Mamo, po nas też przyjdą?

W Okopach Świętej Trójcy poruszenie. Plebs znowu szturm przypuścił. Tym razem, niczym zły Niemiec pod Głogowem, na machinach oblężniczych Pana Senatora w kwiecistej sukni wiezie. I jak tu z kuszy szyć, jak wrzątek lać, żeby swojego nie zranić?

Naprawdę, nie chciałem już do tego wracać, ale dziś rano, podczas sznurowania obuwia, puściłem sobie na chwil kilka telewizor. A tam oczywiście sprawa senatora Piesiewicza, która nieoczekiwanie przepoczwarza się w sprawę prześladowanych przez złe media i udręczonych przez zawistny motłoch elit. W „Pytaniu na śniadanie” przejęty Łukasz Nowicki i równie zatrwożona Marzena Rogalska pytają: „Czy wszyscy jesteśmy zagrożeni? Jak tu się nie bać?!”, a jakaś pani łamiącym się głosem opowiada, że ona to zna, że współczuje Panu Senatorowi, bo ktoś z jej rodziny również kiedyś został oczerniony…
A więc to tak? Pan Senator jest zupełnie niewinny, albo co najwyżej miał chwilę niewiele znaczącej słabości, którą bezwzględnie wykorzystał żywiący się błękitną krwią plebs i przy pomocy broni swej najstraszliwszej, czyli tabloidu, Pana Senatora zaatakował? Nie wolno nam nastawać na Pana Senatora, bo to człek wrażliwy i go boli? Przez szacunek dla zasług nie wolno komentować? Bo – uwielbiam ten argument – być może już nie będzie mógł wrócić do życia publicznego?

Gdzie jesteście, telewizyjni obrońcy uciśnionych, kiedy policja zatrzymuje za dragi nastoletnich lub niewiele starszych smarkaczy i w majestacie prawa szantażuje ich wyborem: albo do więzienia (wyobraźcie sobie konsekwencje na uczelni lub w pracy), albo wydaj dilera (tego konsekwencje też spróbujcie sobie wyobrazić)? Zapewne niejeden materiał na następcę Piesiewicza został pozbawiony w ten sposób swojej życiowej szansy, bo wolał nielegalnego dżointa od legalnego zabijania się usankcjonowanym przez państwo i kulturę alkoholem.* Czemu nie lamentujecie codziennie z tego powodu, czemu nie przejmujecie się ich losem? Bo to tylko anonimowi narkomani, w odróżnieniu od narkomana słynnego, utytułowanego, zasłużonego i majętnego? Zupełnie nic nie zrozumieliście z „Lekcji Polańskiego”?

Ja sam sprawy Piesiewicza osąd mam niezmącony. Człowieka nie potępiam. Uważam, że w zaciszu własnej sypialni powinniśmy mieć więcej praw, niż mamy i zarówno państwu, jak i tabloidom wara od mojego progu. Ale senator powinien świecić przykładem. Nie wolno mu łamać prawa, które sam ustanawia. Jeśli natomiast uważa, że prawo jest zbyt restrykcyjne, jeśli sądzi, że należy mu się (i mam nadzieję mi też, i panu listonoszowi, i 19-letniemu Staszkowi ze Zgierza również) więcej osobistej wolności, to robi wszystko, by takie prawo zmienić. To mówi o tym głośno. Bo kto, jeśli nie on? Przecież po to został wybrany, by mnie, pana listonosza i Staszka, zbyt słabych i zbyt nieważnych, tam na szczycie reprezentować.
Poza tym, znacznie gorszą rzeczą od wciągania kreski było płacenie szantażystom. Dopiero wtedy tak naprawdę Krzysztof Piesiewicz wszedł w strefę cienia. Gdyby od razu zgłosił się na policję, nie byłoby problemu. Ale on próbował układać się z bandziorami. Próbował kupić sobie reputację, nieposzlakowaną opinię, nasz szacunek. Poskarżył się organom ścigania dopiero, gdy okazało się, że nie ma czym płacić. A gdyby tak szantażowali go ludzie, którym na pieniądzach nie zależy, ale na wpływach w kręgach władzy już owszem?

* Poseł Kalisz powiedział przed chwilą u Moniki Olejnik, że w polskich więzieniach siedzi 16 tysięcy osób skazanych na mocy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Z czego – uwaga!!! – 15600 tylko za posiadanie, 400 – za handel narkotykami. Bez komentarza.

Reklamy

22 thoughts on “Mamo, po nas też przyjdą?

  1. Panie Jarku,

    gratulacje za odważne politycznie niepoprawne stanowisko wobec postawy senatora. Niestety wrzask dziennikarzy w jego sprawie (nie tylko jego zresztą – by wspomnieć troszkę odsuniętą w cień sprawę Polańskiego)dowodzi potwornego oportunizmu IV władzy, podwójnych standardów, pilnowania swoich. I ta postawa jeszcze bardziej mnie bulwersuje niż casus Piesiewicz. Moralnością mogli się poszczycić Stefan Kisielewski pisząc do szuflady całe lata zamiast układać się z władzuchną tudzież Leopold Tyrmand. Panie Jarku ja się pytam – gdzie są następcy??? Czy my jesteśmy skazani na wybór między Tomaszem Lisem a Jackiem Żakowskim? Czy w Polsce aktem odwagi będzie kolejne szyderstwo z Kaczyńskich albo kolejne bluźnierstwo? Czy autorytetami moralnymi już do końca będzie Maleńczuk do spółki z Hołdysem? Czy programem obowiązkowym dziennikarzy będą szyderstwa z Radia Maryja i wzdęcie godnościowe, gdy koleżka z salonu zostanie złapany z kokainą albo z nieletnią? Panie Jarku idę o zakład że w poniedziałkowym Newseeku pan Smecz komentując historię Piesiewicza dowali albo PiSowi albo kościołowi. Ech, szkoda gadać…

  2. Poseł Kalisz powiedział przed chwilą u Moniki Olejnik, że w polskich więzieniach siedzi 16 tysięcy osób skazanych na mocy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Z czego – uwaga!!! – 15600 tylko za posiadanie, 400 – za handel narkotykami. Bez komentarza.

    Jarek, a może jednak przydałby się komentarz…Może odpowiedzmy sobie na pytanie czy nie dzieje się tak dlatego że w tym kraju robi się nagonkę na kogoś kto coś tam w domu wciąga a nie na tych którzy go szantażują? A może on woli płacić bandziorom, bo wie że w tym przypadku jeśli pójdzie na Policję to aresztują jego a nie ich? Matko Boska Częstochoska, normalnie teraz nie poznaję kolegi…

  3. Minus, ale ja właśnie o tym. Takie restrykcyjne prawo służy patologiom. A narkomanów się powinno leczyć, nie zamykać w więzieniach. Tyle tylko, że leczenie jest trudniejsze i więcej kosztuje, więc łatwiej zamieść problem pod dywan (a właściwie – za kraty).

    I jeszcze jedno – naprawdę sądzisz, że Piesiewicz nie poszedł od razu na policję, bo bał się, że go zamkną?

  4. Zamkną czy skierują sprawę do prokuratury, w jego przypadku skutek będzie taki sam.
    Prawdziwym problemem są przyczyny takiej sytuacji.
    Dostrzegam oczywiście problem niemocy i braku woli do podejmowania niepopularnych decyzji przez polityków w tym kraju, dla których pozostanie na wywalczonym stołku jest ich być albo nie być.
    Ale po pierwsze senator to raczej tylko pusty tytuł w tym kraju, a po drugie nie mam pojęcia co taki pan jak Piesiewicz robi na tym stanowisku. On jest artystą, a artystom podobno można pozwolić na nieco więcej, jak powiedział jeden artysta co sprawę zna pewnie bardzo dobrze. I ja się z tym generalnie zgodzę.

  5. Minus, nie osłabiaj mnie. To nie Sid Vicious, ani Kurt Cobain… Piesiewicz jest senatorem i – przede wszystkim! – prawnikiem, więc świadomość prawa oraz konsekwencji swoich czynów powinien mieć nieco większą, niż jakiś zagubiony w świecie dorosłych niezrównoważony 20-latek.
    Poza tym, kimkolwiek by nie był, wobec prawa wszyscy są równi. Inaczej prawo nie ma sensu.

  6. No, nie za bardzo, drogi Minusie. Idąc tym tropem stworzymy dziwny precedens uprzywilejowania każdej z grup społecznych bo… (i tu wymieniamy co i komu odpuszczamy).
    Nie o to chodzi, skoro wprowadziło się w tym kraju tak skrajnie głupią ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, to niech wszyscy będą jej podporządkowani i nie twórzmy kasty równych i równiejszych wobec prawa.

  7. Niewiele można dodać do Twojego stanowiska, Jarosławie. Był grzech – będzie kara. A czasy kiedy władza nobilitowała i była częścią etosu Bóg-Honor-Ojczyzna dogorywają. Dziś władza to właściwie jedynie przywileje i dlatego też plebs głośniej krzyczy, widząc skundlenie „wielkich panów”.

  8. Ja nie wiem czy narkomanów powinno się ani leczyć, ani zamykać. To są ludzie, którzy raz się stoczyli i wybrali sobie taki a nie inny los. Mam w rodzinie przykład nastoletniej inteligentnej, ale zniszczonej przez swoje młodzieńcze ekscesy narkomanki. I tak jak potępiam innych tak potępiłem ją, bo zrobiła z Siebie TO – bo sama chciała. Nie ważne czy to zioło czy amfa, jesteś ćpunem tak czy owak. Nie ma rady jak z tym walczyć, nie ma też możliwości by z tym dobrze i nazwijmy to umownie – żyć.

    To się moi drodzy wszystko robi świadomie a polityk, tfu! nawet i w pewnym stopniu autorytet, po prostu zniszczył wszystko to, na co sam też pracował – w pełni świadomie.

    A co do tego kto jakie prawo ustala i czy go przestrzega, nie znam takich, bo przecież pierwszy z brzegu przykład: policja to bodajże najbardziej bezkarna i ”kolesiowska” instytucja w naszym państwie. Spróbuj wydać dilera (a nawet i dilerów co w mojej miejscowości dla paru osób skończyło się nagrobkiem), a spróbuj nie wydać i skończ poturbowany do nieprzytomności i żyj potem w strachu przed Policją i dilerami – jedni jak i drudzy będą Cię mieć na oku.

  9. Nie ważne czy to zioło czy amfa, jesteś ćpunem tak czy owak.
    Mentalność Wąsa, jak trafnie określił to jeden kolega. Nic dodać, nic ująć.

  10. No nie powiesz mi, że Ktoś kto pali dzień dzień zielsko nie jest ćpunem? Jest palaczem, korzysta z używki/produktu?

    Narkotyk to narkotyk, a na miano ćpuna się solennie pracuje, bynajmniej nie z dnia na dzień.

  11. Mnie rozbroił komentarz TW Filozofa czyli niejakiego Życińskiego. Całą winę zrzucił na media, które niszczą „autorytety”. Nie wiem w takim razie wygląda wg niego definicja autorytetu – osoba, która nie dała się na niczym przyłapać?

  12. Nie wiem czy można nazwać ten wpis odważny i niepoprawny politycznie. Moim zdaniem jest to jedyne sensowne zdanie, jakie można w całej tej sprawie wygłosić. Co do broniących, cóż pytanie czego bronią. Pana Piesiewicza, czy swojego stylu życia? Jak dla mnie urodził się casus Piesiewicza. Czym to teraz politycy nie zabłysną (w kwestii życia prywatnego) i wyjdzie to na światło dzienne, będzie można mówić: „No ja to ja, ale Piesiewicz…”, albo „Media chcą zniszczyć mnie, tak jak zniszczyły Piesiewicza” itd

  13. „Mam w rodzinie przykład nastoletniej inteligentnej, ale zniszczonej przez swoje młodzieńcze ekscesy narkomanki. I tak jak potępiam innych tak potępiłem ją, bo zrobiła z Siebie TO – bo sama chciała. Nie ważne czy to zioło czy amfa, jesteś ćpunem tak czy owak. Nie ma rady jak z tym walczyć, nie ma też możliwości by z tym dobrze i nazwijmy to umownie – żyć.”

    Chain, a może zamisat potępiać, należało pomóc albo przynajmniej próbować ? Bo potępić i umyć ręce niczym Piłat i powiedzieć „nie ma rady” to żadna sztuka. Każdy popełnia błędy, ale to nie znaczy, że ma za nie całe życie płacić.

    Piesiewicza mi nie żal, bo jako prawnik i stary wyga dobrze wiedział co ryzykuje, to nie to co młodzi gówniarze, co liczą, że ich nikt nie nakryje na łamaniu.
    Ja jestem za legalizacją, bo jak mamy izby wytrzeźwień, to monary też mogą być. To, że noże kuchenne są dostępne, nie znaczy, ze mamy się nimi ciąć, nie? A jak mi ktoś powie, że za drogo by to nasze państwo kosztowało, to ja odpowiadam: „a ile nas kosztują te paasożyty z burdelu na Wiejskiej ?”

  14. ale o co chodzi Panowie? czy to ma jakies znaczenie dla nas ludków przy ziemi i zwykłego życia? kolejny posrany news by można było o czym gadać? to nie ma żadnego znaczenia na to co sie dzieje, prawo prawem, życie życiem, było jak będzie. ale przynajmniej tvn 24 ma co pisać na pasku

  15. Denat, ja chciałem pomóc, z tym, że ja proces zauważałem, dawałem jasne sygnały,z których nikt sobie nic nie robił (w przypadku przeze mnie przytoczonym) a gdy już stało się faktem, że wylądowała w ośrodku, nie byłem ani zdziwiony ani załamany, spodziewałem się tego.

    Wiesz co, to, że się chce pomóc to nie znaczy jeszcze, że faktycznie będziesz miało okazję faktycznie to zrobić. To tkwi wszystko w psychice i chciałbym aby wola u ludzi była silniejsza niż nałóg, choćby na chwilę by mogli zobaczyć jak niszczą życie sobie i innym.

    Co do płacenia przez całe życie… chyba niestety tak się nie da by ”odpokutować” i mieć to za sobą, nie z nałogami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s