Poznań co nie chciał Anglika

Na jedynce Onetu dramatyczne doniesienie: Poznań znalazł się w niewymownie prestiżowym gronie trzech miast, które artysta Sting chciał wydoić dwukrotnie w ciągu jednego roku. Niestety, przez niedopatrzenie, złą wolę, niekompetencję lub – o zgrozo! – nagły przejaw zdrowego rozsądku urzędników, do występu nie doszło. Mistrz zaszczycił więc swą ekskluzywną obecnością Warszawę, a konkretnie Polskie Radio i z okazji jubileuszu tej szacownej instytucji ekskluzywnie zaserwował kilka ekskluzywnie odgrzewanych ekskluzywnych kotletów.

No i wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku, bo i Miasto Know-How, i Miasto Yes We Can ogrzało się w ekskluzywnym blasku Stinga, ale nie, moi drodzy, to dopiero początek afery! Oto „Głos Wielkopolski” wspiął się na wyżyny dziennikarstwa śledczego i ujawnił spragnionej prawdy opinii publicznej, że Sting chciał Poznania, a Poznań te umizgi bezczelnie odrzucił. W dodatku bez wiedzy prezydenta Poznania, który też chciał Stinga. Bardzo. Cały prestiż, rozgłos, pochwały mediów i wdzięczność ludu spłynęły więc na stolicę, a nie na Miasto Know-How, więc pewnie głowy polecą…

Tym bardziej, że jak dowiadujemy się z „Głosu Wielkopolskiego” – Poznań miał niezwykłą okazję pochwalić się, że został wybrany przez Stinga. To stracona wielka szansa na promocję miasta. Moim zdaniem to bardzo delikatnie powiedziane. Ja tam uważam, że grudniowa nieobecność Stinga w Mieście Know-How kwestionuje w ogóle ideę istnienia Poznania jako takiego. Czy w ogóle jest sens utrzymywać nieudaczników, co Mistrzem gardzą? Czy nie lepiej rozpędzić na cztery wiatry, nieruchomości rozebrać, grunty oddać kościołowi, zaorać i zrobić parking dla pielgrzymów do Świebodzina? Wstyd i sromota, poznaniacy, na was i na dzieci wasze!

Resztki honoru uratować możecie kontraktując Stinga na co najmniej pięć sztuk rocznie do 2030 roku – w wersji smoothjazzowej, symfonicznej, poprockowej, z lutnią i z kolędami. Że drogo? Co tam pieniądze, honor jest bezcenny, a poza tym pan prezydent Mistrza lubi. Wypadałoby też nadać jakiemuś reprezentacyjnemu placykowi albo parkowi Jego imię, ze dwa pomniki spiżowe pierdzielnąć, proces beatyfikacyjny rozpocząć. Doktorat honoris causa to właściwie formalność, tego wam chyba podpowiadać nie trzeba… Pomyślałbym też o zastąpieniu tych dwóch trykających się koziołków Stingiem trykającym się z prezydentem miasta. Niech staną się wieczystym symbolem fatalnego nieporozumienia, przyszłym pokoleniom ku przestrodze.

Tylko co na to wszystko Police? Nie wiem, bo niestety z burmistrzem Polic przed zamknięciem tego wpisu nie udało mi się skontaktować.

* * *

Dla sympatycznego miasta Poznań od sympatycznego niewątpliwie pana Stinga: „Będziemy razem”

* * *
PS. O, jest i taki Poznań 🙂 Lubię.

Reklamy

9 thoughts on “Poznań co nie chciał Anglika

  1. @proces beatyfikacyjny rozpocząć

    Pan ‚Mistrz’ Sting musiałby jeszcze kogoś uzdrowić. Najlepiej osobę chorą nieuleczalnie. No i dobrze jest umrzeć przed procesem beatyfikacyjnym.

  2. @ airopa – nie lubię takiego objaśniania własnych tekstów, bo to jak tłumaczenie puenty dowcipu (swoją drogą ten o truskawkach bardzo dobry), ale chciałbym zwrócić Twoją uwagę na fakt, że w powyższym wpisie dworuję sobie nie z Poznania, który uwielbiam i z którym mam wyłącznie pozytywne doświadczenia, ale z tych, co myślą, że występy wyliniałego artystycznie Stinga jakowąś chlubę i poważanie w wielkim świecie Poznaniowi owemu przynoszą.
    Dzisiaj w Poznaniu na ten przykład jest koncert GY!BE – w tę trąbę powinny dąć lokalne media, bo to jest naprawdę powód do dumy. No, ale co tam GY!BE, nikt nawet nie wie jak wyglądają…

  3. Pijmy do Onetu i dramatyzujących donosicieli, ale pozwólmy Stingowi czynnie spędzać emeryturę. Mnie wystarczy, że nagrał kiedyś „The Dream Of The Blue Turtles” (a potem jeszcze kilka balladek, którymi można zmiękczać kobiece serca). Obecnie wiele od niego nie oczekuję (właściwie to nic), ale chętnie bym go wreszcie zobaczył na żywo, tak z ciekawości. Bo nawet wyliniały robi wrażenie lepsze albo przynajmniej równe z tymi, którzy nie mają z czego wylinieć, a są przez dramatopisarzy uwieczniani jako pozytywni bohaterowie sceny międzynarodowej.

  4. jak już wspomniałem nie wnikam w intencje Szanownego Pana Redaktora, nie pytałem o powody kwiecistego oraz ironicznego wywodu w sprawie, która nie sądziłem że będzie nadawała się na łamy tego wysmakowanego forum-bloga (bez ironizowania z mojej strony). Kto zamawiał pseudo-opery czy inne oratoria od pana Rubika na chwałę swoich miast nie znalazły, zdaje się, miejsca na łamach Mocnego w gębie. To jak rajcy widzą promocję zarządzanego przez siebie poletka pozostawiam bez komentarza, bo często nie starczyłoby słów nieobelżywych dla dosadnego opisania ich pomysłów i poczynań. A jeśli Szanowny Pan Redaktor ma pomysły na promocję Poznania, Krakowa, Warszawy czy Dukli to może warto przedstawić je gronu rządzących przytoczonymi lub dowolnie wybranych miast czy miasteczek. Jako osoba mniej lub bardziej publiczna i rozpoznawalna, panie Jarku, jest szansa na atencję.
    ps. Liczę na kontynuowanie przedstawiania przez pana, panie Jarku, muzykaliów wartościowych i poza-mainstreamowych na jedynym blogu na który zaglądam.
    Pozdrawiam

  5. Dzisiaj w Poznaniu na ten przykład jest koncert GY!BE – w tę trąbę powinny dąć lokalne media, bo to jest naprawdę powód do dumy. No, ale co tam GY!BE, nikt nawet nie wie jak wyglądają…

    dęły!:>

    też nie jestem fanem podwójnego koncertowania Stinga, ale w tekście chodziło także o sytuację dość kuriozalną – oto prezydent o całej sytuacji dowiaduje się z… gazety

  6. Jacku, dla mnie nie ma w tym niczego kuriozalnego. Prezydent nie jest przecież od zapraszania piosenkarzy. Zajmują się tym osoby, jak mniemam, kompetentne, które rozważają wszelkie za i przeciw, kalkulują budżety i podejmują decyzje. Sting w Poznaniu w tym roku już był, było git, wszyscy się cieszyli i dobrze. Druga wizyta na pewno nie zainteresowałaby już mediów tak bardzo, więc ktoś doszedł do wniosku, że może lepiej wydać kasę na coś innego – ja to tak rozumiem. Ale może źle rozumiem 🙂

  7. To prawda, ale nie od dzisiaj wiadomo o potężnym, kulturalnym bałaganie w naszym magistracie. Sytuacja z drugim koncertem Stinga tylko potwierdziła potężne luki w tamtejszej komunikacji. Swoją droga bardzo chciałbym, żeby te pieniądze zostały przeznaczone na promocję młodej, poznańskiej kultury a nie kolejne atrakcje typu skwer im. Stinga czy dj set Roda Stewarta. Oczywiście pod płaszczykiem know-how.

  8. Moi drodzy. Już 12 lutego 2011 w Policach odbędzie się monodram Krystyny Jandy „Brel Raz Jeszcze”. Serdecznie Was wszystkich zapraszam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s