Fryderyki odbite!

Nie dalej jak dwa dni temu, opisując rozdanie nagród Grammy, stwierdziłem, że to zabawa mejdżersów. Wymyślili ją sobie, czerpią z niej wymierne korzyści, więc strzegą miejsca przy korycie. A w Polsce? Tu wszystko się może zdarzyć. W tym roku niezależni ukradli mejdżersom Fryderyki i wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia raczej z trwałą zmianą układu sił, niż jednorazowym cudem nad Wisłą. Brawo!

W liczbach przedstawia się to mniej więcej tak, że w muzyce rozrywkowej Wielkiej Czwórce nie udało się zgromadzić nawet trzeciej części z 91 nominacji w 18 kategoriach. Ba, gdyby nie Sony/BMG z 19 nominacjami (Silver Rocket nie liczę, bo to samoróbka, Sony pełniło jedynie rolę dystrybutora), nie byłoby w ogóle o czym mówić: EMI wyskrobał ledwie 9 nominacji (z czego większość dla Feel, w dodatku za reedycję płyty z 2007 roku – jaja sobie robicie?!), a Universal i Warner ani jednej! Nie wstyd wam? Gigantów rozstrzelali niezależni, z Mystic i Kayaxem na czele, osłaniani na flankach przez Agorę i Polskie Radio.

Fryderyki zrobiły wielki krok w dobrym kierunku. Owszem, niektóre nominacje jak dawniej, budzą śmiech lub politowanie (Piotr Kupicha wśród najlepszych kompozytorów roku, deszcz nominacji dla Comy, Natalia Lesz wśród najważniejszych debiutantów, czy – z zupełnie innego powodu – skądinąd pięknie zinterpretowane przez Nosowską „Kto tam u ciebie jest?” wśród najlepszych utworów roku), ale w porównaniu z latami ubiegłymi, muszę przyznać bez bicia, jest dobrze:

1) Akademia Fonograficzna wreszcie zakumała, że składanek z „Najbardziej wakacyjnymi pierdołami ever” nie da się nominować właściwie w żadnej kategorii, a przecież majdżersi handlują głównie tego typu chłamem. Zamiast więc kasować kolejne kategorie, albo trzema wykonawcami na krzyż obsadzać wszystko, co się da, ktoś wreszcie zainteresował się muzyką spoza Wielkiej Czwórki. Oczywiście, wymagało to również aktywności ze strony mniejszych firm, które wreszcie uwierzyły, że zamiast narzekać na zmowę mają szansę powalczyć z dużymi. Bo dlaczego niby nie? Dawid przecież spuścił manto Goliatowi.

2) Konsekwencją powyższego jest pełne obsadzenie wszystkich kategorii, a nawet przywrócenie tego, czego ostatnio zabrakło. Tadam! Znowu mamy kategorię Heavy Metal (wierzę, że swoim głośnym narzekaniem tu i ówdzie również i ja swoje trzy grosze do tego dołożyłem) i Behemoth ściga się z Acid Drinkers, jak Pan Bóg przykazał, a nie z Heyem.

3) W pozostałych kategoriach też jakby mądrzej, a fakt, że najwięcej nominacji podzielili między siebie Ania Dąbrowska, Czesław Mozil i Maria Peszek oznacza, że Fryderyki 2009 mają dużą szansę trafić do rąk tych, którzy naprawdę na nie zasłużyli. O ile tylko ci, którzy teraz będą głosować, zechcą naprawdę nominowanych artystów posłuchać.

Zupełnie osobna sprawa to kategoria Najlepszy Album Zagraniczny, którą dziwnym trafem reformy ominęły. Niby to ja jestem ograniczonym metalowcem, ale tylko głusi mogą sądzić, że nowym wydawnictwom AC/DC i Metalliki należy się miejsce w gronie pięciu najlepszych płyt minionego roku. Drodzy nominujący, przestańcie tylko przy muzyce pracować, zacznijcie też jej słuchać.

Advertisements

13 thoughts on “Fryderyki odbite!

  1. Także dzisiaj miło pomyślałem o tych Fryderykach (na forum Acidów pojawiła się informacja o 3 nominacjach) i coś tak czułem, że to opiszesz. Nie wiem czyja jest to zasługa, że zwrócono uwagę na wytwórnie niezależne – pewnie Czesława, który wdarł się przebojem i udowodnił, że aby dobrze sprzedać płytę, nie trzeba być wydanym przez Mejdżersa. Jedyne, czego mi brakowało, to nominacji dla Behemotha w kategorii wideoklipów.

    A co do AC/DC i Metalisi, to pewnie wybrali ich na bazie sprzedanych albumów. W sumie przyznam, że chciałbym aby AC/DC zebrało tego Fryderyka – może wtedy by do nas przyjechali coś pograć. W końcu to jest ponoć ich ostatnia trasa, nie godzi się omijać kraju nad Wisłą.

  2. Hej, ale jakim cudem Śpiewający Czesław jest z jednym albumem w kategorii „alternatiff” a w drugiej „pop”? :- D Znaczy, że język polski czyni pop a Tesco nie po polsku jest już zbyt alternatywne?

  3. Nominacje dla Feela i Braci, a także większość nominacji dla Comy to żenada. Martwi jedynie jedna nominacja dla Pustek i kompletne pominięcie Afrokolektywu czy L.Stadt. A poza tym: zawsze Hey/Nosowska, zawsze Voo Voo, zawsze Dąbrowska, zawsze Peszek. Malutkie to podwórko mamy, malutkie.

  4. To, co mi się rzuciło w oczy po przejrzeniu pełnej listy, to kompletnie bzdurne nominacje w kategorii jazz. Przecież w tym roku aż kipiało od ciekawych jazzowych płyt (Sing Sing Penelope, bracia Oleś, Tymański, Mazolewski…) a w nominacjach mamy jakąś przypadkową konfekcję. Po drugie, jak zwykle bez sensu są nominacje w kategorii folk etno. Mam wrażenie, że komisja po prostu wrzuciła do grona nominowanych wszystkie zgłoszone płyty, a przecież nagradzanie Mazowsza, albo Balkaniki w roku, w którym ukazywały się np. rewelacyjne albumy z serii „Muzyka odnaleziona” to absurd. Skoro 90% sceny folkowej olewa ta kategorię to chyba można pomyśleć o jej likwidacji (kategorii, nie sceny ;). Analogicznie – po co kategoria „blues”? Albo robimy mnóstwo niszowych kategorii i porządnie je obsadzamy, albo ograniczamy się do głównego nurtu. Piszesz Jarku, że poziom Fryderyków się podniósł, ale przecież wystarczyłoby wycofać z konkursu trzech wykonawców (albo dwie wytwórnie) i wszystko byłoby po staremu… Czy ja wiem czy jest się z czego cieszyć…

  5. Drogi Panie Jarku!
    Ja też się cieszę że mejdżorsi dostali po tyłku! Należało im się!!Ale z drugiej strony-czy totentanz o metal?Czy Acid Drinkers naprawde nagralo taką dobrą płytę?dlaczego w nominacjach np. heavy metal nie ma płyt naprawdę ważnych kapel jak antigama , myopia, gortal, bloodthirst , infernal war,czy choćby Vadera(jeżeli można nominowac feel za reedycje to dlaczego nie vader za xxv)? Wszystkie nominacje w kategorii metal pochodzą z mystica.Wydaje mi się że Panowie jurorzy nie biorą pod uwagę muzyki ale to ile reklam w ich pismach , radiach , portalach itp.wykupiła dana firma….Także zmiana niestety wygląda na pozorną…A poza tym Czesław ma nominację w kategorii pop?Cieniutki ten nasz rynek…

  6. Crawley – to prawda, Behemoth powinien być nominowany za teledysk, choćby zamiast Sokoła i Pono, którzy raczej powinni śmigać w kategorii Piosenka Roku. Nie zgadzam się natomiast w kwestii AC/DC. Jakaś tam nagroda, o której zespół pewnie nawet się nie dowie, nie ma żadnego przełożenia na koncerty. A wyróżnienie za najlepszą płytę roku im się po prostu nie należy.

    MeeHau – podejrzewam, że to po prostu sprytny ruch Mystica. W jednej kategorii dwóch płyt wykonawcy pewnie nie można zgłosić, więc taką sztuczkę zrobili.

    słodko-gorzkie – Afrokolektywu brakuje, prawda. Podobnie jak kilku nazw w debiutach, choćby Snowmana. Co do Voo Voo, Dąbrowskiej i Peszek – no fakt, zawsze oni. Ale co poradzić, skoro znowu nagrali świetne płyty? Niech niezależni zgłaszają swoje historie, to tym fryderykowym wyjadaczom nie będzie tak łatwo rozpychać się we wszystkich kategoriach.

    Maćko – nie czuję się w jazzie tak mocny jak w gębie, ale choć wymieniłeś dobre płyty, nazywanie Wasilewskiego, Nagórskiego czy Barona „przypadkową konfekcją” to spore nadużycie. Zresztą nawet Aga Zaryan, najbardziej popowa z tego towarzystwa, sroce spod ogona nie wypadła. Więc nie, na „kompletnie bzdurne” nie ma zgody 🙂
    folk – jak 90% sceny folkowej, zamiast obrażać się na rzeczywistość, zgłosi lepsze płyty, to i obsada kategorii będzie mocniejsza. To samo z bluesem.
    Poza tym, nie piszę, że wszystko jest cacy i że lepiej być nie może. Oczywiście, może, ale ucieszyłem się, że drgnęło w dobrym kierunku.

    paulus – Acid Drinkers naprawdę nagrało taką dobrą płytę. Na pewno lepszą, niż większość wymienionych przez Ciebie zespołów. Co do Vadera – zgoda, mogliby być nominowani, gdyby ktoś ich zgłosił, bo…

    Wszyscy – …pamiętajcie o jednym! Jeżeli wytwórnia / artysta olewa Fryderyki, to nikt ich na siłę nie nominuje. Stąd nieobecność kilku tytułów i nazwisk, które mogłyby się na liście nominowanych znaleźć. No i mam nadzieję, że w przyszłości się znajdą, bo w tym roku widać jak na dłoni, że narzekanie w stylu: „Eee, i tak nas nie dopuszczą, bo tu mejdżersi rozdają karty” nie ma pokrycia w faktach. Wierzę, że Fryderyki da się naprawić i że takie naprawianie ma większy sens, niż wręczanie osobnych nagród przez każdą gazetę i rozgłośnię radiową.

    Uff, wybaczcie ten elaborat…

  7. Wydawnictwa AGORY to chyba powinny do NIKE startować, a nie do Fryderyków (to tak w nawiązaniu do jednego zeszłorocznego wpisu).

    Boję się, że gdy w kategorii „najlepsza oprawa graficzna” wygra Nosowska/Osiecka lub Ania Dąbrowska, to Macio Moretti zrezygnuje z grania i stanie się rozchwytywanym projektantem okładek dla najsławniejszych:)

    • A niechby nawet sprzedawali te płyty jako artykuły higieniczne dla niemowląt, byle ktoś zadbał o repertuar. A tak, poza rzeczami od Kitona, niemal sam kit…
      Macio niech wygra, wtedy będzie mógł podnieść stawkę za projekt i mieć więcej czasu na muzykowanie 😉

  8. Chyba, że pójdzie drogą Bogdana KOndrackiego, który po wyprodukowaniu debiutu Ani Dąbrowskiej grywa tylko ze Smolikiem, bo na resztę czasu brak 😉

  9. Jarku, doskonale wiem, że do Fryderyków artyści muszą zgłaszać się sami, ale wielu tego nie robi nie przez obrażanie się, ale po prostu do niczego im to nie jest potrzebne. Stąd nie wiem po co utrzymywanych jest parę niszowych kategorii, których obsada zaciemnia obraz polskiej sceny.
    Co do jazzu – artyści owszem zacni, ale ich zeszłoroczne płyty były słabe w porównaniu do wcześniejszych dokonań.
    Nawiasem mówiąc rzucił mi się tu w oczy jeszcze brak grupy Lao Che. Ten brak jest szczególnie znamienny bo wcześniej ten zespół zgłaszał swoje albumy do Fryderyków i chyba nawet coś tam dostał. Ruch na licie nominowanych jest więc dwustronny.

    • Wybacz, ale wciąż nie ma zgody. Po pierwsze „przypadkowa konfekcja” i „artyści zacni, ale płyty słabe w porównaniu do wcześniejszych dokonań” to dwie różnie rzeczy 🙂 A po drugie – „January” to słaba płyta? Daj pan spokój. I jakie konkretnie wcześniejsze dokonania Nagórskiego masz na myśli, skoro „Dedication” to jego samodzielny debiut? 🙂
      Lao Che to rzeczywiście wielcy nieobecni. Szkoda, bo mogliby wyrugować chociażby zupełnie od czapy nominowanych Braci. A więc to prawda – nominacjom daleko do doskonałości, wciąż nie oddają pełnego obrazu polskiej sceny. Ale – będę się upierał – coś drgnęło.

  10. Jakby była we wszystkim zgoda, to by nie było dyskusji :). Z niektórych sformułowań chyba faktycznie muszę się wycofać, ale dalej się upieram że obsada kategorii „jazz” jest podyktowana raczej tym kto się akurat zgłosił niż stanem faktycznym AD 2008. Tyle 🙂

  11. Tego typu nagrody nigdy nie oddają obrazu polskiej sceny muzycznej – chyba, że wziąć pod uwagę tych, których brakuje, nie tych obecnych 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s