„Incepcja” – pięć minut po przebudzeniu

Miała być nowa jakość w kinie, przełom, rewolucja, arcydzieło. Niestety, choć bawiłem się świetnie, nie padłem na kolana przed „Incepcją”, bo:

a) Brunetka po mojej prawej stronie co trzy minuty wydawała z siebie nieprzyjemny pisk, a do co drugiego pisku dodawała „o ja pierdolę!”

b) Facet brunetki, zapewne do pisków nawykły, chrapał (ciekawe, na który poziom zszedł).

c) Blondynka po mojej lewej stronie głośno chrupała popcorn.

d) Swędziała mnie stopa. Muszę zażyć leki przeciwalergiczne. Albo umyć.

e) Widziałem wcześniej „Vanilla Sky”, „Zakochanego bez pamięci” oraz „Matrix”…

f) …a także „Żądło” i „Vabanki”…

g) …i czytałem „Rękopis znaleziony w Saragossie”.

h) Po jakimś kwadransie każdy, nawet słabo rozgarnięty, widz zrozumiał, że Leonardo bardzo tęskni za żoną, że kocha i że mu głupio. Powtarzanie tego po sto razy – czy to przez mielenie w kółko tych samych scen, czy przez mydlane dialogi pomiędzy nim, a jej cieniem – jest tak „Incepcji” potrzebne, jak głaskanie zboża „Gladiatorowi”.

i) Rzadko pamiętam sny.

Reklamy

7 thoughts on “„Incepcja” – pięć minut po przebudzeniu

  1. I dlatego od małego nie lubię kina, i wolę oglądać w domu. Bo:
    a-b-c) np. jakoś w zeszłym roku na innym filmie Leonarda pewien facet brunetki wnerwiająco rechotał, a po projekcji miał pretensje do mnie, że śmiałem się w „niewłaściwych” momentach;
    d) u siebie mogę myć i brudzić, co, jak i gdzie tylko mi się podoba.
    A w ogóle to… co to jest ta „Incepcja”? 😉

  2. trafne podsumowanie. gdyby nie motyw z żoną, byłby prawie na te kolana rzucał. jest kilka scen, które miażdżą jajca.

    a do kina chodzi się wczesnym popołudniem, chyba że się posiada w domu ekran o przekątnej półtora metra co najmniej.

  3. lubię kino a ‚incepcja’ cóż, 148minut zdaje się a hemoroidy nie dawały o sobie znać co dla mnie oznacza, że film przez organizm został przyjęty jako dobry. pod koniec avatara prawie musiałem wstać na ten przykład 😉 o tym filmie się dyskutuje teraz dość żywo w moim miejscu pracy. dyskutują ludzie których niełatwo pobudzić do dyskusji – czy to świadczy o tym że film był dobry czy zły ? nie wiem. wiem i widzę, że również sir Jaro.Slava do dyskusji pewnej pobudził czyli jednak może jakiś niepokój wywołał :]

  4. Pingback: Gołe klaty a death metal. « Tylko dwie pierwsze płyty…

  5. Ja uwazam, ze Incepcja to dobry film. Biorac pod uwage, ze w dzisiejszych czasach jest kracone bardzo wiele beznadziejnych filmow. Nie wspomne o ich ciaglym raklamowaniu i przekonywaniu, ze warto je zobaczyc.

  6. Ja to oglądałem e Reichu jakiś czas temu i rozwaliły mnie dwie rzeczy:
    – raz że fil jak „Lost Highway” bez psylocybów jest chyba średnio do ogarnięcia
    – dwa że Niemcy po półtorej godziny, jak to obowiązkowy naród zrobili przerwę w emisji, nie ukrywam, że poszedłem się odlać i kupiłem kolejnego Paulanera ale cały klimat chuj strzelił …
    W sumie uczucia mieszane jak po drugim Matrixie – jeszcze jedno podejście muszę zapodać …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s