Tak brzmi miasto Kraków (a poza tym po staremu)

Nie pamiętam tak pracowitej jesieni. Nie żebym narzekał, bo dzięki zapieprzowi łatwiej oprzeć się spleenowi oraz niosącym katar mikrobom, ale naprawdę – ani chwili wytchnienia. Kiedy w drugiej połowie ubiegłego tygodnia, większość obywateli mniej lub bardziej aktywnie świętowała, ja wprost z bardzo interesujących spotkań z przedstawicielami skandynawskiej branży muzycznej (ach, te dowcipy o black metalu, padające z ust norweskiego ambasadora…), lądowałem w ramionach organizatorów i uczestników krakowskiej konferencji Tak Brzmi Miasto. Nie odbywała się po raz pierwszy, ale po raz pierwszy (znowu? niech już lepiej znajdzie swoje stałe miejsce) w postindustrialnej, ciekawej przestrzeni Składu Długa i po raz pierwszy w tak międzynarodowej obsadzie, którą wymuszał temat tegorocznej edycji: eksport muzyki.

img_5477

Ja sam miałem przyjemność czynnie uczestniczyć w aż czterech panelach. W toku dyskusji „Po angielsku czy po polsku?”, wspólnie z hiphopowym producentem Christoferem Lucą, Rastą z Decapitated i Ignacym Wolandem z Hańby! ustaliliśmy to, co zwykle się w takich przypadkach ustala – że właściwie to trudno powiedzieć, śpiewaj tak, jak ci w duszy gra. No, sorry, ktoś spodziewał się innych wniosków? 😉

W prezentacji pt. „Eksportowe case study” przedstawiłem nie jeden, ale naście przykładów na to, że polscy artyści całkiem nieźle radzili/radzą sobie poza granicami kraju oraz rozważałem, dlaczego czasem nic z tego nie wynika, a czasem jednak coś. Z konieczności temat ów został potraktowany dość pobieżnie, ale jest na tyle ciekawy, że pewnie warto będzie do niego wrócić i pogłębić – choćby po to, by w pocie czoła oddzielać plotki i półprawdy od prawdy, co w oczy kole. Swoją drogą, przygotowując prezentację uświadomiłem sobie, że zespół, w którym posady nie przyjął Czesław Niemen, ma nazwę streszczającą wszystkie wysiłki polskich muzyków za granicą: Blood, Sweat & Tears. Przypadek? Nie sądzę. Tym bardziej, że całą resztę refleksji o karierze w tej branży znajdziecie w poniższej piosence… Pada też nazwa rodzimego zespołu, który jest jednym z przodowników, jeśli chodzi o podbijanie Dzikiego Zachodu.


„American Dream” śniliśmy w doborowym towarzystwie Izoldy Sznaps, menedżerki Hańby! (stawiającej pierwsze kroki za oceanem), Vogga z Decapitated (którzy wycierali już kurze w każdej chyba amerykańskiej kanciapie i wiedzą na przykład gdzie jest ciepła woda i gdzie można się najeść – serio, z tym nie ma żartów) oraz Bartka Kapsy, kiedyś perkusisty Something Like Elvis, obecnie m.in. Contemporary Noise Sextet i Tropy (którego american dream przybierał postać american nightmare). Pouczająca i zabawna to była rozmowa – a przynajmniej ja się dobrze bawiłem – w dodatku z zaskakującymi wnioskami: że drogo i boli, ale jednak warto.

Na dobitkę pogawędziliśmy sobie na buńczucznie – przez yours truly – sformułowany temat „W czym metal jest lepszy? Co udało się metalowcom, a innym nie może”. Udział wzięli Vogg, Tymek Jędrzejczyk (wokalista m.in. Ragehammer, Them Pulp Crimnals, i Outre) oraz Piotrek Dorosiński, kierownik Musick Magazine. Nie wiem, czy doszliśmy do jakichś konstruktywnych wniosków, ale zawsze to fajnie w świetle reflektorów powspominać stare, dobre, partyzanckie czasy oraz poobgadywać wspólnych znajomych. Skóra i ćwieki na wieki!

img_2385

Ze względu na mnogość zajęć własnych – bo miałem jeszcze poranną prezentację „Gazety Magnetofonowej” – niewiele skorzystałem z innych paneli/wykładów, ale widząc, jakim cieszą się zainteresowaniem, wiem na pewno: Tak Brzmi Miasto jest piękne i dobre, i mam nadzieję, że będzie nam zdrowo rosnąć.

Oczywiście, były też wieczorne tańce i śpiewy. Ja załapałem się na porywającą – jak zawsze – Hańbę! oraz rewelacyjny koncert Kethy. Nie tylko w mojej ocenie, bo publiczność zmusiła grupę do bisów. Ten ich zawiły z jednej strony, ale wciąż chwytliwy metal, godzi fanów Gojiry, Strapping Young Lad i… Kobonga. Nowy materiał ponoć w drodze, może wreszcie się uda? Bo w sumie trochę wstyd, że tego samego wieczoru prężymy bicki na panelu, opowiadając, jak świat wielbi polski metal, a sami nie potrafimy docenić jednego z najlepszych rodzimych przedstawicieli gatunku.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s