Wieża Babel

Spędziliśmy dzisiaj uroczy dzień, spacerując w miłym towarzystwie po Lanckoronie i chyba zatrułem się świeżym powietrzem, bo teraz leżę na kanapie i drzemię, budząc się z trudem na obszerne fragmenty „Must Be The Music”. W wielkim finale znaleźli się: Filipińczyk śpiewający po angielsku (mój faworyt), sympatyczna ekipa zasuwająca po ukraińsku oraz skrzypek wykonujący numery instrumentalne. I jak to się ma do teorii, że w Polsce ludzie chcą słuchać tylko piosenek śpiewanych po polsku?
No więc wymyśliłem sobie w tej malignie, w tym półśnie, że muzyka mogła być językiem, którym porozumiewali się mieszkańcy Wieży Babel. Albo jeszcze inaczej – że jest tego języka echem, tak jak śnieżenie w telewizorze nie nastawionym na żaden kanał jest echem Wielkiego Wybuchu. I tekst w języku, który rozumiemy to tylko zawracanie głowy, a więc niepotrzebne (zazwyczaj) odciąganie naszej uwagi od prawdziwego i głębszego sensu piosenki.
Tylko tyle dzisiaj. Idę spać. Dobranoc.

Advertisements

7 thoughts on “Wieża Babel

  1. Amen. Matka ma rzekła kiedyś, że lubi Black Sabbath, ale woli nie wiedzieć, o czym są ich teksty, bo jeszcze by się zniechęciła.

    Czasami można pomyśleć „Brak mi słów”, zabrzdąkać coś na gitarze i usłyszeć komentarz „Twoja gra brzmi jak krzyk rozpaczy”. I wszystko jasne.

    Ja za to wymyśliłem kilka dni temu, że gitarowe piski są wyrazem naszej tęsknoty za śpiewem delfinów. Tylko nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ja wyszedłem z wody, a kiedy one do niej weszły. Coś mi się wydaje, że się rozminęliśmy…

  2. Filipińczyk faworytem pana Redaktora czy ogółu? jeśli to drugie to na finał nie starczyło kasy lub refleksu na głosowanie. Dla mnie śledzącego z mieszanymi uczuciami tę plebiscyjadę od niemal początku (drugi odcinek) zwyciężyła idea zawarta w nazwie programu. Nie – przypadkowi KOwalscy ściągnięci z ulicy, nie – młodociani i jeszcze nie rozzgniewani, nie – piękni i lanserzy, nie – kopiści lub kowerbandy, lecz ludzie tworzący własną muzykę i robiący to z pasją. I to jest jedna z zalet tego typu audycji telewizyjnych, bo dzięki takiemu przedsięwzięciu dowiedziałem się, że jest ktoś taki jak Olivia Livki czy Enej. Pierwsza wcale nie potrzebowała takiego music contest, by dalej z powodzeniem robić to co wychodzi jej świetnie, drudzy mają szanse by dowiedziała się o nich nie tylko cała Polska i Ukraina, ale i Europa „…lub jeszcze dalej do Buenos Aires”. I w przypadku Enej idea rzucona z głupia frant otwierania Euro 2012 może znaleźć zastosowanie, bo któż nie zamieniłby gasnące diwy o aspiracjach przewyższających Karpaty na „swoich chłopaków” z ikrą i wspaniale spajających gospodarzy wspomnianego Euro. Myslovitz sprawdził się na uroczystości zamknięcia Paraolimpiady, a Enej ma predyspozycje by udanie okraasić Euro.

    Tyle dzisiaj. Dobrej nocy

  3. Airopa – masz rację!!!!szacuneczek!!!
    Dodam, że podobnie jak Tobie i na mnie zrobiła piorunujące wrażenie Olivia Livki (widziałem w Jej dosyć oryginalnym image i twórczości Siouxsie Sioux, PJ Harvej, Lydię Lunch, Patti Smith, Elizabeth Fraser czy nawet Lisę Gerard).
    Ona powinna wygrać za styl i osobowość, sposób na siebie, charyzmę i niepowtarzalność (kurna laska z zagrywkami basowymi nawet w kanonie Primus z manierą wokalną szczególnie w klimacie Siouxie and the Banshees).
    Kurna idę na Jej koncert, dla mnie to niszowa artystka wysokich lotów, tak naprawdę przyszła do komercyjnego programu ”Must By The Music” i z drugiej strony nie ma co się dziwić, że nawet nie weszła do finału.

  4. u każdego artysty na początku XXI wieku, jakikolwiek nie byłby oryginalny, można doszukać się wpływów tego czy owej; skoro wspomniałeś Primusa czy Sonic Youth (z Lisą Gerard już nieco popłynąłeś 😉 to ja dorzucam Mozarta. Ale faktycznie jak można przeczytać na stronie Olivki, wplywy etniczne stanowią dużą siłę we wpływach na jej dokonania. Przez ostatnie 10 lat nie było chyba artysty, który tak skutecznie wysadził mnie z kapci.

  5. Oj mnie też wcisnęło w fotel po wysłuchaniu wszystkiego autorstwa Olivi Livki, uwielbiam takich artystów, którzy są artystami a nie celebrytami, czy wykonawcami z miernym artyzmem i warsztatem, a takich pełno, którzy to są na listach bilbordów, czy pierwszych stronach tabloidów, dla mnie to poprostu nieporozumienie.

  6. ps: Lizę Gerard … fakt wymieniłem ze względu na osobowość i charyzmę, mniej ze w zględu na porównanie stylu wokalnego Lizy i Olivki 🙂 pozostałe wymienione kobiety wokalistki są jakby nie było, jeśli nie inspiracją, to przynajmniej są dobrym odniesieniem do twórczości, szczególnie tej wokalnej – Olivki Livki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s