Brunatna wstążka

Zostałem znokautowany przez „Funny Games”, ale „Ukryte” było dla mnie chyba zbyt ukryte. Na nowy film Michaela Hanekego udałem się więc w pozycji wyprostowanej. A wyszedłem z kina na kolanach…

Akcja filmu rozgrywa się w niemieckiej wiosce – gdzieś w połowie drogi pomiędzy Dogville, a tropikalną wyspą z „Władcy much”. Zwykli ludzie i zwykłe życie, ale wystarczy drobne pęknięcie w tej gładkiej skorupie pozorów, by na świat wydostały się brzydkie, śmierdzące i głodne demony. Niby bogobojni, pracowici, skromni i zdyscyplinowani wieśniacy, a przecież sadyści, zawistnicy, zboczeńcy… Spokojne ujęcia, niemrawe dialogi, dłużyzna na dłużyźnie, więcej niedopowiedzeń niż konkretów – a jednak trudno wysiedzieć w fotelu, tyle w tym trudnego do zniesienia napięcia. I nie spodziewajcie się happy endu. Ba, nie spodziewajcie się nawet jednoznacznego, rzetelnego rozwiązania. Gdyby takie było, moglibyśmy o „Białej wstążce” zapomnieć już parę minut po wyjściu z kina. Ale Haneke zadbał o to, żebyśmy się zbyt dobrze nie poczuli we własnej skórze. W swoich rodzinach, wśród swoich sąsiadów, w swoich wioskach. Przy tego rodzaju opowieściach nie możemy się cieszyć, że jesteśmy lepsi od schwarzcharakterów, bo wszyscy jesteśmy umoczeni.

Nie skarżę się. Jak sądzę, jeszcze gorzej po obejrzeniu „Białej wstążki” muszą się czuć rodacy reżysera. Zdemolował tu przecież najpiękniejsze niemieckie cnoty – posłuszeństwo, porządek, protestanckie umiłowanie pracy. Mogę też powtórzyć za mądrzejszymi ode mnie recenzentami, że chciał w ten sposób wskazać źródła nazizmu. Ale choć to pewnie prawidłowy trop, możecie śmiało oglądać „Białą wstążkę” poza kontekstem historycznym. To nie musi być film o rodzącym się hitleryzmie, za to na pewno jest o paskudnej ludzkiej naturze.

Reklamy

12 thoughts on “Brunatna wstążka

  1. Szkoda, że w tak niewielu polskich kinach można go zobaczyć. Ponoć w Polsce do dystrybucji weszło ledwie 7 kopii( 3 x Kraków, 2x Warszawa, Poznań i Katowice). Wrocław, w tym i ja (bo ściągać nie zamierzam), na razie musi obejść się smakiem;)

  2. To już wiem dlaczego i ja miałem problemy z zobaczeniem „Białej wstążki”. Dzień po premierze! O każdej porze dnia i nocy do kina nie mogę sobie wyskoczyć, bo mam rodzinę i pracę, więc próbowałem w sobotę o 21, ale bez szans. Maleńka salka – bilety wyprzedane. Poczłapaliśmy do innego kina i udało się. Początek seansu: 23.00, a przed nami 140 minut mało rozrywkowego kina. Ludzie, litości… Przecież to Złota Palma. Nie można tego wyświetlać z nalepką: „Tylko dla desperatów”.

  3. Cóż, taki znak naszych czasów. Ambitniejsze kino zostaje wyparte już nie tylko z multipleksów, ale i kin studyjnych, które przędą coraz słabiej i wyświetlają jeden, max. dwa/trzy filmy dziennie, przeważnie te, które wyszły już z ramówek Heliosów i Multikin( tak jest we Wrocławiu, nie wiem, jak się to ma do innych miast). Mam nadzieję „Białą Wstążkę” w kinie zobaczyć, jeśli nie, to zostaje DVD, na którym to obrazek miał pierwotnie wyjść(bez dystrybucji w kinach), więc cieszcie się Wy, nieliczni, którzy macie okazje ten film zobaczyć na dużym ekranie:)

  4. Na pokazie „Ukrytego” siedział koło mnie na oko 50-letni krytyk, któregośmy cztery razy budzili (co tam że spał – chrapał niemiłosiernie!). Zazdrościłem mu trochę. Wzbudziłeś moje zaufanie pierwszym zdaniem 🙂

  5. „Zdemolował tu przecież najpiękniejsze niemieckie cnoty – posłuszeństwo, porządek, protestanckie umiłowanie pracy.”

    przeciętny niemiec już nie ma pojęcia o tych cnotach 😉 pracowałem parę ładnych lat temu u nich i pierwsze co to zobaczyłem tak ja i inni polscy pracownicy, że ich słynne ‚ordnung muss sein’ nie ma odniesienia do rzeczywistości.

  6. Zdaje się, że to właśnie w „P” (dobrze pamiętam?) napisali(ście), że to dobra socjologiczna geneza przyczyn narodzin skrajnych ideologii. I dlaczego u naszych zachodnich sąsiadów powstało „potem” tak dużo – różnorodnych – filmów „dla dorosłych”. Pozdrawiam.

  7. film może i arcydzieło, ale nie zgadzam się z przesłaniem – było dokładnie na odwrót : nazizm [ i komunizm ] nie wzięły się z mieszczańskiego porządku, ale były efektem jego rozkładu po I wojnie światowej. Totalizmy to właśnie wyzwolenie barbarzyństwa, ”autentyczności”, kult młodości i postępu, koniec ”sentymentalnych mieszczańskich przesądów” w polityce, sztuce, życiu społecznym itp.

  8. anarcha – a to rzeczywiście jest odwieczny, chyba nierozstrzygalny spór pomiędzy zwolennikami porządku i dyscypliny, a „wolnościowcami”. Czy całe zło bierze się z opresji i „łamania kręgosłupów” czy z „Róbta co chceta”? Ja tam nie umiem na takie pytania odpowiadać i nie wiem nawet czy są na nie odpowiedzi – ale to nie zmienia faktu, że film przedni.

  9. dla mnie to fałszywe przeciwieństwo, bo tak naprawdę jedno wynika z drugiego [ i jest warte siebie ] : jak ludzie mają dość panoszącego się bezhołowia zaczynają pragnąć, by ktoś to wszystko wziął za pysk [ i wtedy pojawia się Wódz ! ], a z kolei gdy przeje im się zamordyzm wszystko bezsensownie rozp…ją, tylko po to, by dopuścić do władzy takich samych, albo gorszych jeszcze zamordystów, no bo co może narodzić się z chaosu jak nie totalizm ? [ vide to co się działo w Rosji podczas rewolucji ]. Ja tam jestem zwolennikiem takiej opcji, że jeśli nie chcesz, żeby cię wzięli za twarz to SAM narzuć sobie kaganiec na pysk, bo najgorszym wrogiem człowieka, tak myślę, są jego własne skłonności – opieram to choćby na obserwacji jak zachowują się zwykli ludzie, nie psychopaci przecież, wyzwoleni z wszelkich społecznych konwencji na wojnie… Ktoś pewnie powie, że to przecież nienormalna sytuacja, że dyscyplina, militarystyczny zamordyzm, że ”to politycy wywołują wojny” – OK, tylko że jest też druga strona tego medalu tzn. gdyby nie istniała w nas głęboka, atawistyczna potrzeba mordowania się wzajem, to byśmy tego nie robili, i lepiej nie mieć okazji, by się o tym przekonać… a najlepszą znaną mi barierą, kruchą przyznaję, chroniącą przed tym jest właśnie ”mieszczański porządek” [ nie mylić z zamordyzmem, który jest zawsze narzucany ODGÓRNIE ! ].
    pozdrawiam

  10. Bardzo trudno jest wyważyc zachowanie między dyscyplina a anarchią-za duzo jednego,za mało drugiego lub odwrotnie-to jest problem filozoficzny.
    Jedynym probierzem jest godne zachowanie.

  11. [uwaga spoiler treści]

    Zastanawiałem się nad ową przewijającą się w recenzjach genezy nazizmu w „Białej wstążce” i odnoszę wrażenie – że jednym z jej elementów jest chyba motyw poszukiwanie winnego. Społeczeństwo – szczególnie wyraźnie w osobie pastora – nie dopuszcza do siebie możliwości złego funkcjonowania wyznawanych przez siebie zasad, reguł etc. Wyznajemy dobre zasady więc nie jesteśmy, nie możemy być źli.

    Nazizm znajdzie winnych – innych, obcych, Żydów – – bo przecież prawa i reguły społeczeństwa, społeczności takich jak ta przedstawiona w Białej wstążce są dobre, nasze rodziny są dobre i święte, ojcowie – poważne i stateczne głowy rodzin, matki – kochane karmicielki wspierające mężów w trudzie wychowania…

    Przedstawiony przez Hanekego obraz zakłamania jest przerażająco prawdziwy i – niestety – aktualny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s