Koniec roku

Okropnie się zaniedbałem. Niestety (chociaż nie, właściwie – na szczęście) końcówka pracowitego roku była pracowita aż nadto. Za dnia MySpace nasz czynimy ogromnym 🙂 a po nocach pisuję teksty dziennikarskie, o różnych ciekawych ludziach. Ostatnio o Woodym Allenie (to będzie w Przekroju), Elvisie i Baracku Obamie (te dwa w Machinie)… Ten pierwszy wiązał się z przeczytaniem wywiadu-rzeki z reżyserem i odświeżeniem sobie co fajniejszych jego filmów („Zelig” niezmiennie rządzi, podobnie jak „Miłość i śmierć”, ale „Purpurowa róża z Kairu” przesunęła się w rankingu o kilka oczek w górę). Nie mogę narzekać na taką pracę, no nie mogę, mimo zarwanych nocy 🙂 Fajnie byłoby zobaczyć ten koncert Allena w Kongresowej, ale jeśli w Święta spadnie śnieg – oby! – nie zrobię tego młodzieży i nie skrócę pobytu w górach tylko dlatego, że tatuś chciałby sobie nowoorleańskiego jazzu z Nowego Jorku posłuchać.
Elvis Presley to wdzięczny temat, ale tym razem był wdzięczny bardziej, bo zanim zabrałem się do pisania, Naczelny podrzucił mi pyszną lekturę obowiązkową, czyli DVD z trzema odcinkami „Ed Sullivan Show”, w których wystąpił Król. Najfajniejsze jest to, że wydawca wrzucił na płytę całe programy, od planszy sponsorskiej w czołówce, przez zapowiedzi, tresowane psy, żenujących iluzjonistów i reklamy samochodów oraz ubezpieczeń w środku. Dzięki temu można zobaczyć i posłuchać nie tylko, jak nam śpiewał Elvis Presley, bo to żadna nowość, ale można poczuć kontekst, przynajmniej w pewnym stopniu wyobrazić sobie, jak mogli go odbierać widzowie przyzwyczajeni do tego, co działo się zwykle w „Ed Sullivan Show”.
O Obamie, a właściwie o tekście, który napisałem o Obamie, nic nie powiem 🙂 Poza tym, że w styczniowej Machinie będzie 🙂
Co jeszcze? No tak, podsumowaliśmy w Przekroju rok. Całkiem nieźle to wyszło, chociaż nie mogę odżałować, że nie udało się wepchnąć Tv On The Radio na pierwsze miejsce. Ten Portishead wszystkich nas zaskoczył, ale co robić, takie są uroki demokracji 🙂 Jeśli ktoś nie zna, to polecam znajdujący się bodaj na miejscu 7 zestawienia Pivot i ich „O Soundtrack My Heart”. W moim prywatnym rankingu to jest właśnie album roku…
O czym jeszcze powinienem był napisać, a nie napisałem? Koncert The Residents wyśmienity, a cały ten koncept z królikiem, Apokalipsą, YouTube i bratem zaginionym na Patmos – po prostu palce lizać. Przy okazji obkupiłem się nieźle na stoisku, bo dostanie płyt Residents nawet w sklepach muzycznych cywilizowanego świata nie jest najłatwiejszym zadaniem. A przez sieć owszem można, ale ciągle zapominam. Zresztą tego nie da się porównać z wielogodzinnym buszowaniem w dobrym sklepie muzycznym…
Nie napisałem też nic o konferencji i koncercie MusicXport Poland, więc szybko: pomysł na promocję polskiej muzyki za granicą świetny, choć pewnie realizacja nie będzie taka łatwa, bo mam nieodparte wrażenie, że ludzie w ogóle coraz mniej interesują się muzyką, że przestaje być ważna i pełni tylko rolę tła do naszego życia, dźwiękowej tapety, która ma miło szumieć i to wystarczy. Ups, sorry za tę kasandryczną dygresję 🙂 Miało być o MusicXport Poland… Mini-festiwal bardzo udany, zatrzęsienie fajnych ludzi, sporo świetnych zespołów, chociaż widziałem tylko strzępy koncertów, bo na zapleczu trzaskałem wywiady. Zobaczycie je na MySpace. Niektóre, jak Mitch & Mitch czy Dick4Dick, zmienią Wasze życie.
MusicXport Poland to jeszcze gra planszowa, wiadomo – ale o tym innym razem…

PS. Last but not least, klip który od kilku dni poprawia mi nastrój…

Advertisements

5 thoughts on “Koniec roku

  1. ciekaw jestem tego tekstu o Obamie, bo przynajmniej pośrednio dowiem się o poglądach politycznych Pana Jarka. Choć z drugiej strony nie wiem czy to dobry pomysł w przypadku dziennikarza muzycznego…

    • Uprzejmie donoszę, że niczego o moich poglądach politycznych w tym tekście nie ma 🙂
      A z drugiej strony, dlaczego dziennikarz muzyczny (choć czuję się raczej dziennikarzem „popkulturowym”, nie tyle muzycznym) nie ma prawa do poglądów?

  2. spoko, spoko jestem niezły inkwizytor więc co nieco tam wyłowie :)a pisząc serio to mam lekką alergię na widok nazwiska Obamy, stad może lekko irracjonalny niepokój,że jeden z moich ulubionych dziennikarzy będzie dokładał swoją cegiełkę do popularności tego „Pana” w naszym uroczym kraju. Ależ drogi Jarku (poufałość mam nadzieje nie za duża)każdy człowiek (a już na pewno dziennikarz popkulturowy :))powinien mieć poglądy polityczne i je realizować. Na ocenę artykułu- bez uprzedzeń i przypuszczeń- przyjdzie czas po jego lekturze…:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s