Koleje je, je, je, je

To ja może pozwolę sobie kontynuować wątek kolejowy, bo odważnego artystycznego konceptu, którym niedawno popisało się PKP Intercity, nie można tak po prostu zignorować. Otóż przewoźnik postanowił umilić swoim klientom pierwszy dzień wiosny i na trasie pomiędzy Wrocławiem a Warszawą pierdzielnął pasażerom prawdziwy koncert na kółkach. – Dołączono specjalny wagon, w którym można było posłuchać granego na żywo koncertu zespołu Boogie Boys. Frekwencja podczas występów artystów dopisała i pasażerowie mogli w rytmie rock’n’rolla i boogie woogie, świętować nadejście wiosny – czytamy w rozbrajająco radosnym komunikacie prasowym. Można sobie nawet foty na stronie obejrzeć. Ale jazda.

Mam nadzieję, że to nie jednorazowa inicjatywa i że PKP pójdą za ciosem. W jednym wagonie można zrobić dyskotekę, w innym salę kinową, a w jeszcze innym wernisaż młodego zdolnego abstrakcjonisty. Lub siłkę i solarium. W pociągach dalekobieżnych można by przeprowadzić wybory Miss i Mistera Nocnego Ekspresu, albo chociaż miss mokrego podkoszulka. A jak pociąg stanie w polu, to szybko skrzyknąć uzdolnionych lingwistycznie pasażerów na niezobowiązujący slam poetycki. Można też zorganizować w pociągu kurs tańca, kroju i szycia, fotografii otworkowej, dekupażu oraz wiązania krawata. Można uformować z pasażerów żywe rzeźby, symbolizujące ważne rocznice oraz święta państwowe i kościelne. Można nawet zrobić konkurs na krótkometrażowy film lub słuchowisko o Centralnej Magistrali Kolejowej.

A kiedy już PKP Intercity dostanie zasłużony tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, proponuję zająć się mniej ważnymi sprawami. Na przykład umyć kible, dostarczyć do nich wodę i papier. Naprawić regulację ogrzewania w przedziałach. Dostarczyć prąd do gniazdek. Wymienić zgrzytające głośniki, a komunikaty dać do nagrania profesjonalnym lektorom lub posłać przemawiających spod wąsa kolejarzy do logopedy. Myć przedziały, prać zagłówki.

Jest jeszcze kwestia notorycznych opóźnień. Ale to, jak sama nazwa wskazuje, może poczekać…

Advertisements

16 thoughts on “Koleje je, je, je, je

  1. nie mogę sobie przypomnieć co to był za film, polski oczywiście, że przy kompleksowej awarii taboru tramwajowego w stolycy zorganizowano pasażerom „czasoumilacze” w postaci występów artstycznych z wodzirejem. Na wagonach tramwajowych stały napisy w stylu >idź pieszo, ruch to zdrowieoczo-zamydlacze< zawsze były w cenie, czy to na usługach instytucji czy kloak politycznych na długo przed pomysłem sformułowania jednostek specjalnych typu rzecznik prasowy (w zasadzie medialny) czy inne PiaR-y.

    • Nie narzekaj Pan, bo jak w Korei Pn. swego czasu nie było już co jeść to tamtejsze autorytety naukowe opublikowały materiały o fantastycznych właściwościach odżywczych szczawiu 😀 Autentyk.

  2. W ten deseń to się w zasadzie do każdej firmy można przyczepić.
    Taki Orange niech nie wywala kasy na kolejny festiwal, ale obniży ceny, bo co z tego, że zaprosi artystów „za darmo” skoro płacą za to i tak abonenci. No i niech coś z zasięgiem zrobią, bo u mnie w mieszkaniu w centrum stolicy pogadać się tylko da przy oknie.
    A Heineken? Jakby nie ładowali kasy w Opne’era to może pifko byłoby tańsze. I kupowane w sklepie obok mnie nie smakowało jak przeterminowane szczyny, trzymane w firmowej lodówce, ale nie podłączonej do prądu.

    A co do brudnych kibli – to nie sądzę by PKP je brudziło celowo. 😉 Poza apelem o sprzątanie przydałby się też apel do zwykłych chamów, którzy szczają na podłogę. Co nie zmienia oczywiście faktu, że infrastruktura kolei w Polsce wymaga modernizacji. Tylko kto ma za nie zapłacić skoro wszyscy chcą mieć ulgi, promocje, zniżki, a bilety i tak są za drogie?

  3. @bad religion – nice try, ale działania marketingowe warto zacząć od produktu, a PKP produkt oferuje kiepski i niekompletny. I nie wiem kto im brudzi kible już na stacji początkowej, może sabotażyści z PKS?
    I tak – koleje są dotowane z budżetu państwa, to żadna tajemnica.

  4. Koleje (wszyscy przewoźnicy, nie tylko państwowe PKP Intercity, ale i pozostali, niepaństwowi) dostają co roku z budżetu dwie dotacje: na ulgi i na utrzymywanie nierentownych połączeń.
    Mogą oczywiście ich nie dostawać. Tyle, że wówczas wszyscy uczniowie, studenci i inni kombatanci będą płacili 100%, co zapewne spotka się z gromkim „Hurra!”. Ale ponieważ to państwo ustala komu przysługuje ulga, to niech państwo płaci, pretensje do państwa (rządu, parlamentu), nie przewoźnika.
    Nierentowne połączenia też można zlikwidować, po kapitalistycznemu. I znowu, pretensje do państwa, które nie wiadomo czemu chce by mieszkańcy niektórych miejscowości mieli możliwość jazdy pociągiem. A przecież my, jak pisał klasyk, „mamy w dupie małe miasteczka”, niech se kupią samochody, albo się przeprowadzą.

    Zgadzam się, że najpierw musi być produkt. Tylko kto zainwestuje w produkt np. na poziomie niemieckim jeśli nie będzie mógł za niego pobrać opłaty na poziomie niemieckim? No chyba, że sądzisz, że podniesienie ceny biletów kolejowych 4-5krotnie jest realne? Płacisz za syf do dostajesz syf, będzie naród stać na płacenie za salony to będą salony. Po co wprowadzać produkt, na który nie stać większości potencjalnych konsumentów? Pomijając, że w Polsce jest kilku przewoźników, także niepaństwowi i w ich pociągach jest czasami jeszcze większy syf (Przewozy Regionalne) więc nie wygląda to na jakąś szczególna złą wolę akurat PKP Intercity (no chyba, że to pracownicy Intercity szczają na podłogę w pociągach Przewozów Reginalnych itd).

    Aha, nie pracuję dla PKP, czy innej spółki kolejowej. Często jednak wydaje mi się, że przyzwyczailiśmy się do schematu myślowego – PKP = syf, dotacje i nieróbstwo. Też jeżdżę pociągami i czasami się wk… na jakość usługi, ale też wiele razy widzę zmiany w porównaniu do tego co było 10, 20 lat temu. A chamstwo jak szcza na deskę tak szcza, w końcu płaci to może.

  5. Ale czasy nastały:
    Artysta chce „mieć”(czyste kible i co mu tam się zamarzy(Nie chce mi się sprawdzać czy pisz się to razem czy osobno)).
    A Firma(Co prawda państwowa, ale firma) chce „być”…

  6. Czego mamy spodziewać się po firmie, która pozwala beztrosko opierdalać się pracownikom? Przez 30 lat swojego życia ojciec pracował w PKP (w IC, Przewozach Regionalnych, ostatnio w Kolejach Mazowieckich) i zawsze trafiał na różne ciekawe przypadki. Dla przykładu – niekompetentny zespół złożony z bandy 20-latków nieposiadających nawet matury miał wymienić silnik. Zajmuje to prawie całą noc, generalnie nieprzyjemna robota. Po skończonej pracy zadowoleni z siebie chcą iść się umyć, ale umyka im jeden szczegół-zepsuty silnik wymienili na inny, także zepsuty. Myślę, że to jest głównym problemem całych kolei w Polszy-przyjmują przygłupów, którzy nie rozumieją prostych poleceń po polsku i oczekują zapłaty za siedzenie 12 godzin i gapienie się w goła babę na plakacie.

    PS. Proponuję obczaić piękne dziewcze ze strony głównej Kolei Mazowieckich http://www.mazowieckie.com.pl/site.php5/Show/1.html . Jestem dziewczyną i może się nie znam, ale chyba każdy zdrowy mężczyzna ma ochotę wybrać się pociągiem z tą zdrową, powabną samicą na upojne tete-a-tete. Zapachy z toalety zapewne wyzwolą pierwotne instynkty, zaś zbyt gorące przedziały skłonią do pokazania ciała. Można nawet dorobić do tych wad PKP jakąś historyjkę i już mamy reklamę 🙂

  7. Właśnie po to są opóźnienia, żeby koncerty były dłuższe! Trochę kultury! 😉
    Mnie by się tam widział industrial-jazz ze stukotem kół służącym za podstawę rytmiczną…
    Chociaż i tak uważam, że to wszystko jest inspirowane pociągiem-muzeum, czyli „Pociągiem do historii” Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”. No, ale to inna historia, bo sponsor inny…
    Co do oszczanych toalet… W czasie jazdy czasami trudno trafić. Osobiście jestem za wprowadzeniem pisuarów. („Prawdziwi mężczyźni leją do pisuaru, bo prawdziwe kobiety nie leją do pisuaru”). A że oszczane są już od stacji początkowej… Hmm, może jest zasada, że na stacji się nie tylko nie korzysta z toalet, ale również ich nie myje (bo mogłoby wyjść na jedno).

  8. A czy będąc na koncercie gdzie kible nie są zaszczane czulibyście, że jesteście na koncercie? ;P
    Kolej podpadła mi dawno temu, bodaj jesienią 1995 kiedy to z powodu strajku nie mogłem dotrzeć na organizowany przez znajomych festiwal z VADERem, Christ Agony, Lake of Tears i kimś tam jeszcze. Forgiven, but not forgotten 😉
    Dwa lata później ktoś (zapewne bezbożnik prowokator jakowyś) zorganizował występ King Diamond/Mercyful Fate tuż przed świętami, tak, że wcisnąć się do wagonu pomiedzy kohorty powracających do domów studentów było dużym wyczynem, a do przedziału fizyczną niemożliwością. Co było robić, zablokowaliśmy z deczka jedno z przejść pomiędzy wagonami, zaanektowaliśmy kibel i wierzcie mi, że pachniało tam u nas dużo ładniej niż wśród stłoczonych uczniaków. Zwłaszcza, że nikt sie juz tam nie mógł wepchąć za potrzebą, a na każdej stacji otwierały sie drzwi zapewniając wietrzenie :o)
    Kurcze, dawno juz nie jechałem pociągiem…

  9. No, fakt: „Obszczane kible i oberwane krany / To widok, jaki często zostaje po koncercie” – Dezerter. To teraz trzeba pomyśleć, po jakiej imprezie kible będą właśnie czystsze niż przed nią. Zjazd ludzi cierpiących na zaburzenia nerwicowe ze szczególnym wskazaniem na kompulsję i obsesję? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s