Berlin w Warszawie

Miesiąc nie minął (albo minął ledwie), a ja widziałem na żywo Boba Dylana i Lou Reeda… Ech, się żyje 🙂 Koncert Reeda w Kongresowej przepyszny. Po pierwsze dlatego, że lubię „Berlin” i okazało się, że na żywo lubię bardziej. Bartek Chaciński twierdzi, że na dysku się to zestarzało, z czym – z wielkim ociąganiem, tylko w ostateczności, a i to trzymając za plecami skrzyżowane palce lewej ręki – mogę się zgodzić. Na żywo jednak to, co trąci patyną na płycie, zabrzmiało bardzo… hmm… żywo i aktualnie. Szkoda tylko, że Kongresowa wypełniona ledwie do połowy. Faktycznie, jest w tym jakaś niesprawiedliwość dziejowa, że Lou Reed za „Berlin” został w swoim czasie zrównany z błotem, a parę lat później Pink Floyd za „The Wall” wyniesiony pod niebiosa. Gdyby przyjechali do Polski z tą płytą, pewnie stutysięczny stadion sprzedałby się w dwa dni. Dzisiaj wiem już na pewno, to co podejrzewałem wcześniej. „Berlin”, w gruncie rzeczy bardzo podobny do „The Wall”, został nagrany za wcześnie, był zbyt osobisty, nie tak gładki jak „The Wall”, nie tak przebojowy i powstał w Ameryce. Jestem pewien, że gdyby Reed nagrał taką płytę w Europie, sprawy potoczyłyby się inaczej…
No, ale wracając do koncertu – jeśli ktoś bał się, że „Berlin A.D. 2008” zdominują dęciaki, chór dziewic, skrzypce i inne fajerwerki, bał się niepotrzebnie. Koncert zdominowały gitary. Potężnie, rasowo brzmiące, rockowe gitary. Reed wciąż jest mistrzem dźwięku, jego instrument brzmiał niesamowicie, nawet, a może szczególnie, w najprostszych patentach, za to towarzyszący mu Steve Hunter przejął na siebie rolę pana od popisów. Takich rasowych solówek nie słyszałem dawno, ale sprawdziłem kto zacz i już się nie dziwię. Facet grał z Cooperem, Lee Rothem, Aerosmith… Jest jednym z tych mistrzów drugiego planu, których nazwisk nikt nigdy nie pamięta, a bez których muzyka byłaby o wiele uboższa.
Jutro Ministry. Się żyje 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s