Wojownicze prostytutki

Nie wiem, no sam już nie wiem komu wierzyć? Im:


Czy jemu:


Wszystko wskazuje na to, że będzie ustawa, dzięki której usłyszymy w radiu w ciągu dnia jeszcze więcej Chylińskiej pojękującej w rytmie disco, jeszcze więcej Kombii, Gosi Andrzejewicz i Feela, ile dusza zapragnie. Bo liczenie na to, że komercyjne radia nagle zaczną puszczać Lachowicza, Kulkę czy choćby Dąbrowską to – delikatnie rzecz ujmując – naiwność.

A mi się marzy, żeby państwo, zamiast wmuszać we mnie jeszcze większe dawki złej muzyki, zadbało o to, by coraz więcej było tej dobrej. Żeby przyjęło na siebie rolę mecenasa. I nie chodzi o zamówienia polityczne, jak teraz, kiedy cenieni są bardziej ci, którzy podgrywają przy okazji rocznicowej akademii na werbelku, niż ci, którzy mają coś naprawdę własnego i wartościowego do powiedzenia. Nie tylko o powstaniu styczniowym czy bitwie pod Płowcami.

Marzy mi się, żeby powstała instytucja, która oceniać będzie (uszyma i oczyma zawodowców, nie urzędników czy polityków) projekty warte wsparcia i będzie wspierać je bez oglądania się na to, czy każdy grosz się zwróci i czy pan Cwynar w ramach wdzięczności zawsze wszystko nam wyśpiewa. Marzy mi się polski odpowiednik Brit School, w którym młodzi zdolni będą uczyć się nie tylko jak grać i śpiewać, ale również, jak napisać niegłupi tekst, wyprodukować swoje nagrania, stać na scenie, w co się ubrać, zrobić sobie dobre zdjęcie, na co zwracać uwagę przy czytaniu kontraktu płytowego i jak nie dać się pożreć rekinom show-biznesu.

Dopiero wtedy artyści, którym z logotypem producenta żywności na czole niezbyt do twarzy, będą mogli się z takich kompromitujących kolaboracji wyzwolić. I nie będą musieli zapewniać nas w refrenach o swojej niezależności i wojowniczości, bo po prostu będziemy o tym wiedzieć.

Aaa, jeszcze jedno. Chłopaki, przyjmijcie ją do paczki:

Advertisements

13 thoughts on “Wojownicze prostytutki

  1. Jarku, bądź realistą 😉 Sam wiesz jak działa rynek muzyczny i czym się kieruje 🙂 Niekomercyjne produkcje nie mają właściwie szans na zaistnienie w komercyjnych stacjach 😦

  2. „A mi się marzy, żeby państwo, zamiast wmuszać we mnie jeszcze większe dawki złej muzyki, zadbało o to, by coraz więcej było tej dobrej. Żeby przyjęło na siebie rolę mecenasa”

    Cóż za naiwność 😉 Bądźmy szczerzy, państwo nie obchodzi muzyka, szczególnie ta, przez duże „M”. I minie wiele lat zanim to się zmieni, bo to najpierw widzowie i słuchacze muszą pokazać, że chcą czegoś takiego. Musi być popyt, ale jak wiadomo przeciętny odbiorca TVP nie grzeszy inteligencją, żeby nie używać ostrzejszych słów. Za to na kolejny serial pieniądze i czas antenowy zawsze się znajdą, right?

  3. Eh, odebrałeś mi cholera ostatecznie ochotę na ich koncert w Krakowie. Ale wiesz co, jak i tak wolę ten ich kawałek niż przykładowo infantylizmy spod znaku Czesława który śpiewa. W tym przypadku niszowe zjawisko stało się siedmiogłowym smokiem, który atakuje moje zmysły zewsząd. Niszowe zjawisko zostało przekute w komercyjny sukces. Wyklinać czy gratulować?

  4. Gdzie Jarku byłeś, a? Wakacje jakieś? A poza tym to: nikomu nie wierzyć, nikomu nie ufać!!! Kiedyś myślałem, że tak się nie da, ale dziś wiem, że to takie proste… Całusy 🙂

  5. „Marzy mi się polski odpowiednik Brit School, w którym młodzi zdolni będą uczyć się nie tylko jak grać i śpiewać, ale również, jak napisać niegłupi tekst, wyprodukować swoje nagrania, stać na scenie, w co się ubrać, zrobić sobie dobre zdjęcie, na co zwracać uwagę przy czytaniu kontraktu płytowego i jak nie dać się pożreć rekinom show-biznesu.”

    Uczyć to się można od Lux Occulty !

  6. Skoro już pojawił się Kazik: „mecenas daje złoto, mecenas wymaga” – i tutaj leży pies pogrzebany. Państwo nie ma ŻADNEGO interesu w promowaniu muzyki ambitnej, niezależnej (sic!) i w efekcie dobrej.
    Już pomijając fakt, że aparat państwowy nie od tego jest i w sztukę ingerować, moim zdaniem, nie powinien. Kto chce dotrzeć do ciekawych dźwięków ten tego dokona, a komu wystarcza Feel et consortes będzie słuchał radia. I wszyscy są szczęśliwi 🙂

  7. Ech, Waglewscy… Kiedyś wszystkich trzech lubiłem i szanowałem. A teraz? Czy to nie o nich pisał Kidd:

    ? Kidd, który swoje nagrania udostępnia za darmo w sieci. Ale chyba nawet Kidd nie podejrzewał, że dojdzie do Męskiego Srania. Chociaż napisał przecież w tym samym tekście m.in.: „Chyba napiszę manifest – 10 punktów / O tym, czemu nie piszę o markach produktów”.
    Z drugiej strony: gdybym był znanym muzykiem i miał coś reklamować, to tylko alkohol, szlugi i prezerwatywy. Ale nie w takim stylu!

  8. Wie Pan, ja nie chcę być za wszelką cenę a rebours, ale może to jest tak, że w Polsce mamy po prostu same kiepskie zespoły?
    Jakis fan jazzu z Polski oburzył się na Pata Methenego, że podobno ten nie zgodził się na support formacji Pink Freud, przez wielu krajowych dziennikarzy okrzykniętych jakąs wielką nadzieją jazzu. Jeśli ta cała historyjka z Patem to prawda to jak to mogło przebiegać? Być może tak, że: przyjechał zawodowiec z U.S.A. facet zamieniający każdą płytę w złoto (oczywiście wciąż mówimy o moim kochanym Pacie), posłuchał Pink Freuda i uznal to co wielu skrycie uważało, że to co robi PF to kupa dziadostwa z przewagą kupy w sam raz na rozmiar naszych rodzimych krytyków i nic więcej. Dopóki chłopcy znad morza grali sobie te swoje pioseneczki techno-jazzowe to było zabawnie i fajnie, ale jak zaczęli się odgrażać, że zabrzmią awangardowo i co gorsza usiłowali być awangardowi to było już tylko zabawnie…
    Ech, ileż przeżyliśmy takich duszaszczypatielnych historii o polskich zdobywcach scen swiatowych, wybiegów, boisk! Była i Basia Trzetrzelewska, Arkadius, Marek Citko teraz jest Behemot… Wie Pan, problem polega na tym, że my swiecimy światłem odbitym. Trudno mi znaleźć w Polsce zespół, który by stworzył cos autentycznie swojego…Mamy wśród dziennikarzy takich, którzy cierpią na rozdwojenie jaźni. Albo szydzą z biednej Gosi Andrzejowicz albo wpadają w jakies spazmy egzaltacji nad Darskim, że produkt eksportowy, i niczym kraje trzeciego swiata (bo takim krajem chyba jesteśmy) karmią nas romansem „księcia ciemności” jak napisała Manuela Gretkowska. Wystarczy jedna dwie płyty, by obwołać artystę geniuszem, wystarczy osiem płyt, żeby artysta zaczął kolaborować z tabloidami.

    Z całym szacunkiem do Tymańskiego. Cóż on obecnie sobą reprezentuje? On ma status wiecznie zapowiadającego się. Podobnie jak niegdyś Grzesio Filipowski (młodszym spieszę wyjaśnić, że to taki łyżwiarz figurowy bez sukcesów). Albo jak Edyta Górniak albo Steczkowska. Facet teraz para się dziennikarstwem, wygłaszając ex cathedra jakies brednie, żeby tylko o muzyce. I odgraża się, że cos nagra… Polski artysta obojętnie czy niezależny czy zależny ma status pracownika biura projektowego z okresu komuny. Jedzie na jednej książce na jednej podkładce i tak do emerytury.

    • Drogi st_cyco. Posłuchaj Niemena z lat 70, Reportażu, Osjana (nomen omen – też z Wojciechem Waglewskim), Karpat Magicznych, Lecha Janerki, Republiki, Brygady Kryzys, Ścianki, licznych projektów wspomnianego Tymańskiego, Sing Sing Penelope, Kristen i grup ze stajni PinkPunk, projektów Macia Morettiego i projektów z prowadzonej przez niego wytwórni Lado ABC, 100nki, Pulsarusa, CH District, Warsaw Village Band, Baaby, Something like Elvis, Adama Pierończyka, Paula Wirkusa, Andrzeja Przybielskiego, Helmuta Nadolskiego… i wielu innych polskich artystów o unikalnym brzmieniu, być może zmienisz zdanie.

      W temacie – liczba polskich słuchaczy, którzy „kupią” dla siebie nową muzykę z Polski jest ograniczony, zawsze dziwię się muzykom, że nie wyruszają na trasy po Europie. Na szczęście wielu z nich już to robi.
      Wytwórnie i instytucje nie dostrzegają zjawiska wartościowej nowej polskiej muzyki, bo najczęściej zasiadają w nich osoby niezorientowane albo – osoby zorientowane są w mniejszości.

      Oczywiście są pewne inicjatywy i instytucje warte pochwalenia, jak Polska! Year (http://www.polskayear.pl/en/) czy Instytut Adama Mickiewicza (http://www.iam.pl/pl/site/). Ostatnio The Wire wydało składankę Exploratory Music from Poland – rzecz warta posłuchania.

      Mimo wszystko, więcej w polskim show-biznesie show (koncertów), niż biznesu (wysokich gaż za koncerty), dlatego czasem nie dziwią takie akcje jak opisywana na blogu. Chopin, Mozart, Coltrane i Davis też nie grali za darmo, a nawet jeśli zagrali kilka jamów dla samej przyjemności, odkuli się sprzedażą płyt czy innymi dużymi koncertami. Niemniej Panowie Wojownicy na gaże koncertowe chyba nie narzekają…

  9. komisja państwowa => eksperci => te same nazwiska co zwykle => to samo dziadostwo tylko z błogosławieństwem ministra kultury… takie tam „państwowe Fryderyki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s