<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Śmierć kabaretu, czyli znowu o kodzie kulturowym</title>
	<atom:link href="http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/</link>
	<description>Blog Jarka Szubrychta. Muzyka i okolice.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Dec 2009 19:05:33 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Zac</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-260</link>
		<dc:creator>Zac</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 30 Dec 2008 16:41:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-260</guid>
		<description>Jarku, ja nawiążę do wątku poświęconego polskim kabaretom. Faktycznie ostatnio poziom dość mocno się, obniża, ale pod telewizyjną skorupą jest sporo perełek. Polecam Kabaret Marka Grabiego, prowadzi go gość, który współpracował z Grzegorzem Halamą i redakcją &quot;Nowego Pompona&quot;. Absurdalny humor najwyższych lotów, tylko chyba niestety publiczność nie bardzo go łyka :( Byłem niedawno na występie Marka i miałem wrażenie, że w niektórych momentach tylko ja się śmieję. Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jarku, ja nawiążę do wątku poświęconego polskim kabaretom. Faktycznie ostatnio poziom dość mocno się, obniża, ale pod telewizyjną skorupą jest sporo perełek. Polecam Kabaret Marka Grabiego, prowadzi go gość, który współpracował z Grzegorzem Halamą i redakcją &#8220;Nowego Pompona&#8221;. Absurdalny humor najwyższych lotów, tylko chyba niestety publiczność nie bardzo go łyka <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  Byłem niedawno na występie Marka i miałem wrażenie, że w niektórych momentach tylko ja się śmieję. Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: szubrycht</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-254</link>
		<dc:creator>szubrycht</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Dec 2008 16:02:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-254</guid>
		<description>Wszystkim pięknie dziękuję za cenne uwagi.
&lt;strong&gt;Crawley &lt;/strong&gt;- wiem, o czym piszesz. Ja również miałem za dużo lektur. Nie w liceum, tam to jeszcze można się było wyrobić, ale na studiach - bez szans. Jechałem więc na tych samych gównianych streszczeniach, co licealiści i część zaległości dopiero teraz nadrabiam. Przynajmniej tyle mi z tych studiów zostało, że mniej więcej wiem, co czytać, a na co lepiej nie tracić czasu. Tak czy owak, zbyt obfita lista lektur to pomysł równie słaby, jak zupełny jej brak.
&lt;strong&gt;gwek0&lt;/strong&gt; - źle mnie zrozumiałeś. Nie uważam, że szkoła MUSI przekonać ucznia, że &quot;Lalka&quot; jest wielka, ale żałuję / rozpaczam / rwę włosy z głowy, że nie przekonuje - szczególnie kogoś, kto jest humanistycznie uzdolniony. 
&lt;strong&gt;denat &lt;/strong&gt;- z tym Himmlerem to mocny przykład, nie powiem, ale trudno się z Tobą nie zgodzić. Pasuje. W ogóle unikałem w swoich rozważaniach odwoływania się do patriotyzmu czy używania pojęcia narodu, ale chyba zupełnie niepotrzebnie. Tak, nazywając rzecz po imieniu, lektury obowiązkowe to nasz interes narodowy. Sądzę, że nie mniej ważny, niż gazociągi i inne tarcze...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystkim pięknie dziękuję za cenne uwagi.<br />
<strong>Crawley </strong>- wiem, o czym piszesz. Ja również miałem za dużo lektur. Nie w liceum, tam to jeszcze można się było wyrobić, ale na studiach &#8211; bez szans. Jechałem więc na tych samych gównianych streszczeniach, co licealiści i część zaległości dopiero teraz nadrabiam. Przynajmniej tyle mi z tych studiów zostało, że mniej więcej wiem, co czytać, a na co lepiej nie tracić czasu. Tak czy owak, zbyt obfita lista lektur to pomysł równie słaby, jak zupełny jej brak.<br />
<strong>gwek0</strong> &#8211; źle mnie zrozumiałeś. Nie uważam, że szkoła MUSI przekonać ucznia, że &#8220;Lalka&#8221; jest wielka, ale żałuję / rozpaczam / rwę włosy z głowy, że nie przekonuje &#8211; szczególnie kogoś, kto jest humanistycznie uzdolniony.<br />
<strong>denat </strong>- z tym Himmlerem to mocny przykład, nie powiem, ale trudno się z Tobą nie zgodzić. Pasuje. W ogóle unikałem w swoich rozważaniach odwoływania się do patriotyzmu czy używania pojęcia narodu, ale chyba zupełnie niepotrzebnie. Tak, nazywając rzecz po imieniu, lektury obowiązkowe to nasz interes narodowy. Sądzę, że nie mniej ważny, niż gazociągi i inne tarcze&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: paulus</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-253</link>
		<dc:creator>paulus</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Dec 2008 13:28:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-253</guid>
		<description>Absolutnie zgadzam się z Jarkiem!gdy porownam sobie wspomniany już Kabaret Starszych Panów z takim na przykład Animrumru to po prostu nie ma co porównywać-teksty Wassowskiego i Przybory pamięta się do dzisiaj, a kto za 20 lat będzie pamiętał o jakimś tam mru mru? Obecnie wszystko w tzw. kulturze popularnej jest jednorazowe, bez znaczenia właściwie.
Co do &quot;Lalki&quot;-mam siostrę obecnie w wieku 23 lat, ja sam mam 32, ona ma juz zupełnie inną świadomośc, dobrze radzi sobie w życiu ale chyba nie ma pojęcia kto to był Rzecki, kiedy sowieci weszli do Polski , co to były Powstania śląskie, nie zna Popiołu i Diamentu,Piszczyka czy też Pana Samochodzika(to może nie najlepszy przykład ale mówi coś o wspólnych korzeniach kulturowych).Jest na 5tym roku studiów, technicznych co prawda ale zawsze.Smutne to trochę..</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Absolutnie zgadzam się z Jarkiem!gdy porownam sobie wspomniany już Kabaret Starszych Panów z takim na przykład Animrumru to po prostu nie ma co porównywać-teksty Wassowskiego i Przybory pamięta się do dzisiaj, a kto za 20 lat będzie pamiętał o jakimś tam mru mru? Obecnie wszystko w tzw. kulturze popularnej jest jednorazowe, bez znaczenia właściwie.<br />
Co do &#8220;Lalki&#8221;-mam siostrę obecnie w wieku 23 lat, ja sam mam 32, ona ma juz zupełnie inną świadomośc, dobrze radzi sobie w życiu ale chyba nie ma pojęcia kto to był Rzecki, kiedy sowieci weszli do Polski , co to były Powstania śląskie, nie zna Popiołu i Diamentu,Piszczyka czy też Pana Samochodzika(to może nie najlepszy przykład ale mówi coś o wspólnych korzeniach kulturowych).Jest na 5tym roku studiów, technicznych co prawda ale zawsze.Smutne to trochę..</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Thot</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-252</link>
		<dc:creator>Thot</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Dec 2008 10:23:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-252</guid>
		<description>O tym, że swój własny kod kulturowy mamy szansę bezpowrotnie utracić świadczy przypadek Szwecji i jej polityki historycznej. Istniejąc przez wiele lat jako państwo neutralne, a potem głównie socjalne Szwedzi okroili nauczanie swojej historii do tego poziomu, że nie tylko młodzi, ale ludzi nawet 40sto czy 60cioletni nie mają świadomości tego, że ten kraj był w swoim czasie regionalnym mocarstwem. Że podbijał Polskę, Rosję, Danię i wielką część Niemiec. Czy to jest coś co warto wykreślać ze świadomości młodzieży, w obawie że w Szwedzie obudzą się nagle militarystyczne skłonności? Nie sądzę.

To samo z punktu widzenia kultury grozi nam. Lektury nie są prostą sprawą do przełknięcia rażą czasem grubością, czasem stylem pisania, czasem archaizmami. W dzisiejszych świecie naszym umysłom trudno się otworzyć na wchłonięcie większej dawki informacji. Kto dziś czyta 1000stronicowe książki. Że o braku solidnej ich analizy nie wspomnę, bo jakie mamy wspomnienia z liceum to większość pamięta.

A kabarety? No cóż, charakter kabaretów polegał zawsze także na tym, aby subtelnie powiedzieć, to czego nie można powiedzieć w ogóle. Tak było za rozbiorów, II RP i PRL. Obecnie można mówić wszystko, ale jedynie prostymi znakami, bo takie jest parcie, takie jest trend. Po co woalować coś za zabawnymi piosenkami, jeśli można w photoshopie wkleić zdjęcie głowy Tuska na korpus lamy i dodać jakiś żałosny komentarz. Była jednak subtelna różnica pomiędzy śpiewaniem &quot;Dekretu o Stanie Wojennym&quot; na głosy w Piwnicy Pod Baranami, a śpiewaniem klozetowych piosenek w rodzaju Halamy. Przyznam, że brakuje mi tego i już raczej zabraknie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>O tym, że swój własny kod kulturowy mamy szansę bezpowrotnie utracić świadczy przypadek Szwecji i jej polityki historycznej. Istniejąc przez wiele lat jako państwo neutralne, a potem głównie socjalne Szwedzi okroili nauczanie swojej historii do tego poziomu, że nie tylko młodzi, ale ludzi nawet 40sto czy 60cioletni nie mają świadomości tego, że ten kraj był w swoim czasie regionalnym mocarstwem. Że podbijał Polskę, Rosję, Danię i wielką część Niemiec. Czy to jest coś co warto wykreślać ze świadomości młodzieży, w obawie że w Szwedzie obudzą się nagle militarystyczne skłonności? Nie sądzę.</p>
<p>To samo z punktu widzenia kultury grozi nam. Lektury nie są prostą sprawą do przełknięcia rażą czasem grubością, czasem stylem pisania, czasem archaizmami. W dzisiejszych świecie naszym umysłom trudno się otworzyć na wchłonięcie większej dawki informacji. Kto dziś czyta 1000stronicowe książki. Że o braku solidnej ich analizy nie wspomnę, bo jakie mamy wspomnienia z liceum to większość pamięta.</p>
<p>A kabarety? No cóż, charakter kabaretów polegał zawsze także na tym, aby subtelnie powiedzieć, to czego nie można powiedzieć w ogóle. Tak było za rozbiorów, II RP i PRL. Obecnie można mówić wszystko, ale jedynie prostymi znakami, bo takie jest parcie, takie jest trend. Po co woalować coś za zabawnymi piosenkami, jeśli można w photoshopie wkleić zdjęcie głowy Tuska na korpus lamy i dodać jakiś żałosny komentarz. Była jednak subtelna różnica pomiędzy śpiewaniem &#8220;Dekretu o Stanie Wojennym&#8221; na głosy w Piwnicy Pod Baranami, a śpiewaniem klozetowych piosenek w rodzaju Halamy. Przyznam, że brakuje mi tego i już raczej zabraknie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: gwek0</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-251</link>
		<dc:creator>gwek0</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 12:49:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-251</guid>
		<description>Jeden kanon lektur obowiązkowych jest jak najbardziej przydatny chociażby z prostego, przyziemnego powodu: jeżeli każda szkoła będzie sobie kształtowała program nauczania, to jak potem zorganizować maturę, jak porównywać jej wyniki, jak wreszcie na jej podstawie przyjmować na studia?
Argument ze Słowackim, który &quot;wielkim poetą był&quot; jest może i dobrym argumentem, ale nie przeciwko istnieniu porządnego, szerokiego kanonu lektur.
Niech sobie o Słowackim każdy myśli, to, co myśli, ale niech go pozna. Bo moim zdaniem - i tu nie zgodzę się z Jarkiem - obowiązkiem szkoły nie jest to, by uczeń dowiedział się, dlaczego &quot;Lalka&quot; jest wielka. Szkoła jest po to, by uczeń poznał jedną z ważniejszych powieści w historii polskiej literatury, zrozumiał o co w niej chodzi, potrafił się na jej temat wypowiedzieć - i potrafił swoją opinię (dobrą, złą, bez znaczenia)  obronić sensownymi argumentami.
Argumenty, że lektur nie czytamy, bo kiepskie dają, są bez sensu. Skorto ich nie czytamy, to skąd wiemy, że są kiepskie? Tyle razy się zżymałem, że nie wyrobiłem z przeczytaniem &quot;Nad Niemnem&quot;, ale tak naprawdę przeczytałem zaledwie kilka pierwszych stron. A takiego &quot;Pana Tadeusza&quot; owszem, w całości i stwierdzam, że mi taka rymowanka o grzybach, bigosie i mrówkach nie pasi. Było takie opowiadanie Kira Bułyczowa o zjeździe przeciętniaków, którzy argumentowali, że są istotni, bo to na ich tle błyszczą ludzi wybitni. Tak samo warto może przeczytać coś średniego, żeby docenić rzeczy wielkie.
I tutaj ważne zadanie dla szkoły, żeby przerabianie lektur też nie sprowadzać, do tego, że nauczyciel dyktuje w podpunktach cechy świadczące o wielkości Dzieła, a uczeń bezrefleksyjnie je notuje i później na klasówce to odtworzy. Bo gdyby spojrzał na to pod innym kątem i by mu wyszło, że jakieś usterki znalazł, to mu ocenę obniżają i mówqią, że nie poznał się na Dziele. Nie mówiąc już o słynnych jak Polska długa i szeroka sprawdzianach z &quot;Pana Tadeusza&quot; z pytaniami w stylu &quot;co leżało koło okienka w jakimś tam pokoiku...&quot;, promujących zapamiętywaczy, a nie myślących.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeden kanon lektur obowiązkowych jest jak najbardziej przydatny chociażby z prostego, przyziemnego powodu: jeżeli każda szkoła będzie sobie kształtowała program nauczania, to jak potem zorganizować maturę, jak porównywać jej wyniki, jak wreszcie na jej podstawie przyjmować na studia?<br />
Argument ze Słowackim, który &#8220;wielkim poetą był&#8221; jest może i dobrym argumentem, ale nie przeciwko istnieniu porządnego, szerokiego kanonu lektur.<br />
Niech sobie o Słowackim każdy myśli, to, co myśli, ale niech go pozna. Bo moim zdaniem &#8211; i tu nie zgodzę się z Jarkiem &#8211; obowiązkiem szkoły nie jest to, by uczeń dowiedział się, dlaczego &#8220;Lalka&#8221; jest wielka. Szkoła jest po to, by uczeń poznał jedną z ważniejszych powieści w historii polskiej literatury, zrozumiał o co w niej chodzi, potrafił się na jej temat wypowiedzieć &#8211; i potrafił swoją opinię (dobrą, złą, bez znaczenia)  obronić sensownymi argumentami.<br />
Argumenty, że lektur nie czytamy, bo kiepskie dają, są bez sensu. Skorto ich nie czytamy, to skąd wiemy, że są kiepskie? Tyle razy się zżymałem, że nie wyrobiłem z przeczytaniem &#8220;Nad Niemnem&#8221;, ale tak naprawdę przeczytałem zaledwie kilka pierwszych stron. A takiego &#8220;Pana Tadeusza&#8221; owszem, w całości i stwierdzam, że mi taka rymowanka o grzybach, bigosie i mrówkach nie pasi. Było takie opowiadanie Kira Bułyczowa o zjeździe przeciętniaków, którzy argumentowali, że są istotni, bo to na ich tle błyszczą ludzi wybitni. Tak samo warto może przeczytać coś średniego, żeby docenić rzeczy wielkie.<br />
I tutaj ważne zadanie dla szkoły, żeby przerabianie lektur też nie sprowadzać, do tego, że nauczyciel dyktuje w podpunktach cechy świadczące o wielkości Dzieła, a uczeń bezrefleksyjnie je notuje i później na klasówce to odtworzy. Bo gdyby spojrzał na to pod innym kątem i by mu wyszło, że jakieś usterki znalazł, to mu ocenę obniżają i mówqią, że nie poznał się na Dziele. Nie mówiąc już o słynnych jak Polska długa i szeroka sprawdzianach z &#8220;Pana Tadeusza&#8221; z pytaniami w stylu &#8220;co leżało koło okienka w jakimś tam pokoiku&#8230;&#8221;, promujących zapamiętywaczy, a nie myślących.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: matziek</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-250</link>
		<dc:creator>matziek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 09:49:43 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-250</guid>
		<description>Jeszcze jeden głos w dyskusji o lekturach: http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37573,kat,0,s,0,felieton.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze jeden głos w dyskusji o lekturach: <a href="http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37573,kat,0,s,0,felieton.html" rel="nofollow">http://ksiazki.wp.pl/felietony/id,37573,kat,0,s,0,felieton.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Przemysław</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-249</link>
		<dc:creator>Przemysław</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Dec 2008 23:56:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-249</guid>
		<description>To ja też się przywitam. :] 

Powyższy wpis poruszył mnie jeszcze bardziej niż ten o &quot;Lalce&quot;. Bardzo dobra argumentacja. Od siebie dodam tylko, że &quot;Lalka&quot; - lektura obowiązkowa - oderwała mnie od telewizora, a przywróciła światu książek. Nie wiem, co by ze mną było, gdybym dziesięć lat temu (staromodnie i nienowocześnie) nie został zmuszony, by tę świetną książkę przeczytać.

Crawley napisał: &quot;Czasami czuję się przez to niekompletny…&quot; Ja z kolei czuję się niekompletny z powodu dłuższej nieczytania w okresie nastoletnim (i częściowo także w dzieciństwie). Czuję dziury w mózgu, które pewnie nigdy ostatecznie nie znikną. Jak już pisałem, gdyby nie &quot;Lalka&quot;...

Autor bloga napisał: &quot;Zresztą, emerencjanno, używając cytatu z lektury przeciw lekturom, tak naprawdę dostarczyłaś argumentu za nimi – bo skąd niby miałbym wiedzieć, o co ci chodzi, gdybym z Gombrowiczem w szkole się nie zetknął?&quot; - Ech, zazdroszczę bystrości, że też sam tego nie zauważyłem. :]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To ja też się przywitam. :] </p>
<p>Powyższy wpis poruszył mnie jeszcze bardziej niż ten o &#8220;Lalce&#8221;. Bardzo dobra argumentacja. Od siebie dodam tylko, że &#8220;Lalka&#8221; &#8211; lektura obowiązkowa &#8211; oderwała mnie od telewizora, a przywróciła światu książek. Nie wiem, co by ze mną było, gdybym dziesięć lat temu (staromodnie i nienowocześnie) nie został zmuszony, by tę świetną książkę przeczytać.</p>
<p>Crawley napisał: &#8220;Czasami czuję się przez to niekompletny…&#8221; Ja z kolei czuję się niekompletny z powodu dłuższej nieczytania w okresie nastoletnim (i częściowo także w dzieciństwie). Czuję dziury w mózgu, które pewnie nigdy ostatecznie nie znikną. Jak już pisałem, gdyby nie &#8220;Lalka&#8221;&#8230;</p>
<p>Autor bloga napisał: &#8220;Zresztą, emerencjanno, używając cytatu z lektury przeciw lekturom, tak naprawdę dostarczyłaś argumentu za nimi – bo skąd niby miałbym wiedzieć, o co ci chodzi, gdybym z Gombrowiczem w szkole się nie zetknął?&#8221; &#8211; Ech, zazdroszczę bystrości, że też sam tego nie zauważyłem. :]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: denat</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-248</link>
		<dc:creator>denat</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Dec 2008 12:42:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-248</guid>
		<description>Pod artem Jarka podpisuję się dwoma ręcami. Myślę, że za komentarz wystarczy cytat z wytycznych Himmlera w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski z 1940 roku:
&quot;Dla nieniemieckiej ludności Wschodu nie mogą istnieć wyższe szkoły niż czteroklasowa szkoła ludowa. Taka szkoła ma zapewnić wyłącznie: umiejętność liczenia najwyżej do 500, napisanie nazwiska, przyswojenie nauki, że nakazem Bożym jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność. Czytania nie uważam za konieczne&quot;. Wnioski można samemu wyciągnąć: czego okupantom się nie udało narzucić, Polak sam potrafi.
Nie jestem święty, sam nie przeczytałem &quot;Nad Niemnem&quot;, taki twardy nie jestem. Ale szlag mnie trafia, jak czytam wywody imbecylów, w tym &quot;humanistów&quot;, którzy uważają czytanie lektur za niepotrzebne i jeszcze się szczycą, że tej czy innej lektury nie czytali. To po co wybierać dziennikarstwo czy filologię, z nudów, dla kasy, czy &quot;tata kazali&quot; ?  To tak jakby gitarzysta się nut nie uczył, bo po co, skoro są tabulatury.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pod artem Jarka podpisuję się dwoma ręcami. Myślę, że za komentarz wystarczy cytat z wytycznych Himmlera w sprawie traktowania ludności okupowanej Polski z 1940 roku:<br />
&#8220;Dla nieniemieckiej ludności Wschodu nie mogą istnieć wyższe szkoły niż czteroklasowa szkoła ludowa. Taka szkoła ma zapewnić wyłącznie: umiejętność liczenia najwyżej do 500, napisanie nazwiska, przyswojenie nauki, że nakazem Bożym jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność. Czytania nie uważam za konieczne&#8221;. Wnioski można samemu wyciągnąć: czego okupantom się nie udało narzucić, Polak sam potrafi.<br />
Nie jestem święty, sam nie przeczytałem &#8220;Nad Niemnem&#8221;, taki twardy nie jestem. Ale szlag mnie trafia, jak czytam wywody imbecylów, w tym &#8220;humanistów&#8221;, którzy uważają czytanie lektur za niepotrzebne i jeszcze się szczycą, że tej czy innej lektury nie czytali. To po co wybierać dziennikarstwo czy filologię, z nudów, dla kasy, czy &#8220;tata kazali&#8221; ?  To tak jakby gitarzysta się nut nie uczył, bo po co, skoro są tabulatury.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Crawley</title>
		<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/#comment-247</link>
		<dc:creator>Crawley</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Dec 2008 00:54:51 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://szubrycht.wordpress.com/?p=131#comment-247</guid>
		<description>Najpierw się kulturalnie przywitam :) Blog czytać lubię, ale po raz pierwszy pokuszę się o skomentowanie.
Muszę przyznać, że wywołałeś mały huragan swoimi dwoma poprzednimi artami. Przyznać muszę, że należę do ludzi, którzy alergicznie reagują na zmuszanie ich do czegokolwiek. Tak samo było z lekturami w szkole - przeczytałem ich mało. Na studiach jakoś też zbyt dużo ich nie przerobiłem - a w końcu studiuję filologię (do tego jestem na 5 roku - kiedyś nadrobię te zaległości). Czy żałuję? Teraz tak, bo na pewno brakuje mi tych pkt odniesienia, o których piszesz. Czasami czuję się przez to niekompletny... I na pewno nie jestem jedyną osobą, która tak czuje. Jednak czemu zastanawiamy się nad skutkami, a nie szukamy przyczyn? Czemu lektury są uznawane za przeżytek, za coś niepotrzebnego? Z pewnością chodzi o ich ilość - czasami wydaje się ich za dużo, szczególnie na studiach, gdzie zdarzało mi się, że wymagali ode mnie po trzy grube knigi (oczywiście o nudnej tematyce) do przeczytania na za tydzień. A wiadomo jak to jest na studiach, po najmniejszej linii oporu się idzie. Na pewno jest to częściowa nieprzydatność nabytej wiedzy w obecnych czasach - sam pisałeś o tym, że obecnie wystarcza google i wiki. Znajomość lektur przydaje się głownie przy rozwiązywaniu krzyżówek w autobusie. Jednak dla mnie głównym powodem obecnej sytuacji jest podawanie wszystkiego na tacy. Po co czytać książkę, skoro nauczyciel omówi to, co jest potrzebne dalej. Czemu mam się męczyć, skoro i tak wymaga się ode mnie powtarzania utartych frazesów? Doskonale pamiętam lekcje j.pol w liceum (pierwsze 2 klasy, potem mieliśmy dobrego nauczyciela), gdzie interpretacje wierszy zwyczajnie przepisywało się z bryków. I to było dobre, bo interpretacja nie istniała w tamtym momencie. Czemu nikt nie wpadł na interpretowanie wojennych wierszy Baczyńskiego jako np. erotyków? (pomysł nie mój). Dlatego, że w szkołach (na studiach też, nawet filologicznych) promuje się jedną drogę myślenia, podążanie jedną ścieżką. Więc po co się wysilać, jak wszystko podane pod nos? Ja napisałem maturę z polskiego na 4 pomimo, że z książek jakie w niej opisałem nie czytałem chyba żadnej.
Teraz kończę filologię angielską, a z literatury angielskiej po okresie średniowiecznym (który to bardzo mnie pasjonuje) za dużo nie powiem. Niestety. Ja przynajmniej chcę w jakimś zakresie te braki nadrobić.

I na pewno nie zabraknie nam kodu kulturowego, który byśmy dzielili. Natura nie znosi pustki, tak więc zamiast tego co istnieje teraz, pojawi się nowy. Tylko pytanie: czy będzie lepszy?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Najpierw się kulturalnie przywitam <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Blog czytać lubię, ale po raz pierwszy pokuszę się o skomentowanie.<br />
Muszę przyznać, że wywołałeś mały huragan swoimi dwoma poprzednimi artami. Przyznać muszę, że należę do ludzi, którzy alergicznie reagują na zmuszanie ich do czegokolwiek. Tak samo było z lekturami w szkole &#8211; przeczytałem ich mało. Na studiach jakoś też zbyt dużo ich nie przerobiłem &#8211; a w końcu studiuję filologię (do tego jestem na 5 roku &#8211; kiedyś nadrobię te zaległości). Czy żałuję? Teraz tak, bo na pewno brakuje mi tych pkt odniesienia, o których piszesz. Czasami czuję się przez to niekompletny&#8230; I na pewno nie jestem jedyną osobą, która tak czuje. Jednak czemu zastanawiamy się nad skutkami, a nie szukamy przyczyn? Czemu lektury są uznawane za przeżytek, za coś niepotrzebnego? Z pewnością chodzi o ich ilość &#8211; czasami wydaje się ich za dużo, szczególnie na studiach, gdzie zdarzało mi się, że wymagali ode mnie po trzy grube knigi (oczywiście o nudnej tematyce) do przeczytania na za tydzień. A wiadomo jak to jest na studiach, po najmniejszej linii oporu się idzie. Na pewno jest to częściowa nieprzydatność nabytej wiedzy w obecnych czasach &#8211; sam pisałeś o tym, że obecnie wystarcza google i wiki. Znajomość lektur przydaje się głownie przy rozwiązywaniu krzyżówek w autobusie. Jednak dla mnie głównym powodem obecnej sytuacji jest podawanie wszystkiego na tacy. Po co czytać książkę, skoro nauczyciel omówi to, co jest potrzebne dalej. Czemu mam się męczyć, skoro i tak wymaga się ode mnie powtarzania utartych frazesów? Doskonale pamiętam lekcje j.pol w liceum (pierwsze 2 klasy, potem mieliśmy dobrego nauczyciela), gdzie interpretacje wierszy zwyczajnie przepisywało się z bryków. I to było dobre, bo interpretacja nie istniała w tamtym momencie. Czemu nikt nie wpadł na interpretowanie wojennych wierszy Baczyńskiego jako np. erotyków? (pomysł nie mój). Dlatego, że w szkołach (na studiach też, nawet filologicznych) promuje się jedną drogę myślenia, podążanie jedną ścieżką. Więc po co się wysilać, jak wszystko podane pod nos? Ja napisałem maturę z polskiego na 4 pomimo, że z książek jakie w niej opisałem nie czytałem chyba żadnej.<br />
Teraz kończę filologię angielską, a z literatury angielskiej po okresie średniowiecznym (który to bardzo mnie pasjonuje) za dużo nie powiem. Niestety. Ja przynajmniej chcę w jakimś zakresie te braki nadrobić.</p>
<p>I na pewno nie zabraknie nam kodu kulturowego, który byśmy dzielili. Natura nie znosi pustki, tak więc zamiast tego co istnieje teraz, pojawi się nowy. Tylko pytanie: czy będzie lepszy?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
