Prawda ledwie muśnięta

Kolega dziennikarz zapytał mnie niedawno, czy z serial „Touch” może dawać jakieś pojęcie o autyzmie. Nabyłem więc pierwszy sezon, obejrzałem i odpowiadam: nie może.

touch-2012

Głównym bohaterem serialu jest autystyczny jedenastolatek Jake, który nie mówi, nie znosi jak się go dotyka, ma mimikę pokerzysty, ale za to dostrzega niewidzialne połączenia pomiędzy ludźmi i wydarzeniami, i potrafi je zapisać za pomocą cyfr. Właściwie to jest mądrzejszy od wszystkich wokół, bo potrafi nie tylko odczytać z powietrza przyszłe losy ludzi, których nigdy nie spotkał, ale w dodatku, z pomocą wiecznie zdziwionego tatusia (Kiefer Sutherland jadący przez cały sezon na dwóch minach, ratunku!), umie je modyfikować, naprawiając krzywdy, osuszając łzy i czyniąc dobro. Żaden więc autyzm – raczej science-fiction z moralizatorskim smrodkiem. Jeśli ktoś sądzi, że spodoba mu się połączenie „Lost” (podobnie bełkotliwa, choć frapująco zrealizowana mieszanka teorii spiskowych i pseudonauki) z „Dotykiem anioła” albo „Autostradą do nieba”, to zapraszam.

Z jednej strony fajnie, że takie produkcje powstają, bo zwracają uwagę na problem autyzmu, ale z drugiej strony, wykorzystując nikłą świadomość istoty problemu, produkują na jego temat jakieś koszmarne mity. Że w sumie to fajny ten autyzm, bo co prawda dzieciak nie mówi (no i dobrze, nie zadaje głupich pytań, nie hałasuje, jak chcemy poczytać gazetę), ale za to kiedy jego rozbrykani rówieśnicy pocić się będą na maturze, on będzie zgarniał Nobla za napisanie oprogramowania do stacji kosmicznej bez użycia komputera.

Reklamy

2 thoughts on “Prawda ledwie muśnięta

  1. Gdy próbuję znaleźć połączenie między sztuką/popkulturą a autyzmem, do głowy przychodzi mi tylko Scorpions. Paru członków działa też w fundacji Musik Hilft, która zajmuje muzykoterapią, ale wspiera też Lions Clubs Int. w ich planach stworzenia w Polsce w chyba wciąż nieokreślonej przyszłości centrum dla chorych na autyzm.
    A z filmów fabularnych to np. „Kod Merkury” był, ale jakoś nie czułem się po nim przybliżony do problemu.

  2. Na marginesie tematu autyzmu i sztuki: pewnie widział Pan film „Mary i Max” (2009) australijskiego reżysera Adama Elliota? Plastelinowa animacja, którą zaliczam do filmowych doświadczeń ekstremalnych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s