O zgubnej wyższości wódki nad winem

Weekend z polskimi filmami. „Dom zły” w kinie i „Wino truskawkowe” na DVD. Akcja obu toczy się w mych rodzimych stronach, na styku Beskidu Niskiego i Bieszczadów. W obu ważną, kluczową wręcz rolę gra alkohol. Autorzy obu filmów chcieli nam – no, może wam, bo ja to znam z autopsji – pokazać, jak wygląda prawdziwe życie daleko od szosy. Na tym jednak podobieństwa się kończą.

Bardzom Stasiukowi wdzięczny za mitologizację Dukli i okolic. Dzięki niemu sam jakoś cieplej myślę o tych miejscach. Tym razem też fajnie mi się oglądało te wszystkie znajome kąty, sfotografowane w ładnym, ciepłym świetle. Tę krainę winem i miodem płynącą, w której jak ktoś cierpi lub umiera, to tylko z miłości… Ale to nie jest prawdziwy świat. I nie ma niczego romantycznego w wiecznie nachlanych wioskach i miasteczkach, za tymi nieogolonymi, pijackimi mordami nie kryją się żadni ludowi mędrcy o złotych sercach. Nie ma niczego romantycznego w życiu spędzonym pomiędzy torturą kaca a euforią zerwanego filmu. W przepijaniu nikczemnych wypłat i głodowych zasiłków. W dziedzicznej beznadziei, gnuśności i biedzie. Nie przekonuje mnie strojenie tego wszystkiego w fatałaszki urokliwej melancholii i bełkotliwej metafizyki.

Uwielbiam Andrzeja Stasiuka*, ale tym razem wierzę Wojciechowi Smarzowskiemu. I pewnie wiem, skąd bierze się różnica – Stasiuk w Beskidzie Niskim odnalazł swoją arkadię, uciekł do niej z wielkiego miasta. Natomiast Smarzowski wychował się w Jedliczu, miasteczku nieopodal Krosna, pod wieloma względami podobnym do Dukli. Wydaje mi się, że wiem, co w naszych stronach tak zachwyciło Stasiuka. Niestety, wiem na pewno, czego musiał naoglądać się Smarzowski…

Należę do wąskiego grona (przynajmniej mi znanych) osób, które nie tańczyły na jego „Weselu”. Poza paroma anegdotami wydało mi się jakieś takie zbyt groteskowe, zbyt wymyślone. Ale „Dom zły” to już cios obuchem między oczy. Natężenie zła i podłości też jest tu właściwie niemożliwe, ale niestety prawdopodobne – przez to, że nie znajdziecie tu żadnych geniuszy zbrodni, nie ma zła pięknego i fascynującego, którym tak często uwodzą nas filmowcy. Bezmiar zła w „Domu złym” bierze się ze spiętrzenia codziennych brudów, małych podłości i namiętności… albo raczej zwierzęcych popędów, których nikt nie umie pohamować oraz hektolitrów wódy, która jest paliwem dla tego strasznego mechanizmu.

Recenzenci piszą, że „Dom zły” to polskie „Fargo”, a Smarzowski protestuje. No i słusznie się oburza, bo jeśli nawet są podobieństwa, to powierzchowne – policjantka w ciąży, zima, chata na wsi. Treść filmu, o jego ładunku emocjonalnym nie wspominając, jest zupełnie inna. „Fargo” to przy polskim filmie komedia romantyczna. Dziwię się natomiast, że tak mało mówi się o podobieństwie „Domu Złego” do szokującego i głośnego przecież „Ładunku 200” Aleksieja Bałabanowa. Niestety zbyt dużym, by uznać je za przypadek. Co właściwie nie umniejsza wartości „Domu złego” jako takiego, ale wyraźnie wskazuje źródło inspiracji. Oraz napawa optymizmem. Dom, w którym rozgrywa się akcja „Ładunku 200” jest jeszcze gorszy, niż chata w Lutowiskach. A więc Smarzowski ma o nas lepsze zdanie, niż Bałabanow o swoich rodakach. Uff, dobre i to…

*A może niesłusznie Stasiuka tarmoszę, może to Jabłoński przegiął? Ważny głos w komentarzach, zapraszam.

Reklamy

22 thoughts on “O zgubnej wyższości wódki nad winem

  1. Jak to co urzekło Pana Stasiuka w Beskidzie?? Magia i piękno tego miejsca, wystarczy przejechać się późną jesienią drogą z Dukli – Nowy Żmigród – Gorlice, by się przekonać. Prawda Panie Jarku? 😉
    A co do Dukli, to jestem chory, gdy nie jestem przynajmniej raz w miesiącu. Może choruję na tę samą chorobę co Pan Andrzej… może. Dzisiaj zakupiłem najnowsze dzieło i zaraz zabieram się do lektury.
    Do zobaczenia, mam nadzieję na Blindead w Krk 😉
    kay

    • Doradzam by w Gorlicach nie kończyć i odbić jeszcze 20 km w kierunku na Klimkówkę – każde drzewo w innym odcieniu brązu, góry i morze 😉 – dwa w jednym. Nosy pod sklepem w odcieniach czerwieni – ludowych filozofów tutaj także nie dowieźli, ale nie wiem, czy by się dobrze komponowali z otoczeniem 🙂 Lubię te nasze zadupia, pełno tu moich miejsc i niech sobie reszta świata pędzi na złamanie karku 😉
      Filmy z pewnością obejrzę kiedy wpadna mi w łapska.

      • A ja podpowiem jeszcze coć bardziej zajebiaszczego. Jest taka urokliwa dolina potoku Nieznajowa nieopodal schroniska w Bartnem w Beskidzie NIskim.Tam gdzieś podobnao Stasiuk ma ta swoją Arkadię. Miejsce na tyle wyjątkowe, że gdy byłem nastoletnim buntownikiem chciałem by po śmierci właśnie tam rozrzucono moje szczątki SPOPIELONE (SIC!).
        Klimaty dukielskie rądzą wszechwiecznie i bestialsko

      • Przemytnik 🙂 Kopę lat! Jaki ten net mały;)
        Moje popioły na bank będą sie walać po okolicznych polanach, znajoma gdy ją o tym poinformowałem wzruszyła ramionami i powiedziała że z urną to pół biedy, gorzej gdybym kazał z trumną latać 😛
        A Stasiuk żeby już być precyzyjnym zakotwiczył w wiosce o nazwie Czarna. Wiadomo – only black is real 😉

      • polecam też „chatkę” w Nieznajowej 🙂
        btw. Wino Truskawkowe => artKino (Krosno) 7.12.09, o godz. 19.00.
        Chętnie się wybiorę 🙂
        pozdrawiam

      • Jarek na pewno z sentymentem wspomina też okolice wioski Czaszyn w Bieszczadach oraz domowej roboty alkohole wszelkiej maści, ogniska, biesiady, wędrówki w poszukiwaniu wody, Solinę i dżdżyste dni tamże…ach, to były czasy

  2. „Domu Złego” jeszcze nie widziałem , ale „Ładunek 200” jak najbardziej.Szokujący tym bardziej że oparty na prawdziwych wydarzeniach, co po wyjściu z kina kompletnie nie mieściło mi się w głowie…

  3. film powalający. mimo niesprzyjających warunków (ludzie na widowni starali się sobie wmówić, że film też będzie gorzką komedią, jak „wesele”) seans zaliczam do bardzo udanych. a to do tego polski film!

  4. Ja Wina jeszcze nie oglądałem, więc mogę nie mieć racji. Ale nie jest tak, że ta mitologizacja życia na wsi jest jednak przede wszystkim „zasługą” Jabłońskiego, nie Stasiuka? Sam Stasiuk wielokrotnie pisał o pułapce idealizacji prowincji, także w kontekście tego filmu…

  5. Panie Jarku,

    poraża Pana u Smarzowskiego to co (być może) Pana zafascynowało u Hugo-Badera. W myśl zasady La Rochefoucauld: „zawsze mamy dość sił, żeby znieść cierpienia innych”. Film widziałem, rzeczywiście znakomity. Jednak, jeżeli Smarzowski nakręci kolejną wariację na temat alkoholu (a na to się zanosi, bo aż się prosi by zamknąć Wesele i Dom Zły w jakąś trylogię) to ja się już na jego film nie wybiorę. Per analogia do Koterskiego – ileż można oglądać filmów o antybohaterach?

  6. wino truskawkowe miałem szczęście obejrzeć w kinie… dobry film chociaż oczywiście depresyjny, ‚domu złego’ jeszcze nie widziałem, ale zamierzam.

    Smarzowski zdaje się w wywiadzie dla wyborczej powiedział, że musi sobie dawkować te ‚swoje’ historie bo inaczej zwariuje :] coś w ten mniej więcej deseń.

  7. kay – niestety, nie tylko o piękne okoliczności przyrody tu chodzi…

    dada – Jabłoński swoją drogą, masz rację, ale Stasiuk był współscenarzystą tego filmu, promował go itp. Jak sądzę więc, jakoś się z nim utożsamia. Ale faktem jest, że jego proza jest mniej jednoznaczna i – po prostu – lepsza. Do filmowców jakoś nie ma szczęścia.

    st_cyco – touche!

  8. na „Dom zły” się wybieram, chociaż jeszcze nie wiem kiedy. Ostatnia książka Stasiuka mnie zawiodła, bo to już było, może czas na zmianę otoczenia.

    Co do krajobrazu Bieszczad, bywam i bywałem tam, także zresztą w Krośnie, czy wspominanych okolicach. Co mnie tam urzeka, połączenie pięknego, rzekłbym baśniowego krajobrazu, z ludzką patologią, którą dane mi było oglądać. Oczywiście, nie mówię wszystkich, natomiast była ona dla mnie zauważalna.
    Jednak też nie do końca. Rzepedź, Komańcza, popegierowskie wsie i ludzie. Pijący, rzekłbym chlejący, ale tam akurat ta forma patologii była, wiem,że to dziwne, ale ciekawa na swój sposób. Jakbym widział na własne oczy mitologizowanie picia;]

  9. Jasne, że w JAKIEJŚ MIERZE Stasiuk się z filmem utożsamia. Promował go, ale też i w trakcie wywiadów z okazji premiery kilkukrotnie dał wyraz jednak niepełnej identyfikacji z dziełem Jabłońskiego. Polecam choćby wywiad w Rzepie (http://www.rp.pl/artykul/61991,306403_Wsiok_jestem.html), gdzie mówi choćby o tym, że reżyser „po prostu padł ofiarą dość powszechnego syndromu, który polega na przekonaniu, że prawdziwe życie jak zwykle jest gdzie indziej”

  10. Tak, ale to była przerażająca groteska, bo była prawdziwa. Taka jest natura Rosjan, wiara i rzeczywistość im się zlewają w surrealistyczny sen. Bardzo dobre podłoże nie tylko dla alkoholizmu, ale także tych wszystkich chorych zboczeń. Sądzę, że ten film był realny.

  11. A ja mam takie pytanie do Pana Jarka, kiedyś, czytając „Białego kruka” Stasiuka, w pewnym momencie książki, w jakimś rozbudowanym monologu pada nazwa lux Occulta, sprytnie wkomponowana w przewód myślowy, pytam więc, czy szanowny Bloger śiadom jest tego, czy o tym wie, czy znbieżność czysto przypadkowa, bo geograficznie LO się pokrywa ze Stasiuka krainami pisarskimi.

  12. To ja też mam pytanie do Pana Jarka, nie całkiem w temacie, ale w związku z książką jednego autora z Beskidów 😉 Tyle co przeczytałem wywiad z Peterem Vaderem który wspomniał, że zmieniła się koncepcja całości i że książka będzie PO CZĘŚCI biogafią zespołu. Nie liczę na szczegóły, ale o co biega?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s