Fryderyki czas rozdać

Znowu nominowali się do Fryderyków. I nominacje owe dowodzą dwóch rzeczy. Po pierwsze – wiem, to żadne odkrycie – kiepsko z polską muzyką popularną. Po drugie – uwaga, kiedy na to wpadłem poczułem się jak Newton pod jabłonią! – wielce szanowni przedstawiciele rodzimej branży muzycznej nie słuchają muzyki. O czym najlepiej, czyli najgorzej, świadczą nominacje w kategorii Najlepszy Album Zagraniczny, czyli Foo Fighters (fajna płyta, ale bez przesady), Norah Jones (pfff…), Roisin Murphy (to jakiś żart?), Prince (o, przepraszam, ten żart jest lepszy) i Timbaland (zrozumiałbym, gdyby go nominowano w kategorii Rozczarowanie Roku). No, jeżeli mamy w Polsce fachowców, którzy NAPRAWDĘ myślą, że to są najlepsze rzeczy, które wydarzyły się w 2007 roku w światowej muzyce (chwalmy Pana, że Sting i Leonard Cohen niczego nie wydali!), to nie ma co się dziwić, że – patrz punkt pierwszy – polska muzyka brzmi tak jak brzmi. Bo jak się byle czego słucha, to się potem byle co gra. I niech się nie dziwią, że lud się z Fryderyków śmieje. Nie można wymagać poważnego traktowania nagrody, którą kompromituje się własną ignorancją.

Oczywiście są wyjątki, również wśród nominowanych. Kasia Nosowska w różnych wcieleniach (można ją nominować hurtowo, na najbliższe 10 lat, przecież i tak na horyzoncie żadnej sensownej konkurencji nie widać), Waglewski i Maleńczuk (choć ta ich płyta to tylko średnio udany, napisany na kolanie, żart… ale na bezrybiu i rak ryba), Pogodno (nawet w nieco słabszej formie nie mają w Polsce konkurencji), Lipali, Apteka (choć spodziewałem się nieco więcej), Myslovitz (którzy w minionym roku nic nie wydali) czy Behemoth (ciekawe czy zauważylibyście go, gdyby gazety nie kładły wam do głów, że to najpopularniejszy za Oceanem polski wykonawca, bo jakoś przez ostatnią dekadę nie zauważaliście). Tego nie musimy się wstydzić – ale mimo wszystko, to chyba dość słabo, jak na rok w polskiej fonografii?

I jeszcze trzy uwagi na marginesie nominacji Behemoth.
1) Nominowaliście ich, bo w tym roku po prostu nie wypadało ich zignorować, ale nie słuchaliście „The Apostasy”, prawda? Bo jeśli tak, to gdzie jest nominacja dla tej płyty w kategorii Produkcja Muzyczna Roku?
2) Jak można wrzucić do jednego worka akustycznego Hey’a i zupełnie nie akustycznego Behemotha? Jak można porównywać te dwie płyty?
3) Behemoth Fryderyka nie potrzebuje. Więcej płyt pewnie w Polsce i tak już nie sprzeda, bo niby komu? Liczba fanów takiej muzyki jest bardzo ograniczona. Za to w Stanach, gdzie zespół gra samodzielne trasy i robi miny na okładkach kolorowych magazynów, nikt o tej prestiżowej nagrodzie polskiego przemysłu fonograficznego nie słyszał. Ba, oni nawet nie słyszeli o polskim przemyśle fonograficznym… To Fryderyki potrzebują Behemotha.
 

Advertisements

13 thoughts on “Fryderyki czas rozdać

  1. Akurat album Roisin Murphy to nie żaden żart, tylko najlepsza z nominowanych płyt. Na pewno lepsza od Foo Fighters (Grohl powinien starać się o przyjęcie na stałe do Queens of the Stone Age i tam wymiatać za perkusją, bo songwriter to z niego jest ledwo przeciętny). 😉

    Nowy Behemoth taki tam sobie, chociaż wyróżnić należy za bębny i produkcję.

    Pozdrawiam. 🙂

  2. Cóż, może być i tak, że ja Grohla po prostu lubię, w każdym wcieleniu, więc moja ocena FF jest mało obiektywna. Ale przecież mam na tyle rozsądku, żeby nie twierdzić, że to jedna z najlepszych płyt roku 😉
    Wśród pozostałych czterech Murphy rzeczywiście pozytywnie się wyróżnia, co nie zmienia faktu, że w 2007 roku ukazało się z 30 lepszych płyt (plus pewnie 100 następnych, których nie słyszałem).
    Za to co do Behemotha zgody nie będzie. „The Apostasy” to IMO najlepsza ich płyta. Również za sprawą produkcji.

  3. Ale Róisín Murphy to ja będę bronić do ostatniej kropli krwi. Nie ma drugiej takiej pani, która by była równie charyzmatyczna, czarująca i co najważniejsze – miała takie hity. W kategorii pop nie ma sobie równych.

    Ale z Fryderykami Meyde ma rację, nie warto się martwić. Smutne, smutne, ale w sumie wszystkie popnagrody są smutne, nie?

    (Tak BTW to mi się nie mieści imię i nazwisko w formularzu ;<)

  4. Jarku drogi a kto sie wogóle przejmuje Fryderykami??? kiedys z tego powodu robili wielkie gale w tv… Teraz kazdy ma to w zadzie. A Doda nie była nominowana? Pytam bo nie śledzę…ale plebiscyt w Polsce bez Dody to jakies nieporozumienie 😉

  5. Ja tez bardzo lubie R.M. ale nie przeginal bym z robieniem z niej niepokonanej krolwej popu. Choc by czeszka Iva Frühlingova ze swoja plyta „Litvinov” – choc z 2003 roku to wciaga nosem nowa plyte R.M. jesli chodzi o przebojowosc itp.

  6. meyde, dracula – ja się interesuję Fryderykami, uważam że tego rodzaju nagrody są potrzebne i że nieco więcej wysiłku, a będzie dobrze…

    Łukasz – IMO Sophie Ellis Bextor samym debiutem zjada wszystko, co RM nagrała solo. I jest piękniejsza, byle nie w wersji blond 😉

    Larry – Ivy nie znam. Ale poguglam.

  7. No tak, Zosia to mocna rywalka dla Róisín. Też uwielbiam debiut i ostatnią płytę. Co do tego, że Zosia piękniejsza to się zgadzam, ale na żywo sobie nie pozwala na takie szaleństwa jak Murphy. Porcelana by się potłukła 😀 W zeszłorocznym popie jeszcze Girls Aloud zarządziły. Szkoda, że u nas to bez echa przeszło, bo Xenomania im genialne podkłady zrobiła :] Dopiero w tym roku chyba mają to sprowadzić do Polski.

    A z Ivą to jakieś nieporozumienie. Tutaj nie ma żadnych przebojów właśnie – jakieś to wszystko smętne! Okładka zapowiadała coś więcej, bo pani podobna do Zosi trochę. Kicha!

  8. „IMO Sophie Ellis Bextor samym debiutem zjada wszystko, co RM nagrała solo. I jest piękniejsza, byle nie w wersji blond”

    dobry żart, chcę w to wierzyć, bo może szubrycht jest megadyletantem?? 🙂

    Jeśli chodzi o POP, to nasz kraj nadal przaśnie stoi, nic tego w najbliższym czasie nie zmieni. Zagraniczny POP to nowatorstwo, moda, sex, nonszalancja i gracja, u nas w kraju kwitnącego buraka to nie do pomyślenia.

  9. Jarku ja wiem , ze nagrody sa potrzebne… Problem w tym kto tam zasiada, kto głosuje, kto uznaje, ze tacy a nie inni artysci powinni byc nominowani itp, itd… Ale zauwaz, ze dzis nawet Oscary wydaja sie byc czyms innym niz były kiedys… Z reszta jesli swego czasu Jethro Tull wygral z Metallica jako zespol metalowy, to chyba i dowod na to, ze nie tylko w Polsce ktos ma problem z pewnymi kwestiami, ale i na wielkim Zachodzie tez sa tacy, ktorzy sie mylą…

  10. re: „ja się interesuję Fryderykami, uważam że tego rodzaju nagrody są potrzebne i że nieco więcej wysiłku, a będzie dobrze…”

    nie bedzie wysilku bez wspolpracy, nie bedzie wspolpracy bez szacunku , nie bedzie szacunku bo szacunku u nas po prostu nie ma…
    nie ma i nie zapowiada sie aby sie pojawil
    no tak teraz sie go po prostu kupuje, prawda?…:)
    teraz jest behemoth zeby sie nie osmieszyc ze nie zauwazylem… ale juz osmieszenie behemota i wkladanie go do jednego wora z radiowymi rozgwiazdami jest ok…
    zaslugiwanie na szacunek za dokonania jest passe…
    taaaaa, wlasnie….

    opowiedziec Ci bajke o metalu na fryderykach?…
    ps. tekst o plytach via agora jest ok – niestety problem znow lezy u glowy/ glow ktore fakaja wspolprace i siebie wzajemnie
    pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s