Organizatorom koncertów ku pamięci

Co prawda nikt o radę Wujka Dobra Rada nie prosił, ale mam już to społecznikowskie zacięcie, które każe mi pomagać, nawet kiedy mnie nie chcą. Pomagam więc. Opracowałem krótki poradnik dla organizatorów koncertów z muzyką popularną, który pomoże im zorientować się nieco w tym, co w polskiej duszy gra i uniknąć w przyszłości takich wtop jak zapraszanie Madonny 15 sierpnia.

Na pewno nie powinno się organizować koncertów w Wielkim Poście, chyba, że unplugged, bo te są jakby mniej huczne. W marcu i kwietniu trzeba uważać na Wielkanoc, a że to święto ruchome i nigdy nie wiadomo, w którym miejscu kalendarza się zatrzyma. Lepiej na zimne dmuchać i w ogóle sobie odpuścić. W maju też lepiej nie, bo to czas pierwszej komunii. Poza tym nie po to Kościuszko czy inny Pułaski walczyli o wolność naszą y waszą, żeby nam teraz Murzynki z Ameryki w Święto Konstytucji tyłki wypinały. Sierpień to trudny temat. Nie dość, że święto maryjne, to jeszcze sierpień jest miesiącem trzeźwości, a jak wiadomo, zepsuci rockmani za kołnierz nie wylewają. We wrześniu ostatecznie można wpuścić tych piosenkarzy, którzy zgodzą się upamiętnić bohaterską obronę Westerplatte, skomponują koncept-album o Stefanie Starzyńskim, albo wygarną Rosjanom całą prawdę o Katyniu i upomną się o Lwów. Październik miesiącem różańca, listopad to Wszystkich Świętych i Zaduszki, więc się nie godzi, a w grudniu mamy Barbórkę i adwent. No i święta Bożego Narodzenia, które zresztą – jak każdy, kto robi zakupy w hipermarketach doskonale wie – tak naprawdę zaczynają się już od 3 listopada, więc tak czy owak pozamiatane.
Warto też pamiętać, kiedy do Ojczyzny pielgrzymował Jan Paweł II, by jak wszetecznicy, co organizowali w Krakowie Selectora, nie zbezcześcić tych pamiętnych dat tanecznym amokiem. Skreślamy więc właściwie cały czerwiec (bo maj i sierpień i tak już mamy z głowy). Zresztą, Benedykt XVI choć co prawda Niemiec, to jednak jakiś tam papież jest i trzeba mu przyznać, że się stara, więc na wszelki wypadek… a nie, on też był w maju. Czyli wszystko pod kontrolą.
Sprawdźcie też, kiedy święta obchodzą prawosławni, starozakonni i muzułmanie. Wiadomo, nie są u siebie i nie podskoczą, ale lepiej na zimne dmuchać, żeby nie dać pretekstu do kolejnej napaści na Polskę wrogim środowiskom z Moskwy, Tel Awiwu, Nowego Jorku i Teheranu.

Jeszcze tylko rzut oka na kalendarz świąt świeckich, by uniknąć się narażania ważnym grupom społecznym i zawodowym. Nie zapraszamy więc Arthura Browna i Prodigy w Dzień Strażaka, Meat Loafa w Dzień Wegetarian, Tiny Turner w Dzień Babci, Health i Bon Jovi w Światowy Dzień Chorego, a już pod żadnym pozorem Dog Eat Dog w Światowy Dzień Kota. W Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją skreślamy wszystkich, którzy grają w skali molowej, w Ogólnopolski Dzień Walki z Bezrobociem lepiej nie wychylać się z Men At Work, a w Dzień Ludzi Bezdomnych na czarnej liście mamy nie tylko House Of Pain, ale i Madness (tych drugich nie wpuszczamy też na scenę w Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, ale to chyba każde dziecko wie). Międzynarodowy Dzień Świadomości Zagrożenia Hałasem najlepiej uczcić dobą ciszy, a że jedyny zespół, który mógłby uświetnić Dzień Policjanta chyba znowu przestał istnieć, lepiej się nie wychylać.

W Prima Aprilis możecie sprowadzać kogo chcecie, bez ograniczeń.

MadonnaMS1

PS. Nieco inaczej, bardziej poważnie, do sprawy koncertu Madonny i towarzyszącego mu protestu podszedłem w „Przekroju”. Bo sam już nie wiem, czy powinienem się z tego wszystkiego śmiać czy raczej martwić.

Advertisements

25 thoughts on “Organizatorom koncertów ku pamięci

  1. Dobrze, że wspomniałes o Światowym Dniu Kota, mój kot jest bardzo zasadniczy i jeszcze wytoczyłby Ci proces o obrazę uczuc.
    Ja też już nie wiem – śmiac się czy płakac :/

  2. Rozumiem, że aby zdeklasować Nergala w wyścigu po Fryderyka w kategorii najbardziej kontrowersyjnej kontrowersji należy na koncercie podrzeć biblię w Światowy Dzień Książki…

  3. w prima aprilis też nie można bo to wigilia śmierci papieża polaka :/

    niedawno einsturzende neubauten grali w Pradze w Lany Poniedziałek, boga w sercu nie mają i ci Czesi i ci Niemcy 😉

  4. Ok, fajny, zabawny tekst, ale w całej tej burzy na temat koncertu Madonny zastanawia mnie parę spraw:

    – po pierwsze – czy to naprawdę takie dziwne, że ludzie wierzący czują się obrażeni, gdy ktoś z ważnej dla nich symboliki robi element erotycznego show? Zwłaszcza mając świadomość, że symbole innych religii byłyby w takim kontekście nie do ruszenia (np. w obawie przed odwetem ekstremistów). Ja tam pod protestem się nie podpisuję, ale jestem w stanie zrozumieć frustrację podpisujących się.

    – po drugie, czy protesty przeciw koncertowi Madonny nie są jakąś naturalną konsekwencją przyjętej strategii marketingowej i gdyby nie wybuchły one podczas koncertu w kraju uchodzącym za oazę katolicyzmu, to pewnie menadżerowie piosenkarki sami musieliby sklecić jakąś grupkę protestujących statystów, żeby dopełnić całości.

    – po trzecie – może warto się zastanowić skąd się bierze w pewnych środowiskach taka niechęć do popkultury – pewnie z jej niezrozumienia, ale też może z frustracji osób niezbyt dobrze radzących sobie z polską rzeczywistością.

    Może trochę zrzędzę, ale taka mi się dziś refleksja nasunęła…

    • Nie dziwi mnie, że ludzie wierzący czują się obrażeni. Poniewaz jednak światem rządzi pieniądz, to ludzie wierzący powinni zostać w domach nie dając jej zarobić. Protestując sprawiają, że o koncercie tej miernoty bez jakiegokolwiek dorobku przez duże D jest coraz głosniej.

  5. Tak zrzędzisz.

    Naprawdę uważasz że całe tournee zostało zaplanowane tak żeby obrazić katoli w polsce?

    A do innego: co za problem podrzeć czy spalić biblię, koran czy cokolwiek innego? Książka z bajkami. Ja nic specjalnego nie czułem gdy szczylem bedac uzywalem ich jako rozpalki na ognisku z kumplami.

    • Podejrzewam, że w ogóle w życiu nie czujesz zbyt wiele, a myślisz jeszcze mniej. Zapewne dobrze ci się żyje, niczym zadowolonej ze swego losu trzodzie chlewnej, której nikt nie czyta bajek. Życzę jeszcze wielu nieskażonych jakąkolwiek sensowną myślą ognisk z kumplami.

  6. W jednym z psalmów odnośnie wiary padały słowa „[…] i nic mną nie zachwieje […]” dlatego dziwi mnie, że byle zbieg okoliczności, podarcie Biblii przez Nera, czy cokolwiek innego tak wścieka katolików. Podważa ich wiarę? Obraża? Pozostaje kwestia, czy Boga/boga da się obrazić? Myślę, że nie i jeśli On/on jest, to ma gdzieś, co o nim sądzi jeden czy drugi człowiek.

    Owszem, szacunek dla przekonań innych się należy, ale to działa w obie strony. Poza tym jesteśmy wolni. To ponoć nas odróżnia od naszych braci/sióstr zwierząt.

    Podsumowując: szkoda życia i nerwów, by się tym wszystkim przejmować.

    darz bóbr

  7. @ outang: nie, nie sądzę, że koncert celowo zorganizowano w dzień święta katolickiego, ale podejrzewam, ze cała kontrowersja wokół tego terminu bardziej organizatorów ucieszyła niż zasmuciła – wiadomo: skandal, szum, news w Faktach, artykuł w Dzienniku, notka na blogu Jarka Szubrychta 😉

    @ Nautinoise: można na tej samej zasadzie zastanawiać się, czy jak ktoś nazwie mnie kretynem to podważa moją inteligencję. Nie? no to po co się denerwować, skoro można ze spokojem słuchać ubliżającego i czekać aż sobie pójdzie. Niestety (?) częściej emocje biorą górę w takich przypadkach.

  8. Myślę, że casus Madonna to egzemplifikacja innego problemu. Każdy muzyk (i nie tylko) może sobie (delikatnie mówiąc) wycierać buzię Chrystusem, Biblią, Matką Boską-słowem najcenniejszymi sprawami dla katolika. Wykorzystywanie męczeńskiej śmierci Chrystusa dla zabawy jest takim samym bestialstwem jakim by było podeptanie tefilinu, spalenie tory czy wysiusianie się na Gwiazdę Dawida. I tutaj „ukłon” w stronę tych wszystkich Darskich, Wiwczarków i innych Kozyr, którzy ochoczo sobie depczą coś co wielu (w tym niżej podpisany) uważa za święte.

    Działania wymierzone w katolicką świętość przypominają mi w swojej bestialskiej bezkarności palenie szalików, flag czy książek. Jak to mówią – za chińskiego Boga – Darski nie odważyłby się bluźnić przeciwko jakiejkolwiek innej monoteistycznej religii bo rozbiłby się o skałę politycznej poprawności, ostracyzmu albo fatwy. I nawiasem mówiąc słusznie.

    Simone Weil napisała w jednym z esejów, że immanentną cechą świętości jest jej podeptanie. Marne to pocieszenie, ale zawsze. A bluźniercy? Jak to mówią – kogo Pan Bóg chce pokarać, temu rozum odbiera. Trzeba się po prostu za nich modlić.

    Na marginesie – niebywałe są dla mnie – pojawiające się również w mediach – komentarze by rano iść na mszę a wieczorem na koncert Madonny. Ktoś kto będzie tego dnia partycypował w tych obydwu wydarzeniach cierpi na schizofrenię.

    • @ st cyco

      drugi akapit, jeśli przebrnąć przez jego początek z „łaciną na co dzień” w ręku, trafia w sedno 😉
      łatwo jest bluźnić, kiedy jest się w tłumie popleczników; ciekawe czy Doda-Lover zdobyłby się na ten szlachetny gest „bohaterstwa” podczas koncertu w Bejrucie…

  9. Ja również uważam, że nie ma w tym nic dziwnego, że niektórzy czują się obrażeni, albo przynajmniej zniesmaczeni niektórymi zachowaniami / wypowiedziami / tekstami / teledyskami Madonny. Jestem jak najdalej od tego, by Madonnom tego świata wolności wypowiedzi zabraniać, ale z tego samego powodu inni mają prawo do głośnego manifestowania swojego niezadowolenia.
    A poważniejszy nieco od tego wpisy felieton z Przekroju dot. koncertu Madonny już podlinkowałem.
    BTW, nie jestem stroną w tym sporze – nie wybieram się na koncert 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s