razem kilka mrożących krew w żyłach przygód: od uchylania się przed mieczem, którym wywijał pan z Manowar i nocnych dyskusji o Doro z niemiecką policją, aż po niestety przegraną (ale na punkty!) walkę z młodzieżą w sportowej odzieży na krakowskich Plantach. Były chwile triumfu (jak dwa koncerty Iron Maiden, choć przyznam, że dały w kość), były i porażki (ale przy takiej okazji nie wypada o nich wspominać). Po paru latach nasze drogi się rozeszły, na szczęście w sposób na tyle cywilizowany, że cały czas utrzymujemy kontakt, a ja mogłem dzisiaj skorzystać z zaproszenia na jubileuszowy koncert.

Emperor też był zresztą na nim obecny, w postaci kasety „In the Nightside Eclipse”, którą prezentował Piotr Metz, zapowiadając kolejnych wykonawców. Oczywiście, rekwizyt ów służył Piotrowi jako pretekst do opowieści o blackmetalowych korzeniach wytwórni. Był w tym humor, ale i szacunek – bo Mystic jest dziś przecież jedną z największych niezależnych firm fonograficznych w Polsce, a tu już nie ma się z czego śmiać.

W metalowy światek tymczasem wpisana jest jakaś ambiwalencja, która z jednej strony pcha w górę, do mitycznego sukcesu (niewielu, nawet undergroundowych, artystów metalowych, stać pod tym względem na abnegację, którą wykazuje się na przykład Nihil), ale z drugiej strony każe go witać rumieńcem wstydu. Z jednej strony opiewa się w metalu indywidualizm i otwartość, ale gdy ktoś słowo przekuwa w czyn – odmiennym wizerunkiem, łączeniem metalu z innymi gatunkami muzycznymi, czy jak Mystic, wychodzeniem poza środowisko, bez odcinania się od własnych korzeni – natychmiast podnosi się larum. Więcej o tym innym razem…

Tymczasem wciąż pewnie jeszcze trwa bankiet po koncercie, a więc Barbaro, Michale, cała (znana mi i nieznana) ekipo Mystica – Wasze zdrowie!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s