Mój MySpace

Długo mnie nie było, wiem i wszystkim miłym ludziom, którzy przypominali mi, że bloga nie wolno traktować po macoszemu – ze szczególnym wskazaniem na człeka, który dopadł mię na tę okoliczność na świetnym skądinąd koncercie Metalliki 🙂 – z serca dziękuję za zainteresowanie. Tematów do wpisów wokół aż nadto, ale czasu niestety brak. Upiekło się więc Isis Gee (inni ją zmasakrowali, ja już się nie będę pastwił), upiekło paru innym luminarzom krajowej i zagranicznej estrady, nie skorzystałem też z okazji do tego, by porozwodzić się dłużej w temacie mej mniemanej mizoginii i pogłębiającego się (z wiekiem, a jakże!) ageizmu. No, ale idzie ku lepszemu i przerw ponad miesięcznych (oj) już nie będzie.

Powód mojej przeciągającej się nieobecności na tym blogu jest w gruncie rzeczy prozaiczny – nawał pracy. Kto tego nie zna? Ale ja ośmielę się pochwalić szczegółami, jako że sprawa ta może Państwa zainteresować. Otóż lada moment rusza MySpace Polska. Nie jakaś tam podróba, czyli licencja, ale regularny MySpace, tyle że z polskim interfejsem i treściami adekwatnymi do zainteresowań melomanów (ale też fanów kina i innych fajnych rzeczy) znad Wisły (pełny dostęp do światowych zasobów oczywiście zachowamy, nie jesteśmy samobójcami). To właśnie przygotowywanie polskiego oblicza tego serwisu wyrwało mi z życiorysu ostatnie dwa miesiące, ale myślę, że warto było… O czym i Państwo będziecie się mogli lada moment przekonać, bo za dni kilka, może kilkanaście odpalamy. Na pewno dam znać i z drżeniem serca wyczekiwał będę zarówno konstruktywnych uwag, jak i staropolskiego „wypier….” – no bo po co nam MySpace jakiś, skoro mamy rdzennie piastowskie serwisy społecznościowe? Otóż mam taką skromną nadzieję, która wręcz graniczy z podszytą szaleństwem pewnością, że MySpace to nie jest po prostu serwis społecznościowy, że będzie w Polsce (tak jak ma to miejsce w innych krajach) brakującym ogniwem pomiędzy amatorskimi, ale ambitnymi serwisami muzycznymi, a mediami masowego rażenia, któym na promocji muzyki nijak nie zależy. Pomysłów mamy pełne głowy i jeśli choć część szczęśliwie wypali, to będzie fajnie. Bardzo fajnie. Nieprzyzwoicie fajnie. Trzymajcie kciuki!

Co z „Przekrojem”? A dziękuję, wszyscy zdrowi. Moi przełożeni z Wiejskiej byli na tyle mili, że póki co pozwolili mi mieć ciastko i zjeść ciastko. I choć na pisanie czasu jakby mniej, wciąż mam przyjemność zajmować się tam stronami muzycznymi i bezczelnie promować na łamach tygodnika z tradycjami swój przetrącony gust muzyczny oraz – na szczęście – nieco bardziej światowy i aktualny gust moich szanownych współpracowników 🙂

Czytajcie więc mili ludzie „Przekrój” i nurzajcie się w mocno udźwiękowionych odmętach MySpace – zapraszam serdecznie i obiecuję sporo mocnych wrażeń. Z łatwością mi to przychodzi, bo w końcu jestem mocny w gębie…

Advertisements

8 thoughts on “Mój MySpace

  1. Cześć Jarku,welcome back:)

    Koncert faktycznie był cudowny,a następny na którym się spotkamy będzie jeszcze lepszy,nie mam co do tego żadnych wątpliwości,choć zupełnie inny.

    Czekam na MySpace Polska z niecierpliwością. Jaką Ty będziesz pełnił tam rolę?

    Pozdrawiam.

    PS. Do zobaczenia czternastego sierpnia w Warszawie:)

  2. Dobrze mówisz matziek,zmarnować taką szansę to grzech śmiertelny.Jarek jest jednak usprawiedliwiony,bo na koncercie Neurosis już był,a rodzina faktycznie jest swięta.Amen:)

  3. a propos „Czaru Par” w „P”, to polecam jeszcze elektryczny „Matt and Kim”, czy choćby Blood Red Shoes. 😎
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s