Big in America

W Dzień Dobry TVN materiał pod tytułem „Czy łatwiej zrobić karierę w Polsce po sukcesach za granicą?”. Karolina Malinowska, modelka z okładki m.in. „Vogue”, z przekonaniem twierdzi, że tak, ale Natalia Lesz, piosenkarka, nie chce się zgodzić.
– No, ale przecież przyjechałaś tutaj mając za sobą 24. miejsce na liście „Billboardu”. To duży sukces… – Kinga Rusin nie może się nadziwić, że Amerykanie pokochali Natalię, a niedobrzy Polacy nie chcą. Natalia bez mrugnięcia okiem podejmuje tę grę, tłumacząc coś mętnie ludzką zawiścią, stereotypami itp. itd.

Przyjrzyjmy się jednak faktom. Singel w pierwszej trzydziestce Gorącej Setki „Billboardu”, to faktycznie nie w kij dmuchał, tyle tylko, że Natalia nigdy takowego nie miała. Nawet na 99. miejscu jej nie widziano. Wystarczy zapytać Wujka Gugla, by dowiedzieć się, że jej piosenka „The Power of Attraction” owszem, znalazła się na 24. miejscu, ale nie tej głównej listy, o której marzą i śnią wszyscy artyści pop tego świata. Nie mogła zresztą, bo singel wokalistki w ogóle nie trafił w Stanach do sprzedaży – ukazała się wyłącznie jego wersja promocyjna, rozesłana do radiowych DJ-ów. I rzeczywiście, dzięki temu piosenka trafiła na 24. pozycję listy publikowanej przez „Billboard”, tyle tylko, że chodzi o zestawienie „Hot Dance Airplay”, sporządzane na podstawie raportów pięciu stacji radiowych emitujących elektroniczną muzykę taneczną. Im częściej dany numer puszczają, tym jest wyżej, z czego wynika, że był tydzień, w którym częściej niż „The Power of Attraction” grano tylko 23 inne piosenki do tańca…

Nie po raz pierwszy polski wykonawca próbuje robić sobie w kraju promocję na podstawie rzekomych zagranicznych sukcesów. Ale lata 80. już się skończyły. Nie wystarczy koncert na Greenpoincie, by zaimponować komukolwiek w Warszawie czy Krakowie. Nie wystarczy też opowiedzieć o swoich przewagach, bo każdy może w kilka sekund zweryfikować wartość tych przechwałek. A już dziennikarze – tu piję przede wszystkim do pana Węglarczyka, współprowadzącego program – mają taki obowiązek. Nie wolno bezkrytycznie łykać każdej bzdury, którą podsunie menedżer czy PR-owiec z wytwórni.

Natalia sprawia wrażenie sympatycznej i bystrej dziewczyny. Dlaczego więc tak ochoczo wchodzi w rolę, którą wymyślili dla niej źli doradcy? Po co udaje gwiazdę, którą nie jest? Po co puszy się sukcesami, których nie odniosła? Może ciemny lud to kupi i będzie chętniej czytał plotki o nowej gwieździe w „Fakcie” i na „Pudelku”, ale to za mało, by zaczął kupować płyty i bilety na koncerty. Jeśli więc Lesz ma plany i ambicje zostać kimś więcej niż lokalną, pięciominutową celebrytką, o podboju świata nie wspominając, czas zmarnowany w studiu telewizyjnym powinna raczej spędzić w studiu nagraniowym i na sali prób.

Reklamy

23 thoughts on “Big in America

  1. Trochę to przykre, że musiała się uciekać do takiego taniego chwytu. Niby, żeby osiągnąć sukces, nie zważa się na koszty, ale byłoby mi trochę głupio, że zdobywam popularność w takie sposób ;]

    A sama piosenka całkiem przyzwoita, jak na pop. Teledysk rewelacyjny.

  2. Punkt dla Ciebie, dobrze wywęszone.

    A ja ostatnio usłyszałem porannym TVN odpowiedź p. Gawędy (tej z Blue Cafe) na pytanie o krytykę jej kiczowatych strojów w mediach: „co za nietolerancja panuje w tym kraju. Zaczyna się od nietolerancji dla ubioru, a co dalej? Pogarda dla ludzi odmiennego koloru skóry i wyznania!”

  3. jak śmiesznie kiedy takie ‚kłamstewka’ wychodzą na wierzch. antyreklama wychodzi. z tym ‚billboardem’ teraz wyjeżdżają po sukcesie jednej z pomorskich grup muzycznych ?

  4. 🙂 Gdyby panna Natalia miała singiel na 24-tym miejscu listy Billboardu to by jej do głowy nie przyszło żeby się starać o zostanie celebrytką w Polandzie 🙂 Stałaby się nią tutaj tak czy owak.

  5. Minus, poczekaj, aż na trasie koncertowej dołączy do nich Doda. Wtedy dopiero „zachód” zobaczy!!

    Pytania z ostatniej części wpisu mnie rozumiem. Naród to kupi. Zawsze kupował. Nie tylko u nas.

  6. Ale to tak się właśnie chyba robi marketing w tym kraju. Trochę podobna sytuacja ma miejsce w przypadku pana Olbrychskiego i jego występu w filmie z A. Jolie. Jeszcze tak naprawdę nic nie było wiadomo konkretnego, a dziennikarze ( no nie ukrywam TVN-u) już Olbrychskiemu wróżyli wielką karierę USA i przyznawali mu niemal ze łzami w oczach Oskara;]

  7. To narodowa potrzeba jakiekogolwiek sukcesu na świecie, nie ma się co dziwić. W końcu jesteśmy jednym z największych krajów Europy i absolutnie nic z tego nie wynika…Byleby tylko ten sukces nie był zbyt duży, bo wtedy też niedobrze…

  8. Minus – co do behemotha to sukces jest jak najbardziej prawdziwy, tylko że w pewnej niszy, czy getcie jak wolisz, natomiast Pani Lesz zdaje się celować bardziej w mainstreamowe rejony-może okladka Roling Stone’a jej się marzy 😉

  9. Minus – apostasy 149 miejsce na liscie 200 billboard -2007
    evangelion 55 na liscie 200 billboard -2009
    Na 200!!!
    Jak dla mnie calkiem niechudo.
    Na koncert behemotha przyjdzie 1000 ludu od tokyo do mexico city.
    Taka lesz to moze im koszulki prac albo kolce polerowac.

  10. Bo my tak strasznie chcemy mieć „hita” na „zachodzie”, że cieszymy się małym Leszem, puszczamy tam anglojęzyczne Myslovitz itd., a prawdziwie znani są… Behemoth, Vader, Stańko, Kapela Ze Wsi Warszawa – ale to u nas takie niemodne i nie „top” więc nikt o tym nie mówi.

  11. Paulus, spc – Mieszkałem 5 lat na tzw Zachodzie i znam tą sprawę od trochę innej strony. Byłem na koncertach Behemotha i zapewniam że nie było tam 1000 osób.
    Co więcej, Behemoth pomimo 7 czy 8 pełnych albumów na koncie nie jest w stanie zagrać headlinerskiej trasy po Europie, a ostatnie tour to był support dla DevilDriver – kapeli która nie odniosła zbytnich sukcesów, umówmy się. W Londynie występ w Garage – wiecie ile osób wchodzi do Garage?;)
    Koncerty ze slayerem i mansonem to występy na objazdowych festiwalach na bocznej scenie, sponsorowane przez wytwórnie płytową.
    55 miejsce na Billboard to ok. 10 tysięcy sprzedanych ezgemplarzy w tygodniu – wystarczy zdyscyplinowana bazka fanów o co w świecie metalu nietrudno.
    Zaistnieli – jak najbardziej i cieszę się bardzo z tego, bo byłem świadkiem tej wspinaczki.
    Ale to gadanie o „sukcesie” w kolorowych magazynach dla pań jest nieznośne.
    OK, zostawmy to.

  12. wolałbyś, żeby sprzedali te płyty, ale nikt o tym nie pisał? nie rozumiem.
    poza tym każdy zespół w polsce marzy chyba o „zdyscyplinowanej bazce” 10 tysięcy fanów, którzy co? kupują płytę co tydzień? lol.

    • Ja rozumiem Minusa, chodzi o nieuzasadnione „bicie piany” na temat nie wiadomo jak wielkiego sukcesu, który to sukces można pojmować w bardzo różnych kategoriach. W naszym kraju za sukces wystarczy, że o kimś napisaliby dwa zdania w lokalnej gazetce, rozdawanej za darmo w amerykańskich supermarketach.

      10 tysięcy fanów to wcale znowu nie tak dużo, nawet, jeśli chodzi o nasz kraj, a co dopiero Stany Zjednoczone. Metalowcy lubią kolekcjonować, niejednokrotnie wolą kupić płytę i dumnie ustawić ją na półce, niż ściągać (co akurat jest dobre), więc jeśli chodzi o względnie stałą grupę fanów Behemotha, ci kupią płytę na pewno. Minus nie pisał też o kupowaniu płyty co tydzień. Wystarczy, że płytę kupi 10 tysięcy fanów na tydzień. Nie jest to jakaś oszałamiająca liczba.

      Fajnie, że koncertują na świecie, fajnie, że zaistnieli, ale u nas (szczególnie ostatnio, w kontekście wiadomo czego) pisze się o tym tak, jakby odnieśli jakiś gigantyczny sukces co najmniej na miarę Metalliki. A to akurat nie jest prawda.

  13. Jeszcze co do Behemotha-tak jak napisałem- sukces w pewnej niszy, a slayer i manson to jak by nie było mainstream, jakkolwiek by to nie zabrzmiało…Ja porównuje Nergala i ska. do np. Nile, Marduk, Obituary, samael itp. to jest ta półka, nie porównuje ich do Maiden, Metallica czy nawet Morbid Angel.Jasne, że histeria polskich tabloidów, magazynów dla pań i panów jest nie do końca uzasadniona, no ale czy tego chcemy czy nie Behemoth ma teraz swoje 5 minut( a mam nadzieję że je jeszcze maksymalnie przedłuzy) w świecie extremalnego metalu- vide ranking najlepszych płyt , zespołów 2009 wg. czytelników „terrorizer”.Może nie jest to tak poważany magazyn jak kilka lat temu, ale nadal opinie wyrażane na ich łamach mają swoją wagę. A co do 10 tyś. płyt- przypominam w pierwszym tygodniu- to nie wiem czy się Minus orientujesz jakie są nakłady obecnie…sprzedaż kilkudziesięciu tyś cd na całym świecie to jest naprawde duży sukces kapeli grającej taką muzykę jak behemoth.

  14. Dla mnie biciem piany, jest zakładanie, że nie sukces, bo przecież nie gra jako headliner. Już pomijam, że to nie do końca prawda, wspomnę trasę europejską po Apostasy. Owszem zgadzam się, Behemoth to nie szczyt światowej muzyki. Jeśli jednak są zapraszani, do grania przy wielkich muzycznego świata, to jednak coś znaczy? A na tle innych polskich zespołów, no jakby nie patrzył wypadają dość dobrze. Poza tym może i Behemoth nie gra zawsze na stadionach dla tysięcy ludzi, ale przynajmniej nie musi wykupywać sam biletów, bo się nie sprzedały. Jak to uczynił parę lat temu jeden WIELKI polski zespół;]

  15. Poza tym, obecność na okładkach największych pism o metalu czy w takich podsumowaniach:
    http://www.mystic.pl/aktualnosci,behemoth,585.htm
    też o czymś świadczy

    Kiedyś też supportowali Cannibal Corpse, było nie było, gwiazdy tego gatunku rozpoznawane nie tylko przez swoich fanów. I to było, o ile dobrze pamiętam, w klubach w USA, a nie na żadnym dużym festiwalu.

  16. Taaa… Leszzz… Ciekawa sprawa z tą listą Billboardu;-)

    Nie wiem czy widzieliście ale ona w ubiegłym roku szmaciła się na tych imprezach pt. „Hity na czasie” transmitowanych w TVP2. Skoro tak potrafi śpiewać i ma taki talent to dlaczego śpiewała tam żywcem z playbacku?

    Aj, żal.pl…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s