Wszystko umiera

Widziałem go na żywo na Wacken Open Air, w 2007 roku, i nie był w dobrej formie. Wyraźnie pod wpływem – pół koncertu zaśpiewał całkiem dobrze, a drugie pół przebełkotał, po czym wywinął takiego orła, że myśleliśmy, że się połamał. A jednak był Peter Steele jedną z najbardziej wyrazistych osobowości w sztampowym metalowym świecie, gdzie wszyscy, nie wiedzieć czemu, starają się być tak bardzo podobni do wszystkich innych. Był szalony i utalentowany. Był też zabawny i groteskowy, ale widać było, że ma to gdzieś, że ma do siebie dystans (rzecz w metalowym świecie równie rzadka).

Kiedyś dałbym się pokroić za Type O Negative, dzisiaj pozostał tylko sentyment, głównie do „Slow, Deep And Hard” i „World Coming Down”, ale żal i artysty, i człowieka. Chociaż za życia mówił głównie o śmierci, a nawet bezczelnie z nią igrał, jakoś trudno się oswoić z myślą, że tym razem to już naprawdę i na zawsze.
Więcej napisałem w Interii, o tutaj. Idę sobie puścić „Unsuccessfully Coping With the Natural Beauty of Infidelity”, jedną z najlepszych piosenek o miłości ever 😉

Reklamy

24 thoughts on “Wszystko umiera

  1. życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową… Jak siegam pamięcią Peter jakoś nie zaznaczał korzeni polskich, za to głosił (marketing sądzę, choć czort go tam wie) że jest potomkiem Józefa Stalina, stąd jego pseudo: Steele. Pal licho, chłop potężny był, głos miał niezły, ale jakoś mnie nie przekonywała nigdy ta muzyka. Choć October Rust kołysał mnie szczególnie zimą. Patrz pan, a jeszcze dziś koło południa kumpel puścił Cinammon Girl…

    A Lemmy jeszcze stoi.

  2. Jakieś 7 lat temu nagrał piosenkę „Life is killing me”, której to tekst traktował o umieraniu w szpitalu. Prorocze słowa. Oby mu ziemia lekką była.

    Od dawna nie miałem do czynienia z muzyką TON, przez co postanowiłem sobie odpalić moją ulubioną w latach licealnych „Bloody Kisses”. Świetna muzyka. Żal, że nie byłem na żadnym ich koncercie. Teraz już za późno.

  3. „Two steps forward, three steps back
    Without warning, heart attack
    He fell asleep in the snow
    Never woke up, died alone”

    Fragment „I Don’t Wanna Be Me”, najwyraźniej proroczy.

    Żegnaj, Peter.

  4. Odchodzi kolejna ikona moich młodych czasów. Nie byłem zbyt wielkim fanem, ale „tajpy” odcisnęli swoje piętno. Szkoda, że nie udało się nigdy zobaczyć na żywo.

    Czarny humor? Proszę – Who’s next?

  5. …a ja jak dziś pamiętam, że twórczość Type`ów poznałem właśnie dzięki Mocnemu w Gębie koło 1990-91.slow deep and hard…mniam mniam. Długo też dźwięczał ami w głowie fraza `suicide is self expression`. Szkoda gościa, ale rzeczywiście staczał się dramatycznie ostatnimi czasy. na youtube są gdzieś filmiki jak był u Jerry Springera, niezła jazda.

  6. tom przed chwilą ten sam klip u siebie podlinkował co przy tekście masz 🙂

    tak abstrahując od tych przykrych wydarzeń – założyłbyś chociaż RSS na blogu, żeby człowiek wiedział, że coś nowego się pojawiło…

  7. Tak a propos, to z legendarnego Carnivore to już tylko bębniarz się ostał – Keith Alexander, gitarnik, zabił się 5 lat temu na rowerze…

    A z prywaty – Peter Steele był na okładce pierwszej „metalowej” gazety jaką kupiłem (Metal Hammer, bodajże z lipca ’95)…

  8. Ostatnie płyty Type O Negative, poza kilkoma utworami, nie za bardzo mi się podobały, ale Bloody Kisses i October Rust to był prawdziwy powiew świeżości. Potem już trochę zjadanie własnego ogona, ale tak czy siak, Peter Steele był jedną z najbardziej oryginalnych postaci metalu. No i wokal nie do podrobienia.

  9. Kurde…moje liceum. Bloody Kisses – bajka. W XXIw troche stracilem rachube co sie u Piotra dzieje a i pozniejsze plyty tez przestaly mi podchodzic. Ostatnio posluchalem Dead Again i nawet mi sie podobalo. Wczoraj sluchalem tego co mi sie w plytotece ostalo z Tajpow. Znowu mi podeszlo. A i butelke wina za Piotra wypilem z zona. Szkoda. Zaczynaja odchodzic ludzie z mojej polki (badz polki nieco wyzej jakbym sie uparl to klasyfikowac). No smutno mi. Strasznie.

  10. korzenie polskie czasem zaznaczał, zwłaszcza kiedy ktoś próbował mu wmówić rosyjskie. :)przeszedł ciekawą transformację w życiu. No i dużo myślał o śmierci, ciekawe, co teraz mógłby nam o niej swoimi słowami opowiedzieć. Tak jak wielu i mi przypomniał teraz czasy liceum, choć są płyty, za które szanuję ich i jako „dojrzały” człowiek. Niepowtarzalny styl, to trzeba przyznać.

  11. >Kiedyś dałbym się pokroić za Type O Negative, dzisiaj pozostał tylko sentyment, głównie do „Slow, Deep And Hard” i „World Coming Down”, ale żal i artysty, i człowieka.

    Trochę przykre jest takie odżegnywanie się, tym bardziej w takim kontekście.
    Tym bardziej że właściwie wszystkie płyty jakie nagrali wypełnia bardzo wartościowa muzyka. Ale rozumiem że chęć wyjścia poza ramy „metalowego dziennikarza” przeważa. Za wszelką cenę?

  12. Minus, ale jesteś pewien, że wiesz, co piszesz? Mam pisać, że słucham regularnie wszystkich płyt TON i wszystkie kocham, chociaż nie puściłem sobie żadnej co najmniej od dwóch lat?

  13. No to słabo bo Dead Again to świetna płyta. Szczególnie miła dla ucha fana The Beatles i Black Sabbath;)
    Ja dokładnie wiem co piszę, Jarosławie drogi.
    A konstruktywna krytyka zawsze jest cenniejsza niż beznamiętne włazidupstwo.
    Pozdrawiam serdecznie !

  14. Konstruktywna krytyka czego? Czy ja napisałem, że DA to zła płyta? Napisałem, że mnie już TON nie rusza tak jak kiedyś, ale rozumiem, że Ty wiesz lepiej, co mnie rusza a co nie.

  15. Tak na zupełnym luzie, Jarek, po prostu dziwi mnie trochę to wieszanie psów na metalu praktycznie w co drugim poście, nawet we wpisie o śmierci lidera TON nie możesz sobie odmówić pisania o „metalowej sztampie”…Dla mnie podtekst jest taki że „za gówniarza to się tego słuchało, ale teraz nie warto, natomiast facet umarł, więc trzeba coś napisać”. Sorry, że tak to odbieram, dla mnie i dla wielu ten zespół nigdy nie odpuścił sobie, przynajmniej jeśli chodzi o płyty studyjne. Słyszałem że połowa ostatniej trasy po Europie była katastrofą z powodu problemów Petera, ale jeśli piszesz ostatnie słowo o zmarłym muzyku , to może warto wspomnieć te genialne koncerty które zagrali u nas w Stodole albo na Woodstocku, a nie to że gdzieś tam się wypierdolił na scenie w połowie koncertu bo był tak nawalony…Tylko tyle i aż tyle. I nie bierz sobie do serca tak bardzo drobnej krytyki, przecież wiesz że mam wiele sympatii i szacunku do tego co robisz, od wielu lat.

  16. Minus, jakby Ci to powiedzieć, to jest mój blog i moje opinie, nie encyklopedia metalu. Nie wspomniałem „genialnych koncertów” z Woodstock czy Stodoły, bo ich nie widziałem.
    No i gratuluję metalowi, że znalazł w Tobie takiego obrońcę przed wrogiem metalu Szubrychtem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s