Niektóre ocalały, niektóre utonęły

Piękny koncert Wrekmeister Harmonies w ciasnej Kawiarni Naukowej. Kilkadziesiąt osób, ale za to wszyscy wiedzieli, po co przyszli, więc zespół nie musiał marnować czasu na introdukcje i wdzięczenie się do publiczności – żadnych podchodów, samo mięso, w oparciu o nową płytę „Light Falls”.
Raz tylko JR Robinson zdobył się na coś w rodzaju konferansjerki, wyraźnie poruszony faktem, że jest w mieście, w którym dorastał jeden z jego idoli. „Widzieliście Nóż w wodzie i Dziecko Rosemary?” – pytał. Odpowiedzi padły oczywiście twierdzące, ale chyba zawstydził się tej chwili słabości.

Zagrali pięknie i – po kilku początkowych minutach walki z żywiołem oraz poza przejściowymi problemami ze słyszalnością wokalu – dobrze zabrzmieli. Po godzinie kurz opadł, diody na piecach zgasły. Niby w sam raz, ale jednak stanowczo za mało, jak na rozbudzone apetyty publiczności.
„One more, one more!” – rozległo się, gdy lider Wrekmeister Harmonies poinformował, że dotarli do końca setu.
„Jak to jeszcze jeden?” – odparł zdumiony. – „Kiedy idziecie do muzeum, by obejrzeć obraz, chyba nie czekacie na to, że po jakimś czasie obsługa przyjdzie i podmieni go wam na nowy?”

PS. Tu napisałem parę słów o płycie „Night of Your Ascension”, a tu o „Light Falls” – i zapewniam, że to nie jest moje ostatnie słowo w sprawie Wrekmeister Harmonies.

Advertisements

One thought on “Niektóre ocalały, niektóre utonęły

  1. Nie bardzo rozumiem porównania wizyty w muzeum do koncertu muzycznego. Rozumiem, że od widowni wymagał również założenia filcowych kapci i absolutnej ciszy.. No nic, artyści…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s