Dziedzictwo Davida Frosta

Można kląć na multipleksy w centrach handlowych, ale gdyby nie ten barbarzyński wynalazek, nie byłbym dzisiaj w kinie. Tymczasem wracając z zakupów zerknąłem, co tam grają i wylądowałem w prawie pustej sali na „Frost/Nixon” Rona Howarda (daleką drogę przeszedł od „Willow”). Świetny, kameralny dramat, rozgrywający się pomiędzy starym i doświadczonym wygą, a młodym wilczkiem, który długo nie zdaje sobie sprawy z tego, że porwał się z motyką na słońce. To film mówiony, którego finał w dodatku doskonale zna każdy, kto choć odrobinę interesuje się historią najnowszą, a przecież trzyma w napięciu jak najlepszy thriller…

Zamiast recenzji filmu, który szczerze polecam i którego premiery na DVD już nie mogę się doczekać, dwie uwagi na marginesie:

1) Mamy rok 1974. Nikt nie wierzy w powodzenie misji Davida Frosta, nikogo nie interesuje jego wywiad z Richardem Nixonem, prezydentem USA właśnie zmuszonym do złożenia urzędu. Sieci telewizyjne nie chcą kupić materiału, wypinają się reklamodawcy i sponsorzy. Powód? Telewizyjny showman, gospodarz talk-show o psach z dwoma głowami i Bee Gees nie powinien pchać się do świata wielkiej polityki. Od tego są prawdziwi dziennikarze. David Frost stawia na swoim i choć w filmie nie sposób mu nie kibicować, potem przychodzi refleksja… Frost może nie zburzył muru pomiędzy rozrywką a informacją, ale na pewno naruszył jego fundamenty. Potem przyszli inni, każdy następny posuwał się o krok dalej. Konsekwencje dobrze znamy. Dziennikarstwo informacyjne zastąpił infotainment. Kampanię wyborczą – festiwal piękności. Między innymi dzięki Frostowi mamy dziś cyrkowe popisy i nieustającą lawinę złotych myśli zamiast żmudnej, trudnej i nudnej dyskusji o konkretach. Dzisiaj nie tylko nikogo nie dziwi, że politycy goszczą w rozrywkowych talk-shows, ale programy tego typu stały się główną areną debaty publicznej i politycznej walki. Na pewno jest ciekawiej, niż przed 35 laty, ale czy lepiej? Czy dobrze się czujecie w świecie rządzonym przez telewizyjne programy rozrywkowe?

2) David Frost przygotowywał się do rozmowy z Richardem Nixonem przez kilka miesięcy, w dodatku wspomagany przez dwóch wybitnych ekspertów i czujnego producenta. Mój Boże, na jakiej planecie to się działo? Jak piękny mógłby być zawód dziennikarza, gdyby tak można się do każdego wywiadu przygotowywać przez tydzień choćby, nawet samemu, a potem spotkać człowieka i rozmawiać z nim bez pośpiechu, przez godzinę, albo i trzy. Teraz nikt nie ma na to czasu. Całe przygotowanie to pół godziny gorączkowego googlania, a wywiad – 20 minut z zegarkiem w ręku, bo menedżer (asystent/agent/PR-owiec – niepotrzebne skreślić) pogania i inni czekają. I jak tu się później dziwić, że w każdej gazecie, każdym portalu to samo siano, te same nudne odpowiedzi na te same sztampowe pytania? Ale przecież nikogo to nie obchodzi, nikt się tym nie interesuje, nikt nie zauważa, bo czas pędzi, wywiad opublikowany to już old news, trzeba trzaskać nowe, byle więcej, byle szybciej. Braknie miejsca w papierze to mamy internet, braknie miejsca na antenie głównej to zapraszamy do kanałów tematycznych. Nie ma czasu na jakość, kiedy nie nadążamy z ilością.

Advertisements

5 thoughts on “Dziedzictwo Davida Frosta

  1. Bo polityka to juz wyłącznie showbussiness. Patrząc na częstotliwość wystepów telewizyjnych Stefana „Pan kłamie/ Pan oszukuje/ To nieprawda” Niesiołowskiego i inych pacanów z każdej opcji politycznej zastnawiam się kiedy oni mają czas na „martwienie się o Polskę”.

  2. Frost startował z pozycji niezależnej, zainwestował w cały show swoją kasę, stąd tak długo się przygotowywał :). A na poważnie: dziś politycy to celebryci, którzy pojawiają się u Szymona i Kuby na równych prawach z Kasią Cichopek i innymi Mroczkami. Zacznijmy od tego, że w ogóle nie powinno ich tam być… Nie oglądam już żadnych programów publicystycznych, które kiedyś połykałem aż nazbyt zachłannie, szukając w nich naiwnie rozwiązania. A przecież tu nie o rozwiązania chodzi, a o stałą i niekończącą się konfrontację, bo medialne i się świetnie sprzedaje, jak jeden pan drugiemu panu rzuci parę przyjemnych słów.

    A film – zaiste – świetny, zresztą również o nim pisałem i w bardzo podobny sposób.

  3. Jarek>To film mówiony, którego finał w dodatku doskonale zna każdy

    Nie wiem jak Ty i inni czytelnicy/widzowie ale ja nie znałem wcześniej porażającego [copyright Wassermann] tekstu Nixona: „When the President does it, that means it is not illegal”

    29zebow>“Pan kłamie/ Pan oszukuje/ To nieprawda”

    No i sztandarowy tekst nie tylko Niesiioła ale i Leppera czy innych mężów stanu „ja Panu nie przerywałem”

  4. Przypomniał mi się ten fragment dotyczący infotainmentu jak obejrzałem po jakiejś dłuższej przerwie „Teraz My” tych dwóch dziennikarzy, których nazwisk jak zwykle nie mogę zapamietać, ale takich co wyglądają obok siebie jak Flip i Flap.
    Sam początek – prowadzący „lekko, dowcipnie i przystepnie” komentują wydarzenia z zeszłego tygodnia, patrząc na to mozna to było pomylić z Szymonem Majewskim. Wszyscy wyluzowani, radośni, a potem zmiana klimatu i pogadajmy sobie o eutanazji. I tylko kołacze mi się w głowie pytanie: „O co kurwa chodzi?”

    • 29 Zębów – Niestety, po ostatnim Teraz My miałem dokładnie to samo wrażenie – zacząłem gorączkowo sprawdzać w programie czy omyłkowo nie włączyłem TV zbyt wcześnie i nie oglądam Majewskiego. No właśnie w taką stronę to idzie… A politycy krążą całymi dniami po redakcjach – śniadania w radiu, dzień w TVN24, wieczory w innych stacjach. Może się mylę, ale chyba nie na udzielaniu wywiadów polega ich praca…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s