Morza szum, piosenkarzy śpiew… Z plaży w Rewie i z lotniska w Babich Dołach niespecjalnie chce mi się wysyłać komunikaty w świat, tym bardziej, że deficyt snu dotkliwie daje się we znaki. Obiecuję poprawę i obszerną, obrzydliwie subiektywną relację najpóźniej we wtorek. Dzisiaj wykręcę się anegdotą, którą wczoraj sprzedał mi kolega.
Kolejką SKM na odcinku Sopot – Gdynia podróżuje spora grupka ludności z opaskami Open’era na nadgarstkach, w tym dwie wystrojone pannice, z identyfikatorami z napisem „Journalist” dyndającymi na dekoltach. Przeglądają program koncertów zaplanowanych na najbliższy wieczór.
- Ty, patrz! Kapela Ze Wsi Warszawa! – ożywia się nagle jedna z nich.
- Co to? Fajne? – pyta druga.
- Nie wiem, nie znam. Z nazwy się napierdalam…
-
Najnowsze komentarze
anarcha w Brunatna wstążka tgR w Wiecie co z nim zrobić! szubrycht w Brunatna wstążka anarcha w Brunatna wstążka przemekjasny w Brunatna wstążka Hrymrgrymnir w Brunatna wstążka orangutan w List do R. Mariusz Herma w Brunatna wstążka M. Bobula w Brunatna wstążka Przemysław w List do R. -
Najnowsze wpisy
10 Komentarze
a miały białe koazaczki??
Obstawiam Katarzynę Burzyńską.
niezła lipa. jakiś czas temu, będąc przypadkowo w jadłodajni filozoficznej przed koncertem jakichś chłopaczków w krawacikach dane mi było wysłuchać eksperckiej dysputy na temat wyróżnień w “pulpie” (20 artystów na 20-lecie nowej polski, czy coś takiego):
- the car is on fire dostali. słusznie?
- nie.
- moim zdaniem też nie. dalej?
- miłość.
- …
- nie znasz?
- nie.
- ja też nie.
the end.
fajne żurnalystky
Ja właśnie dotarłam do domu z Open’era. I tak sobie myślę, że z dialogów zasłyszanych w SKM ( a podrożowałam pomiędzy Gdańskiem a Gdynią) można napisać niezłą rozprawę filozoficzno – socjologiczną. Podonie z kolejkowych dysput prowadzonych w oczekiwaniu na zapiekanki, kawy, piwo i tym podobne.
Również postaram się wszytsko opisać, ale jak odeśpię cztery zarwane noce.
to jest dość ciekawa sprawa. Bo tak, z jednej strony dany dziennikarz muzyczny nie musi się znać na wszystkim. Nikt nie wymaga znajomości wszystkich kapel na literę “S”, grających indie rock z terenów Ohio. Z drugiej jednak strony, zespoły ogólnie znane i coś tam sobą reprezentujące, pasowało by znać.
A całość potwierdza tylko to, że niekoniecznie odpowiednie osoby pracują na danych stanowiskach.
A ludzie, którzy cos się na temacei znają siedzą w domu, bo nie mają np. znajomości
A co to? Fajne?
żurnalisty do żurnala
Kapela? To taki, jeden z dwóch znanych, przykładów na to, że polski, no, dokładniej słowiański folk, to nie tylko przyśpiewki kieleckie i takie tam;]
gdyby był to facebook nacisnęłabym przycisk “lubię to”.