Barwy ze słońca są. A ono nie ma
Żadnej barwy, bo ma wszystkie.
I cała ziemia jest niby poemat,
A słońce nad nią przedstawia artystę.
Kto chce malować świat w barwnej postaci,
Niechaj nie patrzy nigdy prosto w słońce.
Bo pamięć rzeczy, które widział, straci,
Łzy tylko w oczach zostaną piekące.
Niechaj przyklęknie, twarz ku trawie schyli
I patrzy w promień od ziemi odbity.
Tam znajdzie wszystko, cośmy porzucili:
Gwiazdy i róże, i zmierzchy, i świty.
/Czesław Miłosz – “Słońce”/

11 Komentarze
zastanawiam się, całkiem poważnie, czy jeden z koncertów życia czy roku..
ja po minucie chciałem stamtąd uciekać, ale nie mogłem. zostałem do końca i nie wiem co o tym myśleć, ale też myśleć nie mogę przestać
tyle tylko, że zupełnie nie traktuję tego jako koncert, to jakieś zupełnie odrębne doświadczenie
Ech, jedno z tych doświadczeń/wydarzeń, którego zazdroszczę. I to strasznie. Może będzie jeszcze okazja ;]
BTW, były te zatyczki do uszu?
były, po dwa zeta
moja pierwsza myśl chwilę po zakończeniu to, że ja już nie chcę iść więcej na żaden inny koncert
Ja to spłaszczam do koncertu, choć faktycznie, koncertem to trudno nazwać.
Dla mnie to był po prostu pogański rytuał i ostatni krąg piekieł. W koncertowej oprawie:)
a skąd pan ma takie zdjęcia?
a, to po fizycznych doświadczeniach z Aphexem, to ja bardzo dziękuję, posłucham z własnych głośników.
z własnych głośników to nawet 1/4 efektu nie ma
Miłosz Miłosz.
zazdroszczę, choć sunnO)))owym fanbojem nie jestem.
będę sobie pluł w brodę aż do atomic bitchwax w lublinie.