Podsumowanie postanowień aka daj se luz

Rok temu zamieściłem w tym miejscu kilka postanowień noworocznych. Sprawdźmy, co z nich zostało.

1. Skończyć, co jest do skończenia i przez dłuższy czas nic nowego nie zaczynać.

Hahahaha… Naiwniak.

2. Nudzić się przynajmniej jeden wieczór w tygodniu.

O, to to nawet śmieszne nie jest.

3. Zmienić w końcu wygląd tego bloga na mniej depresyjny i dodać parę widgetów.

Nie wiem, nie umiem, zarobiony jestem. Ale może jakiś szlaczek dodam, albo coś.

4. Wcześniej rozkminić, do czego te widgety służą.

Hę?

5. Nie liczyć głupio na nową płytę, ani tym bardziej na koncert Davida Bowiego.

Nie liczyłem, zero rozczarowań… David, nienawidzę cię!

6. Ewentualny cud przyjąć z godnością.

Miałem na myśli Davida Beckhama oczywiście. Czy tam Camerona…

7. Nie napalać się na koncerty indie-gwiazdek sezonu, których nie da się słuchać, a wstyd przyznać, że zmarnowało się cały wieczór.

Ha! To nawet mi się udało. Widziałem więcej dobrych koncertów, niż złych. Taki jestem szczęściarz.

8. Prenumerowane gazety czytać.

🙂 No dobrze, spróbujemy wersji soft – prenumerowane gazety wyciągać z kopert, zanim przyjdą kolejne numery…

9. Kolejnych nie prenumerować.

Co mi właśnie przypomniało, że czas odnowić prenumeraty.

10. Oglądać więcej telewizji.

Naprawdę, tylko tego postanowienia dotrzymałem?

11. Oglądać mniej wiadomości.

O! To też!

12. Rozpakować co najmniej trzy z gier planszowych czekających na rozpakowanie.

Rozpakowane dwie. Rozegrana – za to wielokrotnie i ku mej wielkiej radości – jedna.

13. Przynajmniej w jedną z nich zagrać.

No właśnie.

14. Dotrzeć na Bonnaroo.

Niestety.

15. Albo na Primaverę.

Nic z tego.

16. Albo na Pukkelpop.

Oj tam, oj tam.

17. A najlepiej na wszystkie trzy.

Pieprzyć Pukkelpop. Womad i ATP!!! Tego nie przewidziałem, ale oby więcej takich niespodzianek. W dodatku oba wyjazdy dzięki Piotrkom. Wszystkie Piotrki to fajne chłopaki.

18. Więcej gotować, mniej jeść.

Spuśćmy na to zasłonę milczenia, przerywaną dyskretnym burczeniem w brzuchu (pora obiadowa w końcu).

19. A już na pewno nie jeść jednego, gigantycznego posiłku dziennie (chyba, że otworzą się perspektywy kariery w zawodowej lidze sumo).

How about dwa gigantyczne posiłki dziennie? To chyba się liczy jako wypełnione postanowienie, nie?

20. Przyznać wyższość seksu nad sensem.

O, ciekawe, co poeta miał na myśli.

21. Jeździć na rowerze.

Jak tu jeździć, jak apokalipsa za oknem. Jak nie 66,6 stopni w cieniu, to deszcze monsunowe i potop.

22. Mieć wakacje.

Już był w ogródku, już witał się z gąską… Swoją drogą, jak mi jeszcze ktoś kiedyś powie, że ja to mam taką pracę, jakbym ciągle miał wakacje, to mu przegryzę tętnicę szyjną.

23. Czytać wiersze.

Nie udało się. Ale w ogóle czytać więcej – owszem. I tego zamierzam się trzymać.

24. Dziwić się.

Cuda nie dziwy.

25. Przestać się oszukiwać.

A skoro już o tym mowa, mam jedno postanowienie na rok 2011: Niczego nie postanawiać. Niech samo płynie. Z życzeniami dla wszystkich:

Reklamy

12 thoughts on “Podsumowanie postanowień aka daj se luz

  1. Wszystkiego najlepszego z nowym kalendarzem. Jak najwięcej sukcesów i co najwyżej kilku czegoś uczących przegranych. No i wielu dobrych artykułów i błyskotliwych wpisów na tym blogu. Na zdrowie.

  2. Najlepszego! Życzę by tak 1/3, a nawet połowa twoich postanowień w kolejnym takim wpisie za rok została odhaczona.
    BTW Ty to Jarek masz zajebistą pracę. Jak wakacje! hehe

  3. 22.
    Gdybyś był ponętną wampirzycą, to bym tę tętnicę nadstawił ;P

    10. i 11.
    To mi przypadkiem wyszło, nieplanowane.

    23.
    J.w., do tego stopnia, że niektórym poetom zacząłem działać na nerwy.

    1.
    Od kilku miesięcy stopniowo odstawiam alkohol, papierosy, imprezy itp. Na razie skutecznie. Tylko wydawało mi się, że komentowanie ulubionych blogów też odstawiłem…

    20.
    W powiązaniu z pkt. 1 uznałem jednak wyższość sensu (ale nie wiem, na jak długo).

  4. Marzy mi się, żeby każdego dnia zrobic choć 1 sensowną, fajną, ciekawą rzecz… cokolwiek co by mi „dawąło alibi” na ten przeżyty dzień. Na razie dobrze idzie, z tym że na dzień po sylwestrze dałem sobie uzasadnioną dyspenzę 😛
    Ogólnie marne szanse, bo nie wymysliłem tego teraz i wiem jak jest :o/ Może faktycznie Twoim wzorem powinienem przygotować wersję soft? Hmm… Nieee, No way! Prawdopodobnie byłby tylko większy wstyd hahaha

    Wszystkiego najlepszego w nowym roku Jarku!

  5. A ja tylko tyle, że na nowego Bowiego i w tym roku czekać nie ma co. I w ogóle nie ma co. Jeśli już to prędzej spodziewam się jakichś ciekawostek przy reedycjach (vide Nassau przy „Station to Station”), albo czegoś dotychczas niewydanego (jak „Toy” – choć już znane z bootlegów – mało znaczące ale momentami urocze). Póki co trzeba zacząć kibicować synowi na polu kinematograficznym i pozwolić ojcu na spokojną emeryturę.

  6. Z empirycznego doświadczenia wiem, że wszelkiego rodzaju postanowienia, decyzje o diametralnych zmianach i nowych ideach często znajdują swój finał w wypowiadanych słowach, bądź myślach. Oczywiście mam tu na myśli ino własną osobą.
    Niemniej jednak życzę Autorowi i wszystkim obserwatorom wszystkiego dobrego w Nowym Roku oraz mnogości marzeń – są niezmiernie ważne 😉
    Pozdrawiam!

  7. Ad. 3. i 4.
    Jako świeżutki użytkownik WordPressa oznajmiam, że nie takie widgety straszne, jak brzmią. Polecam najpierw je dodawać, a dopiero potem rozkminiać.
    Pozbyć się depresyjnego wyglądu jest już jednak trudniej.

  8. Uśmiałem się serdecznie, bo właśnie sam zastanawiałem się po kwartale blisko, co mi się udało… Bilans jest zawsze cool, jak się go odpowiednio uzasadni. Pozdrowienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s