Akcja specjalna

Mamy nową świecką tradycję. Nie wystarcza już, że zespół na koncercie robi nam show za nasze pieniądze. Szczytem fanowskiej ambicji jest teraz zrobienie show dla zespołu. To chyba jakiś nowy wariant staropolskiej gościnności – skoro nie da się zaprosić Bono na niedzielny rosół, a Gahanowi postawić dużego piwa, to można przynajmniej kolektywnie zrobić na nim wrażenie spod sceny.

Jutro i pojutrze w Łodzi, na koncercie Depeche Mode (uprzedzając komentarze – tak, wyzłośliwiam się, bo nie mogłem pojechać, a bardzo chciałbym) w ściśle określonych momentach widownia będzie świecić komórkami i zapalniczkami, dmuchać balony i śpiewać a capella pieśni, których zespół sam śpiewać nie chce.
Trochę martwię się, że niedługo na koncertach nie będę mógł się zapomnieć w słuchaniu muzyki czy pogawędce ze znajomymi, bo terroryzowany przez zdyscyplinowany legion wyznawców Artysty będę musiał z zegarkiem w ręku uważać, kiedy mam wyciągnąć kolorową szmatkę, kiedy włączyć i wyłączyć komórkę, zrobić przysiad, piruet, podskoczyć, złapać się za nogę, pomachać ręką, zagwizdać, zaklaskać… Ale jako że bezpiecznie jest stanąć po stronie większości, niniejszym pozwalam sobie wyjść przed szereg i kilka kolejnych akcji specjalnych zaproponować.

Jean Michel Jarre (1.03, Spodek, Katowice)
Wymyśliłem tylko, żeby w połowie koncertu skorzystać z butli z tlenem. Ale przy tych nudach to żadna akcja specjalna, to konieczność…

Rammstein (12.03, Łódź, Arena)
Kiedy zespół zaczyna grać „Pussy”, kopulujemy radośnie, wykrzykując głośno „Ja, ja, gut, gut!”.

Katatonia (31.03-1.04, Rotunda, Kraków / Stodoła, Warszawa)
Przynosimy łóżka polowe. Zasypiamy zwinięci w pozycję embrionalną, ssąc kciuk i pochlipując z cicha.

Mono (1-2.04, Centralny Basen Artystyczny, Warszawa / Blue Note, Poznań)

Zapychamy sobie gotowanym ryżem jedno ucho. Przed rozpoczęciem akcji ryż należy przestudzić.

Pete Doherty (7.04, Sala Kongresowa, Warszawa)
Gdy artysta pojawia się na scenie, witamy go deszczem kwiatów. Preferowane czerwone maki. No, chyba, że komuś akurat w doniczce pejotl zakwitł…

Emmanuelle Seigner (29.04, Palladium, Warszawa)
Ostentacyjnie palimy opakowania z czekolad Milka, Alpen Gold i Lindt. Sery odpuszczamy – nie dość, że trudno je rozpalić, to jeszcze obrzydliwie cuchną.

AC/DC (27.05, Bemowo, Warszawa)
Dobrze, że przyjeżdżają w maju, bo na koncert idziemy oczywiście w krótkich spodniach. Przy „High Voltage” przykładamy sobie baterię R9 do języka (tymi dwoma dzióbkami, bez lalusiowania!), przy „Cover You In Oil” polewamy się olejem napędowym wysokooktanowym i modlimy się, żeby nie zagrali „Shot Down in Flames”, bo wtedy czeka na „Highway To Hell”.

Elton John (30.05, Stadion Polonii, Warszawa)
O nie, nie… Ja o takich rzeczach nawet nie myślę…

Sonisphere Festival (16.06, Bemowo, Warszawa)
Slayer – przy pierwszych taktach „Raining Blood” wyciągamy zza pazuchy chomika, kanarka albo małego kurczaka i wyciskamy go sobie na głowę.
Metallica – przy „Seek and Destroy” szukamy i niszczymy, przy „For Whom The Bell Tolls” wyciągamy zza pazuchy baranie dzwonki i brzęczymy, przy „Whiskey In The Jar” – wiadomo. A jeśli ochrona skonfiskuje nam słoiki z łyskaczem, wpadamy w „St. Anger” i robimy im takie „Hit The Lights”, że zostają „Broken, Beat & Scarred”.

Reklamy

17 thoughts on “Akcja specjalna

  1. Tak, te „występy” fanów to rzeczywiście dziwna tradycja. Chociaż i tak nic nie przebije powitania Ulricha i Hammetta na warszawskim Okęciu (kiedy przylecieli promować bodajże Garage). Dziewczyny w ludowych strojach, wręczające chleb w kształcie loga Metalliki, oczywiście wódka i sól, a do tego orkiestra strażacka przygrywająca Unforgiven 2.
    Wydaje mi się, że to zaproszeni artyści powinni płacić naszym fanom i organizatorom za różne popisy.

    • Rewelacja z tą Metaliką! To prawda, czy legenda miejska?

      A co do wpisu… słowo daję to najgorszy wpis odkąd czytam tego bloga, czyli pewnie ponad rok, bo już ze dwa wpisy o Eurowizji zaliczyłem 🙂

      • Żadna legenda. Byłem i widziałem. Nawet kilka fotek cyknąłem tradycyjną małpą z kliszą.

  2. Dobre. Też mnie wk….. tego typu „zabawa”. Nawet małego flejma miałem o to z jakimś nawiedzonym fanem, gdy pod info o tego typu planach napisałem co o tym myślę.
    Równie irytujące jest, choć to trochę inna kategoria, włażenie „na barana”. Stoi człowiek z tyłu i zamiast zespołu widzi jakiegoś debila lub debilkę „przeżywającego” koncert. Albo jak się stoi bliżej to i „z laczka” można dostać, bo utrzymać równowagę w tłumie to rzecz niełatwa. Rozwijane transparenty w stylu „Świebodzin loves you” też pod tą kategorię bym zaliczył. (Z całym szacunkiem dla mieszkańców Świebodzina)
    Ja rozumiem, że jak chce się spokoju to do filharmonii trzeba iść, a na koncertach „tłum się kłębi, tłum faluje”, ale gdzieś tam jest granica między wspólną zabawą, a psuciem zabawy innym.

  3. A jak dla mnie takie akcje są fajne. Wprawdzie ta na DM już jest nieco przesadna, to jednak chęć pokazania zespołowi, ile znaczy dla fanów, godna jest pochwały. Weźmy choćby flagę, którą zrobiono na Metę dwa lata temu. Rewelacja!

    Swoją drogą, przypomniało mi się, jak przed ostatnim Slayerem ludzie na last.fm się ugadali, co by pod koniec koncertu Tomkowi sto lat zaśpiewać, ale całą inicjatywę wzięło w łeb, bo ktoś się już wyrwał prawie na samym początku koncertu 😀

  4. nic śmiesznego, jedynie z tą Metliką jakoś wyszło, a w końcu mężczyzna poznaje się po tym jak kończy… lub wraca.
    Generalnie lepiej to wygląda z drugiej strony sceny pod warunkiem, że te 200WATT na każde oko nieco przyciemnią.

    Crawley: na Metę to ja bez flagi chodzę, ale zawsze mam jakiegoś flagowego, np.Chrobrego lub… no tego niebieskiego z 50 w garści i cerber mnie wpuszcza.

    ciekawe jaką zabawę wymyśliliby fani takiej np.Lady Gołgi, może jakiś kostium w klimacie? kicz lat 80 wrócił na nieszczęście, miałem nadzieję że to już za mną…

  5. Może powinno być tak, jak an staqdionach, sektor ultrasów (kartoniady, piro, inne atrakcje, tyou „sto lat” „Świebodzin loves you”), i sektor „krawaciarzy”, czyli tych co na koncercie chcą pogadać, wytłumiony wytłoczkami z jajec, a pomiędzy nimi normalna zgraja ludzi, co po prostu chą się pobawić przy muzycena zywo. Myślę, że to by było rozwiązanie, czegoś od kibiców można się nauczyćw materii masowej rozrywki.

  6. Mam pomysł na fajną „akcję”. Na hipotetyczny koncert Today is the Day każdy fan przynosi ze sobą świnię. Podczas „Kiss the Pig” bierze świnię w objęcia, wyciska soczystego mlaskacza, po czym wali świnię w ryj, krzyczy, że jej nienawidzi i każe się pierdolić. Myślę, że Steve Austin byłby zachwycony.

  7. Ech Szubrycht, Szubrycht… U punków masz prze…ne, u depeszów prze…ne, gdzie ty się chopie teraz podziejesz? Nawet jak na Jarre’a pójdziesz, to możesz pustą butlą tlenową w czaszkę dostać.
    Weź zrób jakąś akcję, chleb upiecz, przebierz się w barwy narodowe, szukaj przebaczenia 😀

  8. Milka to chyba produkt austriacki? Jeśli już idziemy tym tokiem myślenia to po „Cover You in Oil” powinieneś zaproponować „Let me put my love into you” ;P Pozostaje mieć nadzieję, że Slayer nie odgrywa „Mandatory Suicide” czego sobie i państwu życzę…

  9. tak tak, się zgadzam,

    po piersze,
    to już takie cuda widziałeh nawet w małem klubie – na koncercie smarkacze chcieli być bardziej efektowni niż kapela…

    po drugie,
    jak się się Następca t.beksińskiego trójce egzaltuje temi akcjami, to mi się pączki cofajom z marmoladom

  10. Deep Purple (31.10, Hala Ludowa, Wrocław)
    Podczas „Contact Lost” przestajemy machać flagami, bić brawo, śpiewać refreny, wokalizować riffy i w ogóle robimy się nieobecni, wyłączamy się aż do „Smoke On The Water”, kiedy to puszczamy scenę z dymem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s