Miesiąc z Current 93

Jakiś czas temu wpadłem na pomysł, by szerzej opisać w „Przekroju” twórczość, czy raczej niezwykłą postać, Davida Tibeta. Ale Bartek, obecny wice naczelny, wówczas szef kultury, zaprotestował, zupełnie słusznie dowodząc, że lider Current 93 to persona w naszym kraju niemal zupełnie anonimowa i musielibyśmy mieć naprawdę dobry pretekst, by taki tekst na kolegium przeforsować. I kilka tygodni temu odpowiedni pretekst się pojawił, za sprawą Maćka z Job Karma, organizatora wrocławskiego koncertu Current 93. Dzięki pomocy tego samego Maćka udało mi się porozmawiać z Tibetem parę dni przed wizytą zespołu w Polsce. To była bardzo długa, interesująca rozmowa, która wymagała ode mnie niezłej gimnastyki umysłowej, bo konwersacja z takim dziwakiem i erudytą nawet w języku polskim wymagałaby sporej koncentracji i czujności, a co dopiero powiedzieć o języku Szekspira… Owocem tej rozmowy był duży artykuł w „Przekroju”, szczerze wierzę, że ciekawy nawet dla tych, którzy nigdy wcześniej nie zetknęli się z muzyką Current 93. Uradowany jak rzadko owocem swej pracy, podzieliłem się z artystą kopią artykułu i… dostałem w pusty łeb. Po jaką cholerę się wychylałem?! 🙂 Artysta raczył mnie bowiem zrugać na okoliczność towarzyszących tekstowi ilustracji. Nie podobało mu się to, zupełnie nie zrozumiał tamtego, ten znak jest kompletnie bez sensu, na tamtym zdjęciu źle wyszedł. Ech…
Nie żebym nie przywykł już do humorów artystów, ale tym razem sprawa była o tyle poważna, że złość Davida przekreśliła moje szanse na zobaczenie londyńskiego koncertu grupy. Biletów w wolnej sprzedaży już bowiem nie było, a asystent Tibeta, zapewne świadom powodów gniewu swojego pryncypała, nawet nie raczył odpowiedzieć na moje pytanie o to, czy dysponuje jakąś dodatkową pulą wejściówek (odpłatnych, a jakże). Pogodziłem się już z tym, że nie zobaczę Current 93 na scenie, nie tym razem. Przeznaczenie widać chciało inaczej. Kiedy grali we Wrocławiu, byłem bowiem w Londynie. Potem pojechali na dwie sztuki do Moskwy, ale ja musiałem być wtedy w Berlinie. Owszem, do Berlina też zawitali, również na dwa koncerty, zaraz po występach w Rosji, ale akurat tamte dwa dni musiałem spędzić w… Moskwie. (o powodach tych moich podróży, związanych z poważnymi zmianami w mym życiu zawodowym, napiszę już wkrótce) Został tylko Londyn. No, ale jak już pisałem, w Londynie bilety dawno wyprzedane.
I tutaj na scenę wkracza dziarskim krokiem kolega Paweł, w pewnych kręgach zwany Grindakiem, od jakiegoś czasu rezydujący w stolicy UK. Do perfekcji opanował metody dostawania się na koncerty na które nie można się dostać, więc sobie tylko znanym sposobem załatwił mi bilet nie dość, że tani (czyli w cenie niemal z przedsprzedaży), to jeszcze w drugim rzędzie! Tak jest, byłem tam! Udało się 🙂
O samym koncercie długo rozpisywał się nie będę, bo jeszcze nie ochłonąłem. Spodziewałem się sennych, akustycznych klimatów, raz na pół godziny urozmaiconych jakimś bardziej intensywnym dźwiękiem, a dostałem… uff, to było intensywne! Dziesięcioosobowy zespół (w tym Baby Dee, która zagrała świetny solowy set na otwarcie oraz Andrew WK na gitarze!) najwyraźniej doskonale się bawił, masakrując proste piosenki Current potężnym, niemal metalowym brzmieniem i rozedrganym, psychodelicznym truchtem-kłusem- galopem od wyważonego początku do hałaśliwego finału, który kojarzyć się mógł z Sigur Ros czy Godspeed You! Black Emperor. Choć bosonogi David był nadmiernie pobudzony albo (i?) nieźle podpity, doskonale panował nad ceremonią. Nie skłamię, że doskonale śpiewał, bo tego akurat zupełnie nie potrafi robić, ale tę drobną niedogodność zrekompensowali nam jego goście: Marc Almond („Zaśpiewam wam wiersze rosyjskiego poety, który był dekadentem, alkoholikiem, narkomanem i homoseksualistą. Jak tu go nie lubić?” – chodziło o Erica Stenbocka, niezupełnie Rosjanina, ale nie czepiajmy się szczegółów) i Antony Hegarty (dlaczego tylko jedna piosenka???). W ramach niespodzianki byliśmy również świadkami kuriozalnej improwizacji Current 93 na temat powieści o dandysie w zaświatach, napisanej przez przyjaciela Davida. To wtedy padły słowa po których wybaczyłem mu tę niezasłużoną awanturę o artykuł w „Przekroju”: „Wiecie, mam naprawdę dziwnych przyjaciół. Ale póki co, nie spotkałem nikogo bardziej pretensjonalnego od siebie…”
No dobra, David, nazwijmy sprawy po imieniu. Może i jesteś pretensjonalny, i na pewno jesteś nadmiernie przewrażliwiony na swoim punkcie, ale nie da się ukryć, że zagrałeś jeden z najlepszych koncertów, jakie widziałem w życiu. Dziękuję.

Reklamy

5 thoughts on “Miesiąc z Current 93

  1. artykuł był wporzo! szkoda, ze taki krutki 😦

    co do koncertu w Londynie, z tego, co słyszałam, to David się nie popisał! krótki wpis koleżanki:

    Re the Current 93 show: I ever so slightly resent having paid £40 to watch David’s drunk and disorderly conduct on stage, falling here and there, spilling a bottle of wine and shreaking out lyrics in sound barrier breaking tones that would wake the dead.

    ps.może jakiś artykuł o Dee? 😉

    Pozdrawiam,ss

  2. David nie patrzy na swoją współpracę z Douglasem P. w ogóle, a dziennikarze dostali przykaz, żeby nie poruszać tej kwestii w rozmowie.

  3. sivi – wszystko zależy od nastawienia, bo jeśli ktoś chciał posłuchać folkowego / eterycznego / śmiertelnie poważnego Current to mógł żałować każdego pensa wydanego na bilet. Ja, mimo szoku, świetnie się bawiłem. Większość publiczności chyba zresztą też.
    o Dee? Kto wie, jeśli tylko będzie dobry pretekst 🙂
    Kub – miałem zbyt mało miejsca, by zajmować się zamierzchłą przeszłością, w dodatku zupełnie nieznaną 95% czytelników Przekroju. David nawet coś tam zeznawał, z własnej nieprzymuszonej woli, ale doszedłem do wniosku, że to co mówi o Britney jest ciekawsze 🙂

  4. Pingback: W nawiązaniu i z zaangażowaniem « netmuzyka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s