Nieznośna lekkość bytu

Wczoraj wspomniałem o nieszczęśniku Salierim, który być może niezasłużenie robi w popkulturze za świnię tak zazdrosną i szkodliwą, że wszystkie inne świnie ma pod sobą. Ale co tam Salieri, to przecież było tak dawno, że w gruncie rzeczy nie myślimy o nim jak o człowieku z krwi i kości, jest tylko symbolem, grubą kreską kreślonym szkicem, zbiorem cech… Co innego Milan Kundera. Wstrząsnęła mną wiadomość, że w latach 50. smarkaty Kundera mógł donieść czechosłowackiej bezpiece na niejakiego Dvorzaczka, któremu zresztą wówczas groził wyrok śmierci (odsiedział 14 lat, żyje do dziś). Wstrząsnęła mną nie przez swój historyczny ciężar gatunkowy, bo takie to były czasy i jeszcze długo o jednych będziemy się dowiadywać, że donosili, a o innych, że na nich donoszono. Poruszył mnie owego newsa wymiar, że się tak wyrażę, artystyczny. Dla przykładu, okrycia profesora Wolszczana mają wartość bezwzględną, niezależnie od treści meldunków, które uczony składał swojemu oficerowi prowadzącemu – pulsar pozostaje pulsarem i już, inaczej być nie chce. Niestety, jeśli potwierdzi się informacja, że Kundera naprawdę Dvorzaczka esbekom wydał, wywróci to cały jego pisarski dorobek do góry nogami. Nie żeby „Żart” czy „Nieznośna lekkość bytu” stały się nagle gorszą literaturą, ale w nowym kontekście nabierają zupełnie innych znaczeń. Pojawia się w nich drugie dno, zamulone, zaszlamione, zamieszkałe przez stwory, o których istnieniu wolelibyśmy nie wiedzieć. Tym bardziej, że książki Kundery to nie jest zwykła literatura, nie psychologiczne fiu-bździu o tym, że pan poznał panią (choć oczywiście też), ale przede wszystkim ważne świadectwo tamtej epoki i zarazem sąd nad nią.

Pisarz zaprzeczył doniesieniom, twierdzi, że dokumenty ujawnione przez czeskich lustratorów to „zagadka” (swoją drogą, niezły tytuł dla potencjalnego sequelu „Żartu”). Ale nawet jeśli Kundera mówi prawdę, nawet jeśli to tylko fatalne nieporozumienie, cień nieufności pozostanie. To jest w tym wszystkim najgorsze.

Advertisements

2 thoughts on “Nieznośna lekkość bytu

  1. Witam

    Podobnie jak pana, bardzo poruszyła mnie informacja o możliwej współpracy autora jednych z moich najważniejszych książek, Gorąco wierzę, że cała historia jest jakimś nieporozumieniem. Czymś w stylu opluwania Herberta u nas.

    pozdrawiam

  2. Zgadzam się, że w przypadku tego pisarza ma to znaczenie ale… Pewnie nauczył mnie tego Gombrowicz, żeby nie widzieć w pisarzu – patrząc przez pryzmat jego książek – autorytetu moralnego. „Pisarz to ktoś, kto w większym niż my stopniu zajmuje się literaturą”, chyba jakoś tak to było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s