Prywata czyli Skórzane Zoo

No, przyznajcie się. Każdy chociaż raz wpisał swoje nazwisko w google’a, by sprawdzić, co wyszukiwarka ma nam na nasz temat do powiedzenia. A kiedy ktoś ma szczęście (nieszczęście?) legitymować się nazwiskiem tak rzadkim, jak niżej podpisany, przy okazji łatwo się zorientować, co szanowna familia porabia. Zarówno ci jej przedstawiciele, których egzystencję choćby mgliście sobie uświadamiałem, jak i ci, o których istnieniu nie miałem bladego pojęcia…

Melanie. Obywatelka Wielkiej Brytanii, mniej więcej w moim wieku i o identycznym jak moje nazwisku. Do niedawna wyczynowo i ze sporymi sukcesami uprawiająca kolarstwo, dziś przede wszystkim wokalistka punkrockowego zespołu Leather Zoo. Fajnie grają, nie powiem, trochę jak Ramones… Skąd się wzięłaś dziewczyno w tej Anglii z germańsko brzmiącym i z polska zapisanym nazwiskiem? Z tymi blond włosami, nosem z Miasta Nosów i dziwnie znajomymi rysami twarzy… To przecież nie może być przypadek!
I nie jest. Cofamy się w przeszłość, do drugiej wojny światowej. Podkarpacie, okolice Dukli. Niemieckie ciężarówki, z naczepami krytymi burozieloną plandeką, zatrzymały się na skraju wsi. Słychać płacz, szczekanie psów, lament kobiet i pokrzykiwanie niemieckich żołnierzy. Nie, nie pacyfikacja. Na tym terenie rzadko dochodziło do masowych mordów, rzadko było słychać strzały. To po prostu kolejna wywózka młodych i silnych Polaków do pracy, do Rzeszy. Dwaj bracia, Staszek i Michał, trafili nieźle – do austriackiego bauera, który dobrze ich traktował, pracą nie zamęczał, nawet pozwalał na jakieś tam szczątkowe życie prywatne. Dlatego kiedy wojna się skończyła, obu braciom bardzo śpieszyło się do ożenku. Śluby wzięli jeszcze we włoskim obozie dla przesiedleńców. Po czym Staszek ze swoją żoną Anną (i rosnącą w jej brzuchu Stanisławą, starszą siostrą mojego ojca) wrócili w rodzinne strony, a Michał ze swoją wybranką Olgą – nie. Zdecydowali się ruszyć w drugą stronę, na Zachód. I tak na dobrą sprawę tyle o nich w mojej rodzinie słyszano…
Dalszy ciąg opowiedziała mi Melanie. Michał z Olgą osiedlili się w Anglii. Mieli dzieci, te dzieci też miały dzieci, w tym niepokorną smarkulę, która siłę odziedziczyła po dziadku (te jej rowery!) a zainteresowanie punk rockiem Bóg wie po kim, no ale święcie wierzę, że to po prostu musimy mieć w genach… Olga zmarła kilka lat temu, Michał żyje i cieszy się – jak na swój wiek – całkiem dobrym zdrowiem. Mam nadzieję, że uda mi się go odwiedzić tego lata. Swojego dziadka nie poznałem, zmarł parę miesięcy po moim urodzeniu, więc może chociaż uda mi się poznać jego brata? No i koniecznie wybiorę się na koncert Leather Zoo, którego od jakiegoś czasu jestem pierwszym polskim fanem, bo przecież inaczej nie wypada 😉

Dziękuję Ci Google

PS. Na stronie Leather Zoo do niedawna instruowano potencjalnych fanów, że „Szubrycht” należy wymawiać mniej więcej jak „shoebox” 🙂 Już ja im dam pudełko po butach…

Advertisements

2 thoughts on “Prywata czyli Skórzane Zoo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s