Nowa Wiosn@ Ludów

No więc plan vendetty jest taki:

1. Kupujemy na allegro za pięć dych maskę Guy’a Fawkesa (made in China, w hurcie 30 eurocentów za sztukę).

2. Dajemy ją do poświęcenia księdzowi Bonieckiemu.

3. Za pomocą Facebooka i Gmaila zwołujemy wszystkich przeciwników cenzury ciemiężonych przez rząd.

4. Na YouTube’a wrzucamy film „Hitler przeprasza za ACTA”.

5. Robimy mema z tym gościem z „Pulp Fiction”, albo z jakiegoś innego starego filmu, który mówi „Spróbuj tylko podpisać ACTA, you motherfucker”, po czym wrzucamy go na demotywatory i kwejka.

6. Pod każdą informacją na Onecie wpisujemy koment: „Donald, ty tyranie! Nie odbierzesz nam Wolności! Jutro znowu zhakujemy bloga twojej córki!”. Opcjonalnie: „Fuck ACTA, legalize zioło!”

7. Kiedy rząd ogłosi, że zabierze 50 procent kosztów uzyskania przychodu artystom, którzy nie chcą rozdawać seriali i piosenek za darmo, tylko kiszą pod kołdrą jak jakieś swoje, ogłaszamy zwycięstwo, bo – jak mówi staropolskie przysłowie – „wróg mojego wroga jest moim wrogiem” (nie jesteśmy pewni czy tak to szło, ale nie możemy sprawdzić, bo Wikipedia nie działa).

8. Co to ma wspólnego z ACTA? Jakim ACTA? W tym tygodniu walczymy przecież z nieludzkimi praktykami australijskich hodowców drobiu, wybieramy smar do nart Justynie Kowalczyk i żegnamy Ryśka z „Klanu”.

Advertisements

18 thoughts on “Nowa Wiosn@ Ludów

  1. Piractwo było jest i będzie. Tego się nie zmieni. Coś zniknie, coś pojawi się znowu. Przykład megaupload (powoli uzyskuje status męczennika za wolność) pokazuje tylko, że nie potrzeba żadnych specjalnych praw i ustaw aby znieść serwis na którym są pirackie pliki. Odsiebie też dało się usadzić kilka lat temu, nawet pomimo naszego liberalnego prawa w tej materii.
    Oczywiście zwraca się uwagę na fakt, że podobne ustawy mogą godzić w wolność w internecie. Niektóre założenia takiej SOPA (przynajmniej z tego co się nam tłumaczy) były dość niebezpieczne i otwierały furtkę do wielu prowokacji. ACTA niby też godzi w wolność, choć znając życie nic by się nie zmieniło. We Francji jest HADOPI a jakoś nie słychać o masowych odcięciach od internetu.
    Tak więc o co chodzi? Mam dwie teorie:
    1. Zachwianie Status Quo, które obecnie istnieje. Strach przed obudzeniem się w innej wirtualnej rzeczywistości. Tak jak jest teraz jest dobrze. Jest też oczywiście szansa, że szare masy podburzane są przez jakąś mniejszość, która ma w tym interes.
    2. Mydlenie nam oczu. Kolejny wielki internetowy protest, po którego sukcesie można iść do domu. Za plecami zaś przepchnięte zostaną rzeczy, które przepchnięte być nie powinny.

    A tak poza tym to przykład z artystami jest poniżej pasa. Ja wychodzę z założenia, że kto ma kupić, ten i tak kupi – nawet, jeśli uprzednio ściągnie. Kto nie miał kupić, to i tak by nie kupił – nawet jakby za ściągnięcie mp3 groziła kara 10 lat ciężkich robót.

  2. Nie chodzi o to, co kto ma kupić, ale o to, że w całym tym zamieszaniu zbyt wielu ludziom wolność słowa myli się z wolnością dostępu do darmowych filmów. A to naprawdę nie jest to samo.
    Nawiasem mówiąc, proszę nie traktować powyższego wpisu zbyt serio – to nie jest mój głos w sprawie ACTA, ale kpina z charakteru i sposobów wyrażania tego protestu.

    • Przez odpowiednie filtry przepuściłem, niemniej chciałem się wykazać elokwentną wypowiedzią i (przy okazji) skomentować całą sytuację (zamiast pisać na własnym blogu).
      To, że ludziom się myli to prawda. Czasami sobie myślę, że to manipulacja i ktoś wprowadza ludzi w błąd, ale to tak naprawdę natura ludzka.
      Przy okazji przypomniało mi się zdanie kumpla ze studiów, które to wypowiedział dobrych kilka lat temu. „Dwa razy w życiu zdarzyło mi się, że ludzie gadali o tym samym w autobusie. Raz, jak zmarł papież. Drugi raz, jak policja zaczęła sprawdzać legalność Windowsa”.

  3. Ja nie rozumiem o co w tym wszystkim chodzi, czy acta są złe czy dobre – cieszę sie z jednego. Całe to zamieszanie obnażyło hipokryzję Zbigniewa Hołdysa, a internauci doprowadzili do zablokowania jego fanpage’a. Kto „chujem” wojuje ten od „chuja” ginie.

  4. Najciekawsze w sprawie z Hołdysem jest to, jak ci zaprzysięgli obrońcy wolności wszelakich, dojechali do gleby gościa, który śmiał mieć inne zdanie od jedynego słusznego. Bożeno broń nas przed takimi obrońcami wolności!

  5. Dojechali do gleby gościa, który mówi żeby nie kraść, a sam to robi. Pana, który twierdzi, że nazywanie kogoś chujem jest prymitywne, ale już nie w jego wykonaniu. Człowieka, który w wielu sprawach uważa, że jego zdanie jest jedyne słuszne a innych już nie bardzo.

  6. No i ACTA nie budziet. Europejski Trybunał Sprawiedliwości uznał, że jest niezgodna z prawem europejskim.

    Odnośnie Hołdysa… Nagonka na tego pana wydaje mi się zarazem śmieszna i niesmaczna, ale… Pamiętajmy, że gdyby ACTA weszła w życie (czyli mielibyśmy m.in. swoisty „interpol praw autorskich”) to ten incydent, jak na komputerach w jego firmie [sic] znaleziono nielegalne oprogramowaniem, to nie obeszłoby się kupnem komputera dla domu dziecka, a mógłby się już z tego nie podnieść.

    Swoją drogą panie Jarku, proponowałbym się zapoznać z badaniem http://www.obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/
    Może to być dla konserwatystów w kwestii praw autorskich wstrząsające, niezdroworozsądkowe (ale praxis społeczne pokazuje, że społeczeństwo często nie daje się łatwo rozgryźć), ale żyjemy w innym świecie (nie mówię o liczbach, tylko związkach przyczynowo-skutkowych).

  7. Piractwo doprowadza artystow do ruiny, oczywiście według badań których nigdy nie przeprowadzono.
    Wytwórnie muzyczne i studia filmowe plajtują, gwiazdom kina i estrady brakuje środków do życia.
    Zanim internet umożliwił nam ściąganie przeciętny Kowalski kupował lub oglądał w kinie 3-10 filmów miesięcznie oraz kupował kilka do kilkunastow albumów muzycznych… Dochody branży oscylowały na poziomie nieporównywalnym do dzisiejszego.
    Taka Lady Gaga dla przykładu, internet i ściąganie rujnują jej karierę, sprzedaż jej krążków utrzymuje się na skandalicznym poziomie kilku milionów sprzedanych egzemplaży. Jeżeli do tych kilku milionów doliczymy piratów, możemy śmiało wysnąć teze że dzięki ACTA artystka sprzeda pół miliarda kopii następnego wydawnictwa.
    Panie Szubrycht, dlaczego traci pan czas na dziennikarstwo, czas powrócić do muzykowania. Przemysł fonograficzny i filmowy to dobrych kilka trylionów euro rocznie (bez piractwa oczywiście).
    Niedawno jeden z najlepszych polskich zespołów lat 90tych wydał winylową reedycje swojego dzieła „Devilri” w liczbie 500 sztuk. Gdyby nie internet nakład z pewnością wynosiłby co najmniej kilka tysięcy….

    • Taka mała dygresja, bo ktoś nie na czasie. Diabełki gruchają, że ukryte światło znów zaświeci. A i brzmieć będzie akordeonem 🙂

  8. Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się wypowiedzieć za ACTA. Jak normalnie Hołdysa nie lubię, tak w obecnej sytuacji go szanuję. Przy okazji przypadkiem obnażył – poziom internautów zaglądających na jego Fb.

    Z drugiej strony stają ludzie, którzy wykorzystują sytuację, żeby się przypodobać ludowi, zyskać coś dla siebie. Np. we Wrocławiu tę rewolucję w dość bezmyślny sposób poparł [Wiadomość usunięta ze względu na podejrzenie popierania ACTA. Użytkownik zgłoszony piratom.] 😉

  9. Ja zmian nie lubię i raczej nie potrzebuję. Chyba, żę zmian na lepsze dla mnie. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  10. Ja tam dla odmiany kompletnie nie na temat…Ponowię apel (olany hehehe…) sprzed roku…Panie Jarku!!! OFF Festival = IHSAHN + Leprous…Dwie „pieczenie” jeden ogień!! :))

  11. ”Dlaczego by legalnie kupić e-book trzeba zapłacić tyle samo, co za książkę papierową? Mój zarobek w obu wypadkach jest taki sam, w cenie książki papierowej mieści się cena papieru, druku, transportu, magazynu; na logikę e-book powinien być o tyle tańszy. Czy to jakaś zmowa wydawców, żeby e-booki nie zmiotły z rynku książek tradycyjnych? A dlaczego płyta CD kosztuje pięć − siedem dych, skoro artysta ma z tego nie więcej niż kilka złotych, a tłoczenie i cała reszta kosztuje jeszcze mniej? A dlaczego za puszczanie w sklepie czy salonie fryzjerskim radia ściąga się haracz, skoro radio już raz za prawo emisji tej muzyki zapłaciło, i kto naprawdę bierze te pieniądze?

    Kto, tak jak ja, nie umie na te pytania odpowiedzieć, niech nie szafuje tak łatwo słowem „złodziej”. […] Poza wąziutką grupą hodowanych na użytek mediów gwiazd popu twórca dostaje jakieś centy. Większość należnych mu pieniędzy i tak przechwytują rozmaite agencje, zaiksy, koncerny i inne cholery.”

    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/02/04/wirtualny-dziki-zachod/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s