Lekarzu, lecz się sam

ZPAV zlecił, OBOP zbadał i wyszło czarno na białym, że muzyka ma pozytywny wpływ na sprzedaż. Siedmiu na dziesięciu bywalców lokali gastronomicznych twierdzi, że muzyka wpływa na ostateczny wybór miejsca na wypad z przyjaciółmi lub romantyczną kolację. Muzyka ponoć dobrze służy też salonom urody, zakładom fryzjerskim i sklepom ze szwarcem, mydłem i powidłem.

„Muzyka to czysty zysk” – ogłosił więc z radością Związek Producentów Audio Video na zorganizowanej na tę okoliczność konferencji, a jakaś tęga głowa poparła ów slogan skrupulatnymi wyliczeniami. Oto przeciętny pub dzięki „interesującej muzyce” może zarobić dodatkowo niemal 1500 zł miesięcznie, a fryzjer, który zamiast plotkować albo pogwizdywać da pośpiewać u siebie w zakładzie profesjonalistom, zyska co najmniej 100 zł.

To ja jeszcze poproszę ZPAV o podstawienie danych pod jedyną niewiadomą w tym równaniu, czyli wymienienie z imienia i nazwiska tej złotonośnej muzyki.

A potem poproszę jeszcze o wyjaśnienie zagadki: Dlaczego muzyka, która tak świetnie wszystko sprzedaje, sama siebie sprzedać nie potrafi? Baron Münchausen na ten przykład potrafił się sam za włosy z bagna wyciągnąć.

Reklamy

9 thoughts on “Lekarzu, lecz się sam

  1. pewnikiem się cieszą, bo przybędzie kontroli w lokalach, wypisywanych mandatów etc. Hasło „muzyka to czysty zysk” nabiera w tym momencie nowego znaczenia!

  2. Radio u fryzjera – lubię (chociaż gada się też ciekawie), ale w lokalach przestaje mi przeszkadzać dopiero po kilku piwach. A raz w chińskiej restauracji to się nawet przyczepiłem, dlaczego puszczają Aię Kawashimę (japońską piosenkarkę). Wkrótce potem restauracja ta padła, oczywiście bez związku… 🙂

    Niewiadoma jest zmienną zależną. Np. znajomy założył niedawno bluesową knajpę w Oleśnicy, bo taką tam lukę stwierdził. We Wrocławiu kumpela narzeka, że brakuje jej dobrego elektro, a ja się z nią zgadzam. No, ja tu bardziej o koncertowniach i tancbudach, ale z restaurantami jest dość podobnie. Ale ogólnie to oczywiście powinna być muzyka radiowa, niezbyt głośna, bo przy takiej się dobrze trawi (chociaż może nie w moim przypadku).

    Wyjaśnienie zagadki: muzyka jest jak ser o włoskiej nazwie, którego nie będziesz czuł potrzeby zakupić osobno, ale na pizzy pożresz chętnie.

  3. Z imienia i nazwiska, to jest trochę tego: Muzak, Elevator music, itp.

    Po co było OBOP angażować, przecie to w Wikipedii stoi jak byk:

    „Jako środek audiomarketingowy, muzak tworzy szczególną atmosferę i warunki zakupów: na przykład rytmy łagodne uspokajają i skłaniają do większych zakupów, z kolei melodie szybkie i dynamiczne działają pobudzająco i zwiększają tempo poruszania się po sklepie oraz tempo… zakupów (klient krócej zastanawia się nad tym, co wkłada do koszyka), w restauracjach i barach tempo konsumpcji alkoholu itd.[1]. O ile muzak rozprowadzany przez wyspecjalizowane firmy faktycznie osiąga te cele – na co wskazują przynajmniej dane publikowane przez owe firmy – to inne skutki powoduje nadawanie programów radiowych albo nagrań dobieranych przez właścicieli bądź sprzedawców z domowej płytoteki. Przypadkowe nagrania – a zwłaszcza nadawane głośno – na znaczną część klientów działają denerwująco.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Muzak_(muzyka)

    Chociaż wolę wersję artysty pewnego

    Hear the sound of music
    Drifting in the aisles
    Elevator prozac
    Stretching on for miles

    The music of the future
    Will not entertain
    It’s only meant to repress
    And neutralise your brain
    itd. itd.

    • Ciekawe, czy masz jakieś ciekawe konkretne przykłady ? Nie wiem czy to się kwalifikuje, ale Brian Eno skomponował dźwięk startowy do Windowsa 🙂

      • A Rubik dla „Wiadomości” 🙂
        Czułem, że ktoś spyta. Aż musiałem odświeżyć pamięć internetem, bo jeszcze by się okazało, że to tylko ironiczne tytuły płyt. Ale proszę bardzo:
        1978 – wspomniany Eno nagrał ambientowy album pt. „Music for Airports”;
        1983 – Jean-Michel Jarre nagrał „Music for Supermarkets”, tło muzyczne dla wystawy poświęconej supermarketom;
        2000 – Mazzoll wydał „Muzykę dla supersamów”, podobno efekt koncertów na scenie w pewnym centrum handlowym w Poznaniu.
        A teraz czekamy na czyjąś dobrą „Muzykę do kotleta” 🙂

  4. Coś w tym jest. Jest taki bar w Zakopanem, który w ubiegłym roku odwiedzaliśmy co wieczór, gdzie oprócz fantastycznych alkoholi, „serwowano” świetną klimatyczną muzykę, która była dopełnieniem fajnego klimatu tej knajpy. A nie była to muzyka góralska. Oj nie!

  5. gdy pracowałem za barem ludzie najczęściej pytali o radio eska i dżem. a może to nie byli ludzie. tak czy inaczej to jest chyba ta złotonośna muzyka. gdybym wiedział, że dzięki temu wpada dziennie pięć dyszek, to bym puścił. albo nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s