Siódme: Nie kradnij

Amerykański Warrior Soul to zespół w pewnych kręgach kultowy, co zwykle – a już na pewno w tym przypadku – oznacza, że nie gra zbyt fajnie i sprzedaje mało płyt. Mieli swoje pięć minut na przełomie lat 80. i 90., ale nikt już o tym nie pamięta. Potem przez parę lat nie istnieli, ale nikt nie zauważył. Później się reaktywowali, ale też nikt nie zauważył. Sfrustrowani muzycy postanowili więc przejść do historii… kradnąc tytuł płyty formacji Guns N’ Roses. Tak jest. Za kilka dni ukaże się płyta „Chinese Democracy”, autorstwa Warrior Soul właśnie. Wszyscy już o tym piszą.

Moja pierwsza reakcja? Śmiech oczywiście. Jestem fanem Guns N’ Roses, ale – jak przystało na fana tego zespołu – mocno już wkurzonym histeryczną osobowością Axla i znudzony niekończącym się czekaniem na „Chinese Democracy”. Fajnie – pomyślałem – że ktoś dał Rose’owi prztyczka w nos. Ale za chwilę przyszła refleksja. Axl Rose sobie taki tytuł płyty wymyślił dekadę temu z okładem i obwieścił światu. Wolno mu. Podobnie jak wolno mu było później w nieskończoność premierę albumu przekładać, bo to jego zespół, jego płyta, jego kariera i łachmytom z Warrior Soul nic do tego. Zresztą, gdzie tam drobnemu poślizgowi Guns N’ Roses do wyczynu Briana Wilsona, który „Smile” ukończył i wydał niemal 40 lat po rozpoczęciu prac… Jeżeli więc Axl tytułu owego nie zarejestrował (bo jeśli tak zrobił to jego prawnicy zrobią Warrior Soul z dup jesień średniowiecza), to i tak należy do niego przez zasiedzenie. Nawet jeśli nigdy tej płyty nie wyda, gdyby miała pozostać wyłącznie w sferze press-releasów, mitów i anegdot. „Chinese Democracy” = Guns N’ Roses.

Żeby to odpowiednio skomentować muszę nawiązać do klasyki. Filmowej. Przyszło mi bowiem do głowy, że gdyby Salieri dowiedział się, że Mozart pracuje właśnie nad „Czarodziejskim fletem”, sam ani chwili nie zawahałby się nazwać tak swojej nowej kompozycji. No i co z tego? Nic. Nigdy byśmy się o tym nie dowiedzieli, bo po co mielibyśmy o Salierich tego świata, nawet najbardziej przebiegłych i dowcipnych, pamiętać? O Warrior Soul też za parę lat nikt nie będzie pamiętał, za to o Guns N’ Roses, nawet jeśli „Chinese Democracy” (ta prawdziwa „Chinese Democracy”) okaże się klapą, owszem.

PS. Swoją drogą, biedny Salieri (nie sądzę, żeby sam prowadził swojego majspejsa, ale posłuchać muzyki można ;-)), za sprawą „Amadeusza” na zawsze pozostanie symbolem zawistnej miernoty. A ponoć nie ma dowodów na to, że z Mozartem konkurował. Nie mówiąc już o dowodach na to, że był szują. No, ale to już zupełnie inna historia.

Advertisements

2 thoughts on “Siódme: Nie kradnij

  1. Pingback: Płyty nierozpieczętowane « CHACIŃSKI

  2. skąd masz pewność, że Axl ma histeryczną osobowość?słyszałam, że jesteś mocno ……………………. ale czy powinnam to upubliczniać jeśli nie jestem tego pewna i nie mam na to dowodów. nieładnie…
    Jako szanowany, przeze mnie między innymi, dziennikarz muzyczny może powinieneś spojrzeć szerzej ( za tzw. histerią Axla kryje się historia parudziesięciu osób i kilku co najmniej firm, które z chęcią podtrzymują taki jego obraz – bo mają w tym INTERES ( taki w dolarach)- a nie pitolić jak Twoi zakompleksieni koledzy po fachu…?
    Z uszanowaniem. Koleżanka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s