345 złotych

Worek cementu z Małogoszczy, klasa II (cena netto)

Akumulator Centra plus prawy (lewy jest trochę tańszy)

Telefon Samsung z ładowarką i kablem USB (gwarancja podbita, ważna do 2010)

Rondel VariaNova o pojemności 1,8 litra, oparty o najnowsze rozwiązania technologiczne (przyrządzanie posiłków stanie się teraz wspaniałym doświadczeniem, a jedzenie prawdziwą rozkoszą)

Lornetka, oferująca jasny i ostry obraz, z korpusem pokrytym gumą, częściowo absorbującą uderzenia

Szczęki hamulcowe (cylinderki) do Opla

Oryginalna dzienna sukienka do pracy z zaskakującym żabotem z tyłu (z miękkiej tkaniny niger)

Pulsometr Beurer, który nie tylko stanie się twoim osobistym trenerem, ale będzie również stał na straży twojego zdrowia, zapobiejąc przeforsowaniu organizmu

Biurko Dorotka 26 (z półką na drukarkę i wysuwanym blatem na klawiaturę na prowadnicach rolkowych)

Jedna z 12. rat czesnego na Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu (do wyboru, do koloru: Logistyka w Biznesie, Zarządzanie Sprzedażą i Marketing, Psychologia w Zarządzaniu, Zarządzanie w Turystyce, Zarządzanie Zasobami Ludzkimi, Zarządzanie Firmą lub Zarządzanie Jakością)

Płetwy Master Frog (o dużej sztywności pióra)

Nierdzewny plech do piekarnika (cokolwiek to jest)

Indywidualna analiza kolorystyczna (dzięki której możesz właściwie zestawić kolorystykę swojej garderoby oraz zaplanować jej uzupełnienie – nie popełnisz już więcej błędów przy zakupach!)

Radio samochodowe Pioneer (czyta empetrójki)

Flakonik perfum Dianthus (Jeśli zamkniesz oczy i podążysz za zapachem doświadczysz obecności kobiety w zwiewnej sukience, szeleszczącej pośród traw i drzew. Gdy je otworzysz ujrzysz bohaterkę miasta, ubraną w geometryczne wzory, metalowe ozdoby i grafitowe znaki. To współczesna księżniczka, która swą siłę czerpie z bogactwa przeszłości. Posiada silną charyzmę i ignoruje teraźniejszość. Nie jest świadoma przemijania. Jej byt mieści się w Dianthus, absolutnie osobistym zapachu)

Białe szpilki, ślubne (z kwiatkiem na pasku)

Kuchenka mikrofalowa Whirlpool (z funkcją Jet Start, czyli 30-sekundowym impulsem pełnej mocy mikrofal, który idealnie nadaje się do odgrzewania napojów i zup jednym dotknięciem przycisku)

Buty Magnum Stealth II, z suwakiem na boku (dla prawdziwych twardzieli)

Zlewozmywak Franke (struktura: jedwab)

. . . . .

Każda z tych fantastycznych rzeczy kosztuje jedyne 345 złotych. Każda jest w zasięgu twojej ręki! Wystarczy przez rok nie zawracać sobie głowy czymś tak głupim, niepotrzebnym i nieatrakcyjnym jak kultura.

Za Onetem: 345 zł wydaje w ciągu roku statystyczny Polak na kulturę – wynika z danych GUS. Najwięcej – 21 procent – wydatków statystycznego Polaka na kulturę stanowi opłata za telewizję kablową, 13 procent to abonament RTV, 12 procent – kupno gazet i czasopism. Na czwartym miejscu znalazł się zakup nowego telewizora, na piątym – zakup książek i innych wydawnictw (zapewne również płytowych), na szóstym – kupno biletów wstępu do instytucji kultury.

Wstydźcie się. Ja się wstydzę.

Advertisements

12 thoughts on “345 złotych

  1. A ja się zapytam: od kiedy to kulturę można zmierzyć pieniędzmi? W końcu to jest coś nieuchwytnego.

    Obecnie mamy dobę internetu – darmowego dostępu do wszelakiej kultury (pomijam to, czy jest on legalny, czy nie).

    Moim zdaniem nie jest źle, może nawet jest lepiej, niż kiedyś.

  2. jeżeli dysponuję dobrymi danymi, to minimalne wynagrodzenie w 2009 r. wyniesie 1276 zł (brutto), czyli 40 proc. planowanego średniego wynagrodzenia. lwia część tego idzie na podstawowe sprawy, takie jak czynsz, podatki i jedzenie. co w tym dziwnego, że statystyczny Polak wydaje w ciągu roku zaledwie 345 zł na kulturę? chyba jednak czego innego powinniśmy się wstydzić…

  3. Maćku, to chwalebne, że tak bardzo przejmujesz się losem najbiedniejszych, kiedy ja tu chcę przymierającym głodem dzieciom ostatnią skórkę chleba od ust odjąć i do opery ich wysłać. Przeczytaj uważnie – mowa o średnich wydatkach każdego Polaka, nie tylko tych z dolnych szczebli drabiny. Uwzględniając więc podane przez Ciebie cyfry, wychodzi na to, że średnia płaca miesięczna to 3190 zł, z czego 28,75 zł przeznaczamy na wydatki związane z kulturą. Ale uwaga! Większość tej kwoty to zakupy nowych odbiorników telewizyjnych, opłaty za kablówkę (wiem, wiem, chodzi o kanały „Mezzo” i „TVP Kultura”, bez nich jak bez powietrza) oraz pieniądze przeznaczane na gazety i czasopisma (jak mniemam „Fakt” też, pewnie i „CKM”, a może nawet „Wiadomości Wędkarskie”). Gratuluję Ci więc wrażliwości społecznej oraz dobrego samopoczucia – i wstydzę się dalej 🙂

    Crawley – tylko częściowo mogę się z Tobą zgodzić, bo kultura to nie tylko muzyka i amerykańskie seriale. Kiedy ostatnio ściągnąłeś z sieci książkę? 😉 A co z koncertami? Teatrem? YouTube ich nie zastąpi. Zresztą, magii kina też nie zastąpi.

  4. Zgodzę się. Książek nie lubię w postaci e-booków, choć ostatnio musiałem przebrnąć przez Żiżka w tej postaci. Niemniej, znam osoby, które czytają na kompie, choć to dla mnie nie jest to (ale ja lubię zapach papieru i druku). Koncerty, teatr? Wszystko fajnie, ale nie wszędzie jest tak cukierkowo. U mnie w mieście (100 000 luda) rzadko cokolwiek się dzieje. Koncertów nie ma prawie w ogóle, ostatnio grali Boysi. Z teatrem też licho, choć na pewno lepiej. Oczywiście można by zadać pytanie – gdyby się coś działo, to czy ludzie by na to chodzili?
    I fakt jest taki, że ludzie nierzadko wolą siedzieć w domu niż gdzieś wyjść. Głównym źródłem kultury jest internet i telewizja, koncert czy teatr można sobie obejrzeć w szklanym ekranie. Dla wielu główna impreza muzyczna to nierzadko tylko WOŚP, a to i tak ze względu na światełko do nieba (tegoroczne narzekania na brak normalnego światełka w Krakowie były straszne, do tego te pretensje do Drinkersów). I prawda dla wielu jest taka – po co płacić za coś, skoro można mieć coś podobnego (choć gorszej jakości) za darmo. Do tego może padać/być zimno/za ciepło, więc lepiej siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić. Dziś gadałem z kumplem i powiedział, że na koncerty droższe niż 5zł nie chodzi. I tak to już teraz jest.

    A pomijając to – jest dużo eventów darmowych. Dlatego też nie można zmierzyć kultury pieniądzem.

  5. Panie Szubrycht, przeczytaj pan uważnie – kwoty podane przeze mnie to kwoty brutto 🙂

    skąd wziąłeś to moje dobre samopoczucie to nie wiem, ale składowe rzeczonych 345 zł rzeczywiście nie napawają optymizmem.

  6. Hmmm, no dobra, ale zauważcie też „cóś” takiego, że często dobra sprzedaż „czegoś” (sakramentów, samochodów, telefonów) to też efekt marketingu, promocji. Czy któreś z popularnych mediów promuje kulturę? Bo smutne programy ze smutnymi Panami mówiących o zawartośći literatury w literaturze taką promocją nie są. Media publiczne, czyli te „misyjne”, promują „Gwiazdy robiące po lodzie” albo pieśni biesiadne. Telewizje muzyczne już ledwo mieszczą sie w tej kategorii nadając coraz więcej programów, w których głównym pytaniem nurtującym widza jest „kto kogo puknie?”. No więc do kultury docierają przede wszystkim Ci, którzy sami chcą poszukać.

  7. Jak to Kazik swego czasu trafnie ujął: „Widzę to co widzę i w ogóle się nie wstydzę – niech się wstydzi ten co robi, nie ten co widzi”.

    Widzę i się nie wstydzę, bo średnią nieco zawyżam 😛

  8. mamy kulturę taką jaką sobie sami tworzymy. ja się za nikogo nie wstydzę, bo płyty, książki i czasopisma kupuję regularnie. pieprzyć większość! VoiceOfCommonSense dobrze cytuje Kazika!

  9. Primo: artykuł pachniał mi sponsoringiem, nawet jeśli Sz.P.R.Sz. przytacza je „za” źródłem. Przypomina mi sie jedno z opowiadań R.Topora – bohater miał sny widziane przez wszystkich, a wtedy do akcji wkroczyli ambasadorzy różnych produktów oferując góry za projekcje z ich markami. Dokładie nie pamiętam zakończenia , ale na pewno żadnych profitów się nie doczekał.
    Secundo: 345PLN? dużo jak dla zwykłego zjadacza bułek – mnie. w zeszłym roku wydałem na remont chałupy więcej niz przez całe moje życie i moich najbliższych wydam na kulturę – jeśli wierzyć przytoczonej średniej.
    Tertio: co do roli tzw. artystów i zatem i ich tworów toczy sie dyskusja od tysięcy lat: formy dotowania lub jego braku, czy nie są czasem zwykłymi naciągaczami żerującymi na organiźmie społeczeństwa-dawcy, czy raczej jego dobrem, chlubą i wizytówką?
    Do przemyśleń

  10. Pingback: Problem z festiwalami « Noise for Music’s Sake

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s