Taniec z nożami

Lubię musicale. Taka moja guilty pleasure. Ale te oryginalne, które z Broadwayu trafiły do Hollywoodu, jak „Hair” czy „West Side Story”, nie te dzisiejsze, klecone na siłę z wcześniej istniejących piosenek gwiazd pop. Oczywiście, rozumiem, że przeżywający renesans popularności musical rozpaczliwie szuka historii, które dałoby się zatańczyć i wyśpiewać, ale już ciekawsze wydają mi się adaptacje hitów kinowych i książkowych, od których aż się roi w teatrach Broadwayu i West Endu. Od klasycznych wyciskaczy łez w postaci „Przeminęło z wiatrem” i „Casablanki”, przez ponoć najdroższą produkcję musicalową w historii, czyli „Władcę pierścieni”. Od biedy jestem sobie w stanie wyobrazić śpiewane i tupane wydanie pythonowskiego „Świętego Graala”, ale już boję się zgadywać, czym kuszą musicalowe „Gwiezdne wojny” – solowymi partiami wokalnymi Chewbaki i wycinającym hołubce R2-D2? Tak czy owak, chciałbym to zobaczyć i jeśli muzyka nie byłaby bardzo zła, jestem pewien, że dobrze bym się bawił…

Zupełnie nową jakość zamierzają natomiast zaproponować tęgie głowy, pracujące właśnie nad broadwayowską adaptacją „American Psycho”, powieści Breta Eastona Ellisa o finansiście z Wall Street, człeku majętnym, eleganckim i kulturalnym, który po godzinach jest seryjnym mordercą. Skusiły ich ponoć szczegółowe opisy upodobań muzycznych głównego bohatera, więc historię, która w 1991 roku swą brutalnością i dosłownością zaszokowała Amerykę, już niedługo będzie sobie można sobie zanucić albo wyklaskać. Patroszenie naćpanej prostytutki w rytmie przebojów Phila Collinsa albo Huey Lewisa And The News? Przednia zabawa…

Mam nadzieję, że musicalowi macherzy nie osiądą na laurach i wezmą się za inne ważne dzieła literatury współczesnej. W kolejce czekają „Łaskawe” Jonathana Littella, czyli doprawione szczyptą kazirodztwa wspomnienia esesmana, świadka i aktywnego uczestnika najokrutniejszych epizodów II wojny światowej. Albo „Hańba” noblisty Coetzee – scena potrójnego gwałtu to prawdziwe pole do popisu dla zdolnego choreografa. „Platforma” Houellebecqa jest warta grzechu ze względu na wystrzałowy finał. Mam też nadzieję, że ktoś w końcu sięgnie do leżącej odłogiem klasyki. Wyobraźcie sobie, jaki potencjał tkwi w scenach zbiorowych takiego „Archipelagu Gułag”!

Advertisements

8 thoughts on “Taniec z nożami

  1. Szczerze? Odkąd dowiedziałem się, że nakręcono bollywoodzkie wersje Memento i Fight Club taki nius mnie specjalnie nie rusza…

  2. Chewbacca ryczący folk do elektronicznych podkładów R2-D2? Darth Vader dyszący rytmicznie i melodyjnie, aż pada od hiperwentylacji? Kantyna w Mos Eisley zamieniona w starą, dobrą tancbudę, ewentualnie elegancki lokal swingowy? Przemarsz szturmowców do „Marszu Imperatora” porównywalny do przemarszu wojsk w „Krzyżakach”? I oczywiście kupa jarzeniówek, które nie trafią do recyklingu? A w wersji DVD – C-3PO w roli lektora? Eee, to nie ma potencjału 😉

  3. a alice cooper przeczytał i wziął do serca

    „Legendary rockers Alice Cooper told RollingStone.com that he is in talks to develop a Broadway show. One of the ideas is to redo the concept from the 1975 album and tour for „Welcome To My Nightmare”.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s