SMS z Open’era

Morza szum, piosenkarzy śpiew… Z plaży w Rewie i z lotniska w Babich Dołach niespecjalnie chce mi się wysyłać komunikaty w świat, tym bardziej, że deficyt snu dotkliwie daje się we znaki. Obiecuję poprawę i obszerną, obrzydliwie subiektywną relację najpóźniej we wtorek. Dzisiaj wykręcę się anegdotą, którą wczoraj sprzedał mi kolega.
Kolejką SKM na odcinku Sopot – Gdynia podróżuje spora grupka ludności z opaskami Open’era na nadgarstkach, w tym dwie wystrojone pannice, z identyfikatorami z napisem „Journalist” dyndającymi na dekoltach. Przeglądają program koncertów zaplanowanych na najbliższy wieczór.
Ty, patrz! Kapela Ze Wsi Warszawa! – ożywia się nagle jedna z nich.
Co to? Fajne? – pyta druga.
Nie wiem, nie znam. Z nazwy się napierdalam…

Advertisements

10 thoughts on “SMS z Open’era

  1. niezła lipa. jakiś czas temu, będąc przypadkowo w jadłodajni filozoficznej przed koncertem jakichś chłopaczków w krawacikach dane mi było wysłuchać eksperckiej dysputy na temat wyróżnień w „pulpie” (20 artystów na 20-lecie nowej polski, czy coś takiego):
    – the car is on fire dostali. słusznie?
    – nie.
    – moim zdaniem też nie. dalej?
    – miłość.
    – …
    – nie znasz?
    – nie.
    – ja też nie.

    the end.

  2. Ja właśnie dotarłam do domu z Open’era. I tak sobie myślę, że z dialogów zasłyszanych w SKM ( a podrożowałam pomiędzy Gdańskiem a Gdynią) można napisać niezłą rozprawę filozoficzno – socjologiczną. Podonie z kolejkowych dysput prowadzonych w oczekiwaniu na zapiekanki, kawy, piwo i tym podobne. :-)Również postaram się wszytsko opisać, ale jak odeśpię cztery zarwane noce.

  3. to jest dość ciekawa sprawa. Bo tak, z jednej strony dany dziennikarz muzyczny nie musi się znać na wszystkim. Nikt nie wymaga znajomości wszystkich kapel na literę „S”, grających indie rock z terenów Ohio. Z drugiej jednak strony, zespoły ogólnie znane i coś tam sobą reprezentujące, pasowało by znać.
    A całość potwierdza tylko to, że niekoniecznie odpowiednie osoby pracują na danych stanowiskach.
    A ludzie, którzy cos się na temacei znają siedzą w domu, bo nie mają np. znajomości

  4. Kapela? To taki, jeden z dwóch znanych, przykładów na to, że polski, no, dokładniej słowiański folk, to nie tylko przyśpiewki kieleckie i takie tam;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s