Ten obcy

– Na pewno jest tu wielu hipsterów – w jego głosie brzmiała mieszanka pogardy i trwogi. – O, tamten, patrz jaki hipster!
Sala kinowa, festiwal Nowe Horyzonty, czekam na projekcję filmu, a za moimi plecami dwóch wymoczków urządza sobie polowanie na hipsterów. Bardzo się w to zaangażowali, potwornie byli przejęci tym lustrowaniem publiczności, a każdemu odkryciu postaci, co do której zgadzali się, że „na pewno jest hipsterem”, towarzyszył syk nienawiści.
W takich chwilach żałuję, że mnie mama zbyt dobrze wychowała, bo jakbym dał w zęby – na co miałem wielką ochotę – to nie musiałbym parę miesięcy później przerabiać tego na blogu…

Chyba wstyd być hipsterem, bo nie spotkałem jeszcze nikogo, kto pochwaliłby się przynależnością do tej tajemniczej grupy, za to takich, co hipsterów nienawidzą i z nich szydzą – mnóstwo. Zbyt wielu moich facebookowych znajomych raz na jakiś czas strzyka jadem w kierunku noszących dziwne ubrania / jadających w Charlotte / jeżdżących ostrym kołem / uczęszczających na Open’era lub Offa / itepe itede… Nie wiem, jak można komuś podpaść jedząc bułkę w jakimś lokalu, ale to się dzieje, naprawdę.

Najgorzej, że ta hipsterofobia to tylko jeden z symptomów naszej nowej (przysięgam, dziesięć lat temu tego nie było, nie na taką skalę) narodowej zabawy w pogardę. Wirus opanował wszystkich i każdy tu na kogoś pluje, każdy ma swojego chłopca do bicia. Hipsterzy z Open’era gardzą brudasami z Woodstocku, i vice versa, i perpetuum mobile, i o tempora, o mores!
W Warszawie nie ma już zwykłych ludzi, są tylko słoiki (pracują za grosze, mają śmieszny akcent i generalnie psują powietrze) i warszawka (banda darmozjadów i szpanerów) – coś jak Elojowie i Morlokowie. Mecze piłki nożnej oglądają już tylko kibole i janusze, nikt inny, a na wybory chodzą wyłącznie pisiory i lemingi. Jednych trzeba leczyć u lekarza od głowy, drugich trzeba sądzić za zdradę ojczyzny. Nawet nazwanie kogoś – zgodnie ze stanem rzeczywistym zresztą – studentem czy gimnazjalistą brzmi dzisiaj jak obelga.

Tolerancja jest niemodna. Na topie jest obsikiwanie własnego terytorium i obszczekiwanie przechodniów. A ile energii wkładamy w szukanie i definiowanie tego wroga! Oni przecież na pierwszy rzut oka niczym się od nas nie różnią, więc musimy ich jakoś oznaczyć, musimy napiętnować, żeby nam się z naszymi nie pomylili…

Pokaż mi kim gardzisz, a powiem ci, kim jesteś.

Reklamy

9 thoughts on “Ten obcy

  1. Z byciem hipsterem może jest jak z byciem masonem – nie należy mówić o tym głośno… Lemingi nie istnieją. Stworzyli ich, mający pretensje do socjologicznych syntez, dziennikarze pewnego pisma, by prowadzić swoje ideologiczne nawalanki. Potem dziennikarze opozycyjni wobec tych pierwszych łyknęli to, by bronić nieistniejących lemingów, i tak poszło… Dziennikarze zbyt ochoczo przyłączają się do wojenek prowadzonych przez polityków, jakby ci za mało jeszcze antagonizowali społeczeństwo.

  2. Bo Polak musi mieć wroga, to jest nasza siła napędowa. A drzewiej tak nie było? Bycie punkiem wiązało się z możliwością obicia japy przez skina. dEPESZE(tych nie lubię) coś mieli do metali. Itp, itd. Metale też ze skinami się nie lubili(mowa o latach 90). Teraz się frakcje tylko pozmieniały.

  3. Ja mam jednak takie nieodparte wrażenie, że to jest z nami – ludźmi – od zawsze. Budowanie jakichkolwiek wspólnot paradoksalnie niesie za sobą definiowanie granic i stawianie murów. Powstaje lista wspólnych „obcych”. To ogniskuje i prostuje ścieżki.

    W tzw. dzisiejszych czasach jest w naszym otoczeniu więcej różnorodności, zatem więcej kombinacji do wzajemnego nie trawienia się. Świat stał się większy, więc trzeba głośniej i częściej ujadać. Tam „like”, siam hate-post, gdzie indziej ohydne graffiti.

  4. Muszę przyznać, że są grupy społeczne, do których czuję pewna niechęć. Hipsterzy są jedną z nich, ale w związku z tym szkoda mi czasu o nich rozmawiać, tak jak w ogóle nie rozmawiam o telenowelach czy piwie, skoro ich nie lubię.
    Obstawiam jednak, że to, o czym piszesz wcale nie jest tylko naszą przypadłością.

  5. Kiedyś koledzy z Warszawy dyskutowali o hipsterach i się z nich śmiali. Ja, rzadko wyjeżdżający poza Dolny Śląsk, dziwiłem się, bo ja tych mitycznych hipsterów w ogóle nie widuję. Jakiś czas później pojechałem jednak do Warszawy, wstąpiłem do Złotych Tarasów i zrozumiałem. Oni rzeczywiście istnieją i dziwnie wyglądają. A u nas, we Wrocławiu, z hipsterami kojarzy się obecnie głównie właśnie festiwal NH oraz kilka lokali gastronomicznych. Nowe Horyzonty – zlot hipsterów.

    Ja bym się nie czepiał nikogo przed seansem. Dopiero w trakcie. Np. ostatni festiwal Nowe Horyzonty, jeden z pokazów na świeżym powietrzu. Kulturalnie spytałem siedzących za mną chłopaków, czy mogliby nie palić. Bez przemocy i bez duszenia w sobie. Ale i tak musiałem się tym doświadczeniem podzielić. Albo lata temu, koncert jazzowy, chyba braci Olesiów. Gadającej za mną dziewczynie kazałem się zamknąć. Dzielę się tym teraz. Jeszcze po koncercie jakoś dziwnie na mnie patrzyła.

  6. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że prawie całe społeczeństwo polskie dało się spolaryzować, jak wspomina autor w artykule: albo jesteś PISior albo Leming, albo lewak albo prawicowy oszołom itd. Tragedia. We mnie budzi to naturalny bunt, ale ilu z nas od razu się w tym odnalazło i dopasowało do tych sztucznych, głupich dychotomii. Pozostaje tylko dobry komentarz zespołu Carcass: http://www.youtube.com/watch?v=V79QAzlYGus

  7. A mnie irytuje to gadanie o „narodowym wirusie”, „polskiej przypadłości”, itp. Wysoki poziom frustracji w społeczeństwie wyjaśnić można dużo prościej i konkretniej (sądzę, że to, co niektórych popycha do wylewania swojej goryczy i niezadowolenia na przykład na forach internetowych, innych wypycha z kraju), nie ma sensu mitologizować tego „polskiego hejterstwa”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s